Mijają dwa lata odkąd Platforma Obywatelska zdobyła władzę. Gdyby wnioskować z większości publikowanych w mediach sondaży i komentarzy, formacja ta w dalszym ciągu jest popierana przez zdecydowaną większość społeczeństwa.
O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).
4 stycznia na antenie TVP Lublin miał ukazać się reportaż o naruszaniu praw pracowniczych i przepisów sanitarnych w lubelskim dyskoncie spożywczym Alma. Ostatecznie nie ukazał się, bo telewizja wystraszyła się groźby
W wielkich sieciach handlowych 80 proc. zatrudnionych to kobiety. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego supermarketu i zobaczyć – pracownice są widoczne na wszystkich „odcinkach pracy”: na kasach, na poszczególnych działach, w punkcie obsługi
Wiele wskazuje na to, że sytuacja gospodarcza i społeczna w Polsce gwałtownie się pogarsza. Prasa i różnego typu instytucje publikują coraz to nowe dane wykazujące, że kryzys obejmuje całe branże gospodarki.
Wyroki więzienia dla kopaczy, w tym byłych górników z Wałbrzyskiego Zagłębia Węgla Kamiennego hańbą Rzeczypospolitej Polskiej. Żądamy natychmiastowej amnestii dla górników z biedaszybów w rejonie Wałbrzycha i Nowej Rudy.
| Historia i teraźniejszość samorządności pracowniczej w Polsce |
| środa, 22 sierpnia 2007 21:33 |
|
Strona 6 z 8 Polski październik 1956Odmienny charakter miał samorząd pracowniczy, którego narodziny towarzyszyły kryzysowi politycznemu w 1956. Inicjatorką nowego ruchu była załoga Fabryki Samochodów Osobowych (FSO) na Żeraniu w Warszawie, która w maju 1956 zbuntowała się przeciwko lekceważeniu przez dyrekcję potrzeb załogi i zaproponowała utworzenie samorządu. Propozycja została odrzucona przez Komitet Centralny PZPR, ale dwa miesiące później robotnicy z fabrycznej narzędziowni nie pytając nikogo o pozwolenie powołali własną "radę robotniczo-techniczną". W FSO pracownicy dwóch wydziałów odmówili również przyjęcia rezolucji potępiającej robotników Poznania po wydarzeniach czerwcowych(35). Sytuacja uległa zmianie na ich korzyść w październiku, kiedy doszło do przesilenia na szczytach władzy, nowym szefem PZPR został Wiesław Gomułka, zmniejszono rygory cenzury politycznej i wypuszczono na wolność większość więźniów politycznych. W setkach przedsiębiorstw zaczęły powstawać rady robotnicze, dochodziło do wywożenia na taczkach znienawidzonych członków kierownictwa i pisania nowych regulaminów pracy. Przewidywano między innymi, że zysk przedsiębiorstw dzielony byłby na dwie równe części: 50 procent dla załogi a 50 procent dla skarbu państwa. Pierwsze tzw. tymczasowe rady robotnicze pojawiły się w Zakładach Cegielskiego w Poznaniu, w Stoczni Gdańskiej, w "Pafawagu" we Wrocławiu i w Hucie im. Lenina w Krakowie. Po raz pierwszy w historii tego ruchu rady robotnicze zaczęły tworzyć struktury poziome w skali miasta i województwa, pojawił się nawet pomysł zwołania Sejmu Robotniczego(36). Rady robotnicze korzystały z poparcia intelektualistów skupionych wokół owianego legendą pisma "Po prostu", a w działalność samorządów zaangażowało się wielu reformatorsko nastawionych członków PZPR (m.in. Oskar Lange). Wyraźnie były przy tym formułowane poglądy, że samorząd powinien być faktyczną władzą w przedsiębiorstwie, a nie kolejnym organem doradczym dyrekcji. Zniesiono nieformalne zapisy cenzorskie na publikacje Jana Wolskiego, który wkrótce wydał broszurę programową "Spółdzielczy samorząd pracy"(37), z kolei w związkowym "Głosie Pracy" zaczęły się ukazywać artykuły Pawła Lwa Marka dotyczące przykładów oddolnego zarządzania zakładami pracy. W Łodzi powstała pierwsza od 1948 legalna opozycja: Związek Młodych Demokratów, który głosił konieczność przekazania zarządu nad gospodarką w ręce samorządów robotniczych(38). Uchwalona w listopadzie 1956 ustawa o radach robotniczych nie odpowiadała jednak aspiracjom szeregowych robotników. Odbywające się regularnie na wszystkich poziomach przedsiębiorstwa zebrania robotników zastąpiono usadowieniem organów samorządu na samym szczycie przedsiębiorstwa, co niebezpiecznie oddaliło rady od samych załóg. W ciągu następnego roku ukonstytuowało się w całej Polsce ponad pięć tysięcy rad robotniczych, niemniej utrzymanie ponad przedsiębiorstwami starej hierarchicznej struktury administracyjnej doprowadziło do stopniowego ograniczania uprawnień samorządowych. Narastał również konflikt pomiędzy kadrą inżynierską, która opanowała prezydia rad robotniczych a pozostałymi pracownikami. W FSO na Żeraniu, wybuchł nawet strajk przeciwko radzie robotniczej, która drastycznymi metodami próbowała wymusić wzrost rentowności(39). Skutek był taki, że załogom odsuniętym od wpływu na kierowanie przedsiębiorstwami nie zależało na obronie szczątkowych form samorządów i władze partyjne mogły w 1958 bez obaw przed wywołaniem protestów społecznych przystąpić do likwidacji rad robotniczych. Partyjno-państwowe elity odzyskały teraz pełnię władzy, reformatorów zneutralizowano, cenzurę przywrócono a robotnikom zaoferowano podporządkowaną PZPR atrapę samorządności w postaci nowych rad zakładowych i Konferencji Samorządu Pracowniczego (KSR). Odosobniony przypadek posłużenia się legalną instytucją przez zrewoltowanych robotników odnotowano w lutym 1971 w Stoczni Szczecińskiej, kiedy przywódcy przeprowadzonego miesiąc wcześniej strajku wygrali wybory do rady zakładowej(40). Nowo wybrany przewodniczący rady zakładowej Edmund Bałuka(41) zaczął zwoływać zebrania załogi dotyczące odpowiedzialności milicji za masakrę demonstrantów w grudniu 1970 i jako jedyny w całej Polsce delegat na kongres Centralnej Rady Związków Zawodowych zagłosował zgodnie z wolą swoich wyborców przeciwko zapisaniu w statucie tej organizacji poprawki dotyczącej podległości związków partii. 1 maja 1971 z inspiracji rady zakładowej grupa stoczniowców zakłóciła oficjalny pochód domagając się ukarania winnych strzelania do robotników. Władze nie zamierzały dłużej tolerować poczynań stoczniowego samorządu, żeby go zniszczyć posłużyły się metodą manipulacji i plotek, które skutecznie skłóciły robotników i doprowadziły do upadku rady zakładowej. Zaczęły się również szykany i tak zwane "przypadkowe pobicia przez nieznanych sprawców". 10 sierpnia 1971 Służba Bezpieczeństwa zamordowała członka komitetu strajkowego Bogdana Gołaszewskiego, niedługo potem próbowano zabić delegata do rady zakładowej Adama Ulfika, Bałuka zdążył uciec na Zachód(42). |
| śro wrz 15 Dyskusja o reprodukcji życia codziennego |