Mijają dwa lata odkąd Platforma Obywatelska zdobyła władzę. Gdyby wnioskować z większości publikowanych w mediach sondaży i komentarzy, formacja ta w dalszym ciągu jest popierana przez zdecydowaną większość społeczeństwa.
O co chodzi z tym czarnym kotem? - pytają nas ludzie obserwujący czarno-czerwone flagi Inicjatywy Pracowniczej z umieszczonym na nich prężącym grzbiet najeżonym kocurem (a dokładniej jego kuzynem z rodziny kotowatych – żbikiem).
4 stycznia na antenie TVP Lublin miał ukazać się reportaż o naruszaniu praw pracowniczych i przepisów sanitarnych w lubelskim dyskoncie spożywczym Alma. Ostatecznie nie ukazał się, bo telewizja wystraszyła się groźby
W wielkich sieciach handlowych 80 proc. zatrudnionych to kobiety. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego supermarketu i zobaczyć – pracownice są widoczne na wszystkich „odcinkach pracy”: na kasach, na poszczególnych działach, w punkcie obsługi
Wiele wskazuje na to, że sytuacja gospodarcza i społeczna w Polsce gwałtownie się pogarsza. Prasa i różnego typu instytucje publikują coraz to nowe dane wykazujące, że kryzys obejmuje całe branże gospodarki.
Wyroki więzienia dla kopaczy, w tym byłych górników z Wałbrzyskiego Zagłębia Węgla Kamiennego hańbą Rzeczypospolitej Polskiej. Żądamy natychmiastowej amnestii dla górników z biedaszybów w rejonie Wałbrzycha i Nowej Rudy.
| Koniec etatu - współczesny rynek pracy |
| piątek, 04 czerwca 2010 08:24 |
|
Można powiedzieć, że elastyczne zatrudnienie jest w takim samym stopniu synonimem współczesnych stosunków pracy, jak w epoce przed globalizacją było nim stabilne, długotrwałe zatrudnienie na etacie (zarówno w krajach „socjalistycznych”, jak i kapitalistycznych). Neoliberalna rewolucja, która w Europie Zachodniej rozpoczęła się już na przełomie lat 70. i 80., a „na Wschód” dotarła tuż po upadku muru berlińskiego, nie pozostała bez wpływu również na stosunki pracy. Ten proces całkowicie zmienił kategorie, w których myślimy o zasadach i stabilności zatrudnienia, o systemach motywacji pracowników czy wreszcie o całym życiu zawodowym. Choć ostatnio wiele mówi się o „końcu pracy” – zarówno w sensie ilościowym, jak i spadku znaczenia aktywności zawodowej w życiu ludzkim, to jednak jest to wciąż kluczowa kategoria określająca większą część naszego życia oraz warunkująca stosunki społeczne. Jeśli więc chcemy lepiej zrozumieć, jak organizowane jest nasze życie indywidualne oraz jego kontekst społeczny, musimy analizować zmiany charakteru pracy, związane z rozwojem elastycznych form zatrudnienia i deregulacją rynku pracy. Analiza ta nie ma przy tym wyłącznie poznawczego charakteru. Znając dokładnie współczesny „reżim stosunków pracy”, jesteśmy w stanie skuteczniej planować aktywność społeczną, zmierzającą do budowy bardziej sprawiedliwego porządku. Od etatu do pracy czasowej Stanowiły one część szerszej fali reform o charakterze neoliberalnym. Odnowiona myśli liberalna zakładała bowiem kilka najważniejszych „osi” zmian: ograniczenie państwowej aktywności w gospodarce, zwiększenie swobody pracodawców (kosztem praw pracowniczych i uprawnień związków zawodowych), redukcję wydatków socjalnych, ograniczenie zakresu usług publicznych wraz z jak najdalej idącą komercjalizacją tego sektora, reorganizację systemu zabezpieczenia społecznego. Celem był prymat wolnego rynku w stosunkach społecznych. Zgodnie z taką optyką, stosunki pracy również wymagały totalnej zmiany: konieczne było ograniczenie ochrony przed zwolnieniem, dopuszczenie większej swobody w organizacji czasu pracy, zwiększenie mobilności pracowników oraz ograniczenie praw związkowych. Co ciekawe, zmiany rozpoczęły się w całej Europie jeszcze w momencie, gdy władzę dzierżyli socjaldemokraci. W Wielkiej Brytanii początkiem była reforma podjęta przez rząd Labour Party w 1974 r., zmierzająca do decentralizacji negocjacji zbiorowych; we Francji podobne procesy miały miejsce na przestrzeni lat 70. i 80. Drugim etapem reform było wprowadzenie w skali makro rozwiązań umożliwiających bardziej elastyczną organizację czasu pracy i zwiększających elastyczność w zakresie zatrudniania i zwalniania pracowników. We Francji przykładem rozwiązań pierwszego typu była redukcja tygodniowego czasu pracy do 35 godzin, wprowadzana stopniowo reformami z lat 1982, 1992-1993, 1996, 1998, 2000 i 2002 (wszystkie opracowane przez rządy Partii Socjalistycznej). Chociaż ich deklarowanym celem była „walka z bezrobociem poprzez podział pracy”, to jednak zmiany okazały się funkcjonalne także dla pracodawców, którzy jednocześnie zyskali możliwość korzystania z większych limitów nadgodzin, dłuższych okresów rozliczeniowych i wielu innych mechanizmów wykorzystywanych do wydłużania zakładowego czasu pracy. Powyższy przegląd układa się w dość jasny schemat reform mających na celu deregulację rynku pracy: od decentralizacji procesu negocjacji zbiorowych, poprzez uelastycznienie czasu pracy i rozwój nowych, elastycznych form zatrudnienia, zakładających słabszą ochronę przed zwolnieniem. Wraz z demontażem systemu regulacji stosunków pracy, rośnie liczba osób zatrudnianych w elastycznych formach oraz liczba miejsc pracy, które opisać można jako „niestabilne”. Tak właśnie było we Francji. Oto przykładowe statystyki dla początku 2007 r. 5: około dwóch trzecich ofert pracy wpływających do ANPE (Krajowej Agencji na rzecz Zatrudnienia) w styczniu i lutym wspomnianego roku było propozycjami zatrudnienia czasowego (prace dorywcze, sezonowe, na podstawie CNE) – większość z nich miała przewidywany okres trwania krótszy niż 2 lata. Praca czasowa wdziera się nawet w sektory tradycyjnie utożsamiane ze stabilnością zatrudnienia: w niektórych fabrykach Renault zdarza się, że połowa linii montażowej jest obsługiwana przez pracowników agencji pracy tymczasowej, na poczcie około 1/3 pracowników nie jest klasyfikowana jako „pracownicy poczty”, a we francuskiej służbie cywilnej około 16% pracowników zatrudnia się na krótkie okresy czasu. Trend do uelastyczniania francuskiego rynku pracy pokazują także dane Eurostatu 6: w IV kwartale 2008 r., 13,5% wszystkich zatrudnionych stanowiły osoby pracujące „dorywczo” (na czas określony). Dane średnioroczne dla roku 2008 wskazują, że wskaźnik ten osiągnął poziom 14,2% 7. Chociaż w Europie nie obowiązuje jeden model stosunków pracy, logika i struktura reform podjętych we Francji jest charakterystyczna praktycznie dla wszystkich państw UE (a wsparcia udziela jej Komisja Europejska). Analogiczne zmiany podejmowano także w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii czy Niemczech. Można więc powiedzieć, że pod koniec lat 90. europejskie rynki pracy weszły w fazę zaawansowanych reform, zmierzających do budowy modelu rodem z teorii liberalnych. Pierwsza sfera dotyczy zasad nawiązywania i rozwiązywania stosunku pracy – przede wszystkim w aspekcie ochrony przed zwolnieniem (np. okres wypowiedzenia, konieczność uzasadnienia zwolnienia, możliwość przywrócenia zatrudnienia wyrokiem sądu). Jeżeli chodzi o elastyczność w wymiarze czasu pracy, jest to przede wszystkim możliwość organizowania pracy w różnych porach dnia i nocy (także w tzw. godzinach aspołecznych), dłuższe okresy rozliczeniowe (pozwalające na swobodniejsze zarządzanie miesięcznym i rocznym czasem pracy), a także wprowadzenie „indywidualnych rozkładów czasu pracy”, za pomocą których produkcja lub działalność usługowa mogą być przedłużane poza standardowo przyjęte normy, wyznaczane 8-godzinnym dniem pracy. W aspekcie płacowym, elastyczność to po prostu „giętkie płace” – uzależnione od fluktuacji sytuacji na rynku, nie ograniczane np. zbiorowymi układami pracy. Wreszcie, ostatnia sfera, w której może się przejawiać elastyczność, to podaż pracy. Jest to aspekt makroekonomiczny, związany z możliwościami dostosowania się klasy pracującej do zmiennych warunków rynkowych – zmian miejsca pracy, przekwalifikowań, migracji. Widać więc, że w aspekcie mikro, elastyczne przedsiębiorstwo to takie, które potrafi w krótkim okresie maksymalnie zredukować lub zwiększyć swój personel, tak zaplanować organizację czasu pracy, aby produkcja trwała tyle, ile akurat potrzeba i w taki sposób zarządzać pensjami, aby mogły one nadążać za koniunkturą. W skali makro, rynek pracy ma natomiast być sprawnym mechanizmem, w którym warunki pracy (skala zatrudnienia, czas pracy, płace) zmieniają się wraz z koniunkturą. Co więcej, w modelu tym zakłada się „likwidację bezrobocia” poprzez maksymalne możliwe wykorzystanie zasobów pracy 10. Usuwając „bariery” ograniczające zatrudnienie („sztywne” płace czy wysokie koszty zwalniania pracowników), rynek pracy ma funkcjonować na zasadzie „wchłaniania” wszystkich bezrobotnych zdolnych do pracy, którzy godzą się na zastane warunki. W takim ujęciu, bezrobocie staje się de facto wolnym wyborem osób, które nie chcą pracować za stawki oferowane im na rynku i jest związane albo z poszukiwaniem pracy, albo z „decyzjami jednostek”. Tym samym, wyłania się przed nami obraz sprawnie funkcjonującego rynku pracy, który nie tylko idealnie odzwierciedla koniunkturę gospodarczą, ale także zapewnia maksymalną możliwą redukcję bezrobocia. Taki wyidealizowany obraz jest zapewne doskonale znany każdemu, kto w choć minimalnym stopniu śledzi debatę publiczną w Polsce. Jest on też podstawowym uzasadnieniem polityki deregulacji rynku pracy. Widzimy więc związek pomiędzy deregulacją a elastycznością – ta pierwsza jest bowiem mechanizmem służącym budowie rynku „dostosowanego do zmieniającej się sytuacji gospodarczej”. Wszystkie te kierunki można wyodrębnić, jeśli dokładniej przyjrzymy się polskiej polityce rynku pracy po 1989 r. 12 Zasadniczo, za początek deregulacji polskiego rynku pracy można uznać wprowadzenie Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych w 1991 r., która umożliwiła dokonywanie masowych zwolnień pracowników z zakładów poddawanych restrukturyzacji. W celu zapobieżenia prawdopodobnym protestom społecznym, możliwość zwolnień grupowych połączono z wprowadzeniem powszechnych zasiłków dla bezrobotnych (od 1989 r.). Od 2002 r. można w Polsce mówić o deregulacji nakierowanej przede wszystkim na zmiany stosunków pracy. Rok ten przyniósł kluczowe zmiany w Kodeksie pracy, zakładające m.in. zwiększenie rocznego limitu nadgodzin, jakie można przepracować u jednego pracodawcy (do 416), zwolnienie firm zatrudniających poniżej 20 osób z obowiązku wydawania regulaminów wynagrodzeń i pracy oraz z przepisów o zwolnieniach grupowych, ograniczenie obowiązku konsultacji zwolnień do organizacji związkowych na poziomie zakładu pracy (tj. wyłączenie struktur regionalnych, branżowych i krajowych). Ograniczono także liczbę dni zwolnienia chorobowego opłacanych przez pracodawcę (z 35 do 33) oraz zniesiono zakaz zawierania umów na czas określony z tym samym pracownikiem częściej niż trzy razy. Tym samym dokonano istotnego zwiększenia elastyczności polskiego rynku pracy w wymiarach: elastyczności numerycznej, czasu pracy i płacowej. Niektóre ze zmian z 2002 r. zostały następnie ograniczone w związku z wymogami stawianymi przez Unię Europejską w ramach przygotowania do akcesji (np. przywrócono zakaz zawierania z jednym pracownikiem więcej niż trzech umów na czas określony). Jednak kolejna nowelizacja Kodeksu pracy (z 2004 r.), implementująca te wymogi na grunt polskiego prawa pracy, zwiększyła jednocześnie możliwości elastycznego kształtowania czasu pracy. Wydłużyła okres, w którym należy zwrócić dzień wolny za pracę w niedzielę lub święto z 3 do 5 tygodni, zastąpiła czterogodzinny dzienny limit nadgodzin obowiązkiem zapewnienia pracownikowi 11 godzin odpoczynku od pracy w ciągu doby. Wreszcie, ostatnim istotnym elementem deregulacji polskiego rynku pracy było ustawowe uregulowanie pracy tymczasowej (zatrudniania pracowników agencji pracy tymczasowej). 9 lipca 2003 r. przyjęto Ustawę o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, która kompleksowo uregulowała zasady funkcjonowania agencji pracy tymczasowej i wynajmowania pracowników tymczasowych, umożliwiając rozwój tego sektora gospodarki. Widać więc wyraźnie, że zmiany polskiego prawa pracy oraz prawa zabezpieczenia społecznego generalnie odpowiadają trendom, które można co najmniej od lat 70. obserwować w krajach Europy Zachodniej. Pracownicy czasowi – jest nas coraz więcej Patrząc na rozwój tej formy zatrudnienia z perspektywy czasowej, widać wyraźnie, że systematycznie rośnie liczba osób pracujących dorywczo – dzieje się to niezależnie od zmian koniunkturalnych i prawnych. W 2000 r. liczba pracowników dorywczych wynosiła 642 tysiące. W kolejnych latach rosła systematycznie o 300-400 tys., osiągając w roku 2007 średni poziom 3 milionów 290 tysięcy 14. Co ciekawe, na tę dynamikę nie wpłynęły nawet tak istotne zmiany prawne, jak zniesienie w 2002 r. możliwości odnawiania dowolną ilość razy umowy o pracę na czas określony. Co więcej, jak pokazują dane GUS, równocześnie ze wzrostem liczby osób zatrudnianych na czas określony ma miejsce wyraźny spadek liczby osób zatrudnianych na czas nieokreślony. W roku 2000 liczba pracowników posiadających „tradycyjną” umowę o pracę wynosiła 9 milionów 908 tysięcy (co stanowiło 93,9% ogółu pracowników najemnych). Osiem lat później takich osób było 9 mln 96 tys., ale procentowo stanowili oni jedynie 73% wszystkich pracowników. Relacja procentowa w II kwartale 2009 r. wyglądała podobnie – pracownicy „etatowi” stanowili 73,5% ogółu. Zatrudnienie na czas określony i praca w niepełnym wymiarze stanowią ilościowo najliczniejsze kategorie elastycznego zatrudnienia. Są to też historycznie najstarsze jego formy. W ostatnich latach zaobserwować można także rozwój dwóch innych form elastycznego zatrudnienia – pracy tymczasowej oraz pracy na podstawie umów cywilnoprawnych. Praca tymczasowa to, najkrócej mówiąc, zatrudnienie dorywcze (zgodnie z prawem powinno być oparte na umowach o pracę na czas określony), realizowane w szczególny sposób – poprzez „wynajmowanie” pracowników zatrudnionych w agencjach pracy tymczasowej przez tzw. pracodawców-użytkowników. Według danych Związku Agencji Pracy Tymczasowej (www.zapt.pl), liczba pracowników agencji pracy tymczasowej wykazuje podobne tendencje wzrostowe, jak zatrudnienie na umowę o pracę na czas określony. W 2001 r. – pierwszym, dla którego zgromadzono odrębne dane nt. pracowników tymczasowych – ich liczba wynosiła 31 tysięcy. Cztery lata później (w 2005 r.) takich osób było już 206 tys. 16 Zgodnie z danymi Eurociett (Europejskiej Konfederacji Prywatnych Agencji Zatrudnienia), w 2008 r. w Polsce liczba pracowników tymczasowych wzrosła do 520 tys. 17 Ostatnią formą elastycznego zatrudnienia jest zatrudnienie oparte o umowy cywilnoprawne – w tej kategorii mieszczą się zarówno osoby prowadzące własną działalność gospodarczą (prawnicy, tłumacze etc.), pracownicy zmuszeni do samozatrudnienia, ale świadczący taką samą pracę jak osoby zatrudnione na umowy o pracę, jak i osoby utrzymujące się z umów-zleceń i umów o dzieło. W przypadku tej grupy trudno oszacować, jaki dokładnie odsetek stanowią pracownicy czasowi, a ilu jest wysokiej klasy specjalistów korzystających z nowatorskich form prawnych dla świadczenia swoich usług. Niemniej jednak liczba osób pracujących „na własny rachunek” daje nam orientacyjny obraz skali tej formy elastycznego zatrudnienia. W latach 2003-2009 ich liczba oscylowała w granicach 2 milionów 300 tysięcy 18. Wedle szacunków na rok 2004, spośród 2 mln 451 tys. osób klasyfikowanych przez GUS jako „pracujący na własny rachunek”, około 300-400 tys. można było zaliczyć do kategorii „fałszywie samozatrudnionych”, a więc osób, które de facto wykonywały pracę najemną, choć zostały – z naruszeniem prawa – zmuszone do zarejestrowania własnej działalności gospodarczej 19. Do tej liczby należy dodać bliżej nieokreśloną grupę osób, których jedynym źródłem utrzymania są dorywcze prace podejmowane na podstawie umów-zleceń i umów o dzieło. Choć trudno podać łączne szacunki ogólnej liczby pracowników czasowych – niektóre kategorie statystyczne nie są rozłączne, jak np. zatrudnienie na umowy na czas określony i praca tymczasowa – to z zaprezentowanego przeglądu wynika wprost ogólny trend rozwoju elastycznych form zatrudnienia. Konsekwencje społeczne Z perspektywy pracownika, praca czasowa wiąże się przede wszystkim z ryzykiem niestabilności materialnej – nieregularnych dochodów lub też niższego wynagrodzenia niż w przypadku pracowników etatowych. To zagrożenie dotyczy przede wszystkim form zatrudnienia zakładających niską ochronę przed zwolnieniem i wynika głównie z niskiej pozycji przetargowej pracowników czasowych. Pracodawcy łatwiej jest narzucić niższą pensję lub zwolnić pracownika czasowego. Potwierdzenie tej prawidłowości dają statystyki dotyczące zagrożenia ubóstwem 20. Według danych Eurostatu, zatrudnienie jest czynnikiem w dużym stopniu ograniczającym ryzyko popadnięcia w ubóstwo, jednak gdy porównamy ryzyko ubóstwa w populacjach pracowników etatowych i czasowych, okazuje się, że ci ostatni są nim zagrożeni mniej więcej dwa razy bardziej. Według danych na rok 2001, we Francji ubóstwem zagrożonych było 5% pracowników etatowych i 9% czasowych; we Włoszech te proporcje wynosiły 6 : 18, a na poziomie unijnej „piętnastki” – 4 : 10. Podobnie wygląda sytuacja, gdy porównamy pracowników najemnych i osób samozatrudnionych. Łatwe zwalnianie to także większa podatność na presję pracodawcy w kierunku intensyfikacji pracy oraz wydłużania jej wymiaru czasowego (także np. przez nieewidencjonowane nadgodziny czy inne formy redukcji „kosztów”). Sferą, w której elastyczne zatrudnienie kształtuje życie pracowników, są wreszcie więzi społeczne w pracy. Są one dużo słabsze niż w przypadku pracowników etatowych, przerywane częstymi zmianami miejsca zatrudnienia oraz innym statusem. Ten aspekt dość dobrze został zobrazowany przez amerykańskiego socjologa Richarda Sennetta w książce „Korozja charakteru”, gdzie znalazł się opis badań jakościowych, prowadzonych wśród różnych grup pracowników (m.in. w przemyśle przetwórstwa spożywczego) 21. W każdej z badanych grup, porównanie kultury pracy i modelu życia zawodowego sprzed okresu globalizacji z czasami obecnymi przynosiło konstatację, że w chwili obecnej przemiany gospodarki wymuszają ciągłe zmiany i brak przywiązania do wykonywanej pracy. Przechodząc do analizy społecznych konsekwencji w skali makro, niestabilność zatrudnienia związana z pracą czasową przyczynia się wydatnie do pogorszenia warunków pracy w skali całej gospodarki. Tracą na niej zarówno zatrudniani na „śmieciowe umowy”, jak i pracownicy etatowi, których sytuacja może się pogarszać wraz z zastępowaniem ich przez pracowników czasowych czy też po prostu używaniem możliwości wykorzystania zatrudnienia czasowego jako „straszaka” na „zbyt duże aspiracje płacowe”. Elastyczne formy zatrudnienia ograniczają także możliwości organizowania się pracowników i działania na rzecz poprawy warunków pracy – rozbijają więzi pomiędzy pracownikami danego zakładu czy branży, dzieląc rynek pracy na segmenty zatrudnianych etatowo i czasowo, zwiększają ryzyko represji (zwolnienia) w przypadku podjęcia akcji protestacyjnej oraz utrudniają organizowanie się w związki zawodowe 22. Próba podsumowania W chwili obecnej, gdy globalna gospodarka weszła w fazę kryzysu, który w pierwszej kolejności dotyka osób zatrudnianych czasowo, wydaje się, iż nadszedł czas na podjęcie szerokiej kampanii społecznej, zmierzającej do uznania prawa do stabilności zatrudnienia (a także stabilności dochodowej) za prawo wszystkich pracujących. Jakub Grzegorczyk Artykuł ukazał się w najnowszym numerze czasopisma „Obywatel” 2/2010 |
| śro wrz 15 Dyskusja o reprodukcji życia codziennego |