Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Opatów: Oszukani pracownicy wyszli na ulicę

Półtorej godziny trwał przemarsz oszukanych pracowników Collar Texti w Opatowie. Dziś w 17 stopniowym mrozie blisko 150 osób przemaszerowało ulicami Opatowa z transparentami: "Oddajcie nam nasze pensje", "Walczymy z nieuczciwymi pracodawcami", "Gdzie jest ta Irlandia premierze", "Chcemy sprawiedliwości w naszym kraju". Uczestnicy, głównie kobiety, skandowali też pod adresem właścicieli, dyrekcji i likwidatora: "Złodzieje!", "Rowicki do roboty za 500 złotych!".

Zdesperowanym pracownikom towarzyszyły trzy radiowozy policji, z których funkcjonariusze fotografowali domagające się sprawiedliwości kobiety. Wydaje się zatem, że nawet publiczne wyrażanie niezadowolenia w tej sprawie wydaje się państwu potencjalnie niebezpieczne.

Pracownice przemaszerowały pod oknami komornika, budynku sądu. Dopiero jednak przedstawiciele ratusza zdecydowali się spotkać z protestującymi na ulicy. Burmistrz, radca prawny i pracownik wydziału spraw obywatelskich w świetle kamer stwierdzili, że pomogą jedynie najbardziej potrzebującym. Burmistrz nie potrafił jednak odpowiedzieć co oznacza dla niego pojęcie "najbardziej potrzebujący". Wiele wskazuje na to, że burmistrz planuje nie dotrzymać danego zaledwie kilka dni wcześniej słowa, że pomoże wszystkim, których władze określiły mianem "tragicznych przypadków". Właśnie z tej przyczyny z ust protestujących oraz osób przyglądających się coraz częstszemu na ulicach tego miasta widokowi, padały słowa: "To ostatnia pana kadencja panie burmistrzu", "Zbieraj pan podpisy bo idą wybory". Na miejscu pojawiła się telewizja, radio i prasa. Należy mieć nadzieję, że nie będą dezinformować społeczeństwa po raz kolejny.

Pracownicy nie domagają się zasiłków i zapomóg. Zawstydzeni swoim położeniem, oczekują tylko odzyskania zaległych poborów i innych należnych świadczeń. Nie będzie to łatwe, ponieważ nie przysługują im środki pochodzące z FGŚP. Przyczyną są ogromne problemy z dostarczeniem całej dokumentacji niezbędnej do ogłoszenia upadłości. Sprawcą tego bałaganu jest kierownictwo zakładu, które celowo nie zabezpieczyły lub zniszczyły część dokumentacji. Po raz kolejny spotykamy się z sytuacji, gdy porzuceni pracownicy muszą liczyć na siebie, rodziny i znajomych.

Przypomnijmy, że zarząd, a potem likwidator nie wypłacają od czerwca 2009 zaległych pensji. Prokuratura, która otrzymała pismo informujące o podejrzeniu popełnia przestępstwa z art. 218 KK, zajęła się sprawą dopiero, gdy ta stała się medialna. Co ciekawe na miejscu od momentu rozpoczęcia okupacji pojawiają się wierzyciele, właściciele materiałów, które znajdują się w magazynie spółki. Niestety mimo podpisanych umów nie mogą ich odzyskać, ponieważ nie pojawia się tu nikt z kierownictwa. Okupacja zakładu trwa nadal, jednak lada dzień zakład energetyczny może odciąć dostawy prądu z uwagi na fakt, iż likwidator doprowadził do powstania długu w wysokości 120 tys. zł.

Jeśli chcesz osobiście wyrazić swoje niezadowolenie z takiej sytuacji dzwoń pod numery zarządzających firmą. Oto one:

Jerzy Rowicki
tel. 012 643- 77- 56
kom. 503 333 160
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
telefon: 0692 731 041
(022) 425 98 46
fax: (022) 425 33 95
strona WWW: www.kancelaria-gosp.com

Powrót na górę

Podobne artykuły