Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Co z tą emeryturą?

  • Dział: Społeczeństwo
Plakat OZZ IP przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego z 2012 r. Plakat OZZ IP przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego z 2012 r.

Obniżenie wieku emerytalnego a właściwie powrót do regulacji sprzed poprzedniej reformy stało się faktem. Pomimo tego  opinie dotyczące systemu emerytalnego są zróżnicowane, co nierzadko wynika z różnego położenia klasowego uczestników debaty. Często konkretne argumenty i analizę skutków obniżenia wieku emerytalnego zastępuje ideologia. Biznes i politycy wciąż wmawiają nam, jakoby dłuższy staż pracy był konieczny ze względów na sytuację finansową państwa, a alternatywę stanowi  jedynie podniesienie składek lub obniżenie emerytur. Podczas gdy ostatnie zmiany wieku emerytalnego budzą duży sprzeciw środowisk liberalnych, to znaczna część pracowników z ulgą przyjęła możliwość przejścia na emeryturę w wieku 60 lat (kobiety) i 65 lat (mężczyźni). Skąd te różnice poglądów? Przedsiębiorcy mają interes w tym, aby zasadnicze wpływy do budżetu państwa pochodziły od pracowników. Natomiast dla pracowników wydłużenie wieku emerytalnego często brzmi jak przedłużenie wyroku na katorgę. Mają obawy, że po prostu nie doczekają  świadczenia emerytalnego.

W Polsce istnieje wiele branż, w których praca nie jest łatwa, przyjemna ani dobrze płatna. Równocześnie osoby w nich pracujące nie korzystają z żadnych układów ponadzakładowych czy z prawa do wcześniejszej emerytury. Przykładem są pracownicy produkcji, rolnictwa, logistyki, handlu, służby zdrowia, gastronomii i wielu innych sektorów, którzy często wykonują pracę chodzącą lub stojącą, monotonną i obciążającą organizm ze względu na wysiłek fizyczny lub stale powtarzające się ruchy. Nierzadko pracują 10-12 godzin na dobę, w szkodliwych lub trudnych do zniesienia warunkach. Ciągła kontrola i praca w trybie zmianowym są kolejnym źródłem stresu, który znacznie odbija się na ich zdrowiu. Do tego dochodzi destrukcyjny wpływ pracy na nocne zmiany. Tzw. „nocki” już po kilku latach powodować mogą chorobę wrzodową, zwiększają ryzyko zachorowania na raka, wpływają niekorzystnie na wzrok i układ krążenia, powodują zmiany w mózgu i wiele innych schorzeń. Według badań 9 na 10 pracowników źle znosi pracę w nocnej porze. Tym samym znacząca część pracowników w wieku 60 lat boryka się z problemami zdrowotnymi i wymaga dłuższych okresów odpoczynku. Ponadto większość kobiet wychowuje dzieci i prowadzi gospodarstwo domowe, co oznacza, że obciążone są one drugim etatem, który wykonują nieodpłatnie. Mężczyznom pracującym na budowach, operatorom maszyn, strażakom, spawaczom w wieku 67 lat także z trudem przychodzi wykonywanie powierzonych zadań. Utrudniony dostęp do opieki medycznej i jej jakość powodują, że ciężko dożyć sędziwego wieku w dobrej kondycji. Argument o wydłużeniu średniej długości życia, co rujnuje systemy emerytalne, jest więc cyniczny i fałszywy. W wielu państwach pracowników szantażuje się, że nie ma innej alternatywy jak dłuższa, cięższa praca. Alternatywy jednak istnieją. 

Wciąż powtarzanym argumentem przeciwko obniżeniu wieku emerytalnego jest obawa o wzrost deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Padają głosy, że za kilka lat zabraknie pieniędzy na jakiekolwiek świadczenia emerytalne. Nie jest to wykluczone. W celu zwiększenia wpływów do FUS nie trzeba jednak obciążać pracowników kolejnymi latami pracy. Wymaganą wysokość tych wpływów można osiągnąć, zmieniając politykę fiskalną stosowaną wobec pracodawców. Większość pracowników w Polsce zarabia ok. 3000 zł brutto (czyli ok. 2100 zł netto) lub mniej. Nie dość, że tak niskie płace pogarszają jakość ich życia, to dodatkowo wciąż próbuje się obciążyć ich konsekwencjami wynikającymi z niskich płac, co w praktyce oznacza zwiększanie długości pracy. W 2015 r. średni czas pracy Polaków wynosił 1963 godziny. Tymczasem Norwedzy czy Holendrzy przepracowali średnio 1424 i 1419 godzin, a Niemcy 1371 godzin. Skoro pracujemy od nich więcej, to nie ma powodu, żebyśmy zarabiali mniej. 

Niskie płace to nie tylko niski poziom życia poszczególnych pracowników, od niskich płac odprowadza się niskie składki emerytalne, co skutkuje niskimi wpływami do budżetu. Jeżeli to przedsiębiorcy a nie pracownicy są odpowiedzialni za niskie płace, to powstaje alternatywne rozwiązanie: zagwarantowanie wyższych płac wszystkim pracownikom, co automatycznie zwiększy wpływy do budżetu. W tym przypadku alternatywą wobec podnoszenia wieku emerytalnego jest stworzenie rozwiązań, które zobligują przedsiębiorców i państwo do polepszenia położenia pracowników np. do podniesienia płacy minimalnej, zmiany prawa pracy i regulacji ułatwiających organizację strajków, nadania większych uprawnień PIP itd. 

Kolejna kwestia to kontrola nad finansami publicznymi. W poprzednich latach z kont emerytalnych wyciekały miliardy złotych. Tylko w 2011 r. z powodu złego księgowania zniknęło z nich prawie 8,5 miliarda. Tzw. luka VAT wynosi według niektórych badań do 60 mld zł. Jak widać, problemem nie jest brak pieniędzy, tylko ich niesprawiedliwy podział, który wynika z sytuacji politycznej panującej w kraju. Od lat 90. kolejne rządy utrzymują, a nawet rozwijają projekt Specjalnych Stref Ekonomicznych czyli stref gwarantujących przedsiębiorcom dotacje i zwolnienia z podatków. Wśród kryteriów, koniecznych do uzyskania pomocy publicznej, nie ma ani warunków pracy, ani wysokości minimalnych płac zatrudnianych osób. Znaczna część firm, które korzystają z tej formy wsparcia od państwa, oferuje śmieciowe zatrudnienie i najniższe wynagrodzenia. Sam Volkswagen w 2014 r. otrzymał pomoc wartości 30 mln Euro (w tym 62,2 mln zł.dotacji z budżetu państwa). Jeszcze większa suma zasiliła konta spółki Mercedes. Jeśli tak łatwo znaleźć fundusze dla biznesu to finansowanie naszych emerytur także nie powinno stanowić większego problemu. Jeśli pieniędzy brakuje, to konieczna jest zmiana polityki redystrybucji bogactwa wytwarzanego przez pracowników. Możliwe rozwiązania to przekierowanie strumienia pieniędzy, który od lat płynie do kieszeni przedsiębiorców w stronę pracowników, choćby na ich emerytury. Inna opcja to kontrola i zobowiązywanie dotowanych zakładów do zapewniania pracownikom godnych płac. 

Wbrew opinii liberałów wydłużenie wieku emerytalnego nie jest też odpowiedzią na niż demograficzny i problemy starzejącego się społeczeństwa. Zamiast zwalczać objawy, należy rozwiązywać przyczyny danego problemu. Liczba urodzeń nie ulegnie zwiększeniu, jeśli pracownicy będą zmuszani do dłuższej pracy. Konieczna jest zmiana polityki socjalnej. Program 500+ jest krokiem w dobrą stronę, ale nie likwiduje wszystkich problemów. Konieczne jest większe wsparcie pracy opiekuńczej na poziomie instytucjonalnym (zwiększenie wydatków przeznaczonych na prowadzenie żłobków, przedszkoli, szkół, domów kultury, świetlic, zajęć pozalekcyjnych, stołówek), zapewnienie pracownikom dostępu do tanich mieszkań czynszowych, ułatwienie łączenia pracy zarobkowej z opieką nad dziećmi np. skrócenie czasu pracy przy zachowaniu tej samej płacy. Obecnie istnieją regulacje, które w znikomym stopniu ułatwiają rodzicom pogodzenie pracy zarobkowej z opieką. Doświadczenie pokazuje jednak, że pracodawcy bez przeszkód je obchodzą. Chociażby przepis umożliwiający odmowę pracy w nocy przez rodziców dzieci do lat 4 w praktyce można ominąć z łatwością. Przykładowo po naciskach rodziców spółka Amazon stworzyła dla nich specjalną zmianę, w takich dniach i godzinach, że dla większości jest ona bardziej niewygodna niż praca w nocy. Ponadto często od naszych działaczek i działaczy z różnych komisji dochodzą informacje o nieuzasadnionej odmowie skorzystania z dnia wolnego z tytułu opieki nad dziećmi. W takiej sytuacji posiadanie dziecka staje się dla pracowników problemem. Zmienić może to jedynie wzmocnienie pozycji pracowników względem pracodawców. 

W dyskusji na temat wieku emerytalnego zarysowują się dwa możliwe scenariusze: dłuższy wiek emerytalny i niezadowoleni pracownicy, ale stabilniejszy budżet FUS lub cieszący się większym poparciem pracowników krótszy wiek emerytalny i jednocześnie  potencjalne problemy z wypłacaniem świadczeń. Tymczasem kwestia wieku emerytalnego nie jest tak jednowymiarowa, jak się ją przedstawia. Problematyczne jest to, że w debatach na ten temat jedynym podmiotem odpowiedzialnym za kondycję finansową funduszu emerytalnego są pracownicy. Przyznanie, że odpowiadają za to pracodawcy i politycy kreujący politykę fiskalną, otwiera przed nami szereg nowych możliwości. Być może prawdą jest, że w przyszłości czekają nas problemy związane z kryzysem Ubezpieczeń Społecznych. Koszty problemów budżetowych nie powinny być jednak po raz kolejny w historii w całości zrzucane na pracowników. 

Kornelia Piotrowska

Podobne artykuły