Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Taktyka strajku czynnego

  • Dział: Strategie związkowe

Taktyka strajku czynnego.

Na ostatnich stronach „Przedwiośnia” Stefan Żeromski opisał takie oto zdarzenie: „W jednej z fabryk robotnicy zażądali podwyżki zarobków o 50%. Skoro dyrekcja kategorycznie odmówiła, grzecznie ujęli dyrektora pod paszki i wyprowadzili na podwórze, a z podwórza za bramę. (...) Sami zaś zajęli pozycje przy maszynach, każdy specjalista przy swojej specjalności. Fabrykę zaś ogłosili jako zajęta w posiadanie rady robotniczej. Właściciel fabryki ze swej strony ogłosił, że fabrykę zamyka na czas nieograniczony, a wszystkich robotników wydala. Wtedy robotnicy oświadczyli, że nie pozwolą zamknąć tej fabryki, sami będą pracować i nikomu jej nie dadzą.”

Taka akcja pracownicza nazywa się strajkiem okupacyjnym czynnym lub okupacją czynną przedsiębiorstwa. Sporo historyków ruchu robotniczego, socjologów pracy i specjalistów w zakresie prawa pracy wskazuje, że strajki czynne stanowią przejaw naturalnej ewolucji form walki świata pracy.


Z grubsza biorąc, do strajków czynnych może dojść w trzech typach sytuacji. Po pierwsze, bywają one orężem w walce załóg o zachowanie miejsc pracy w przedsiębiorstwach zagrożonych dużą redukcją zatrudnienia czy wręcz zamknięciem. Po drugie, dochodzi do nich podczas strajków generalnych czy to w celu „obsłużenia” samego strajku (np. uruchomienie przez komitety strajkowe komunikacji miejskiej, aby dowieźć ludzi na wielką manifestację), czy też zaspokojenia podstawowych potrzeb ludności (np. uruchomienie przez komitety strajkowe produkcji i sprzedaży chleba, dostaw prądu elektrycznego i gazu do mieszkań, wypłat oszczędności zwykłym obywatelom). Po trzecie, w sytuacji głębokiego, ogólnego kryzysu i zrywu społecznego, mogą być one formą czy taktyką walki o powszechną samorządność pracowniczą.

Właśnie w tym ostatnim celu niżej podpisany postulował w 1981 r. zastosowanie takiego oręża w głośnej wówczas broszurze „O taktyce strajku czynnego”, wydanej przez Zarząd Regionalny NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej; w broszurze tej po raz pierwszy użyto w języku polskim terminu strajk czynny, tłumacząc go z francuskiego i hiszpańskiego.

Największym strajkiem czynnym była okupacja fabryk we Włoszech we wrześniu 1920 r. (od. red. tekst o tym można było przeczytać w pierwszym numerze A-taku) w odpowiedzi na odmowę podjęcia rokowań przez przedsiębiorców w sprawie warunków płacy i pracy oraz na lokauty, mediolańscy i turyńscy metalowcy, a w ślad za nimi robotnicy w innych miastach i branżach północnych Włoch masowo okupowali fabryki. Wprowadzili w nich demokracje robotniczą oraz uruchomili produkcję pod kierownictwem wybranych przez siebie rad fabrycznych i pod ochroną straży robotniczych. Mimo przeciwdziałania pracodawców, banków i władzy państwowej, okupacja trwała przez kilka tygodni.

Jeden z najdłuższych strajków czynnych miał miejsce w obronie zatrudnienia i warsztatu pracy w szkockiej stoczni Upper Clyde w latach 1971-1972. Trwał 15 miesięcy, spotkał się z szeroka solidarnością w łonie brytyjskiego ruchu robotniczego i szkockiego ruchu narodowego i zakończył się zwycięstwem załogi.

(zmk)


Strajk czynny w oczach prawnika

Legalizacja strajku czynnego jest możliwa, ponieważ orzecznictwo sądowe i ustawodawstwo pracy ewoluuje w obliczu rozwoju form sporów zbiorowych i układu sił społecznych. Do takiego wniosku doszedł Ignacio Garcia-Perrote Escartin, profesor prawa pracy na Madryckim Uniwersytecie Autonomicznym.

Obecnie okupacja miejsca pracy jest instrumentem zbiorowego przerwania pracy i z tego względu stanowi odmianę strajku, polegającą na tym, że do tradycyjnego przerwania pracy dochodzi przebywanie strajkujących na miejscach pracy. może ona jednak stanowić samodzielną formę walki zbiorowej, przynajmniej pozornie różną od strajku. Mamy na myśli przypadek, w którym następuje okupacja miejsca pracy, ale pracownicy nie przerywają lub nie paraliżują pracy.

W tym przypadku okupacja nie wydaje się zachowaniem strajkowym. Z pozoru nie mamy do czynienia z pewną odmiana strajku, gdyż tu okupacja stanowi szczególną, samodzielna odmianę samoobrony, nie mającą żadnego związku ze strajkiem. Choć w zasadzie traktowanie zachowania, polegającego na zapewnieniu ciągłości i stałości procesu pracy, jako strajku może wydawać się naciągnięte, przyjęte w niniejszej pracy pojecie strajku pozwala jednak objąć nim to, co nazywa się okupacją czynną.

Jeśli bowiem tym, co definiuje i charakteryzuje strajk, jest „zerwanie z codziennością” i „zakłócenie procesu produkcyjnego” (1), to okupacja czynna, która ma przecież bardzo wyraźne takie właśnie cechy, może być z powodzeniem włączona do dynamicznego, nie skodyfikowanego ponadczasowo pojęcia strajku. Okupacja czynna przybiera w tym znaczeniu postać strajku czynnego – termin ten funkcjonuje już w pewnym języku doktrynalnym, politycznym i związkowym.

Cechy strajku czynnego

W rezultacie więc okupacja czynna czy strajk czynny ma dwie cechy. Z jednej strony polega na tym, że pracownicy okupują miejsce pracy. w przeciwieństwie jednak do strajku okupacyjnego nie przerywają lub paraliżują produkcji, lecz kontynuują ją, tyle że samodzielnie, wbrew woli pracodawcy. Okupacja ma więc charakter czynny, ponieważ w tym przypadku przebywanie pracowników w pomieszczeniach przedsiębiorstwa nie zakłada ich bierności, lecz przeciwnie – samodzielnie i na własną odpowiedzialność wznawiają oni produkcję.

W związku z tym strajk czynny można zdefiniować jako „wznowienie produkcji przez strajkujących na własną odpowiedzialność, na gruncie nowej organizacji i nowych celów” (2). Cel pracowników, którzy okupują swoje przedsiębiorstwo i na własną rękę, wbrew woli przedsiębiorcy, podejmują produkcję, nie jest wcale odmienny od celu pracowników, którzy przystępują do strajku okupacyjnego bez podejmowania produkcji.

W obu przypadkach pracownicy nie dążą do zbiorowego przywłaszczenia środków produkcji, bo ich akcja – również podczas strajku czynnego – służy utrzymaniu i zachowaniu przy życiu przedsiębiorstwa. Pracownicy walczą w ten sposób w obronie swoich stanowisk pracy. W tym znaczeniu strajk czynny, podczas którego pracownicy postanawiają przejąć kierowanie przedsiębiorstwem i kontynuować produkcję, stanowi wymowne świadectwo energicznej odmowy utraty pracy. Strajk czynny, o którym decyzja zapada na ogół poza ramami inicjatywy związkowej, zmierza do wykazania ekonomicznej żywotności przedsiębiorstwa, udowodnienia jego użyteczności społeczno-gospodarczej.

Wobec zamiaru zamknięcia i likwidacji przedsiębiorstwa prawdopodobnie jedynym instrumentem obrony, jakim dysponują pracownicy, jest zademonstrowanie jego użyteczności gospodarczej poprzez wzięcie go w swoje ręce i uruchomienie. W tym przypadku zwykle powstrzymanie się od pracy jest nieskuteczne, gdyż nie wywiera żadnego nacisku na przedsiębiorcę, mającego właśnie zamiar położyć ostatecznie kres wszelkiej działalności przedsiębiorstwa. Jeśli pracownicy nie sięgną po środki samoobrony, zachowają się w sposób oczywisty bezczynnie w obliczu decyzji przedsiębiorcy.

Solidarność i represja

Pracownicy, którzy chcą zademonstrować żywotność, a nawet rentowność przedsiębiorstwa, nie po to, żeby nim zawładnąć, ale po to, żeby zachować swoje stanowiska pracy, „nie wahają się działać zgodnie z logiką gospodarczą systemu kapitalistycznego (...) zachowując nawet kryteria zarządzania właściwe dla gospodarki rynkowej” (3). Strajk czynny, który świadczy o zdolności zarządzania i organizacji przedsiębiorstwa i w rezultacie może świadczyć o „zbędności przedsiębiorcy” (4), wynika z ewolucji metod działania klasy pracującej, z ogromnego potencjału wyobraźni i zdolności twórczej, jaki ujawniają pracownicy, reagując na nowe i bardzo szczególne sytuacje przy pomocy różnorodnych i ulegających wzmocnieniu instrumentów samoobrony.

Strajk czynny, zwłaszcza gdy dochodzi do „dzikiej sprzedaży” wyrobów, która zakłada „zabór cudzego mienia”, uchodzi za działanie niewątpliwie bezprawne (5). Jednak ogromna solidarność, jaką wywołują walki o prawo do pracy, z jednej strony zmusza siły polityczne i związkowe do poparcia nielegalnej akcji, a z drugiej uniemożliwia sięgnięcie po środki wyłącznie represyjne. Zarówno sam cel strajku czynnego, którym jest zachowanie stanowisk pracy, jak i ewentualna realna demonstracja żywotności gospodarczej przedsiębiorstwa, uniemożliwiają legalistyczne potraktowanie akcji, które w przypadku zastosowania represji zaostrzyłoby niewątpliwie konflikt i zakłóciło ogromnie możliwość jego rozwiązania (6).

Dlatego postawa wobec strajku czynnego wynika bardziej z układu sił niż z legalności tej formy walki. W tym świetle należy rozpatrywać orzeczenie sądu handlowego w Nivelles (Belgia) z 19 grudnia 1974 r., który unieważnił swoje własne orzeczenie o upadłości firmy Marchand z 28 listopada tego samego roku. Biorąc pod uwagę fakt, że mimo pierwszego orzeczenia pracownicy kontynuowali działalność gospodarczą, sąd ten zezwolił tymczasowo na dalszą produkcję pod kierownictwem samych pracowników, ze względu na ich zainteresowanie utrzymaniem stanowisk pracy i wykazanie przez nich gospodarczej rentowności przedsiębiorstwa (7).

J. Leroux, idąc dalej po linii tej argumentacji i tego, co napisali E. Maire i C. Piaget (8), zastanawia się nad możliwością okupacji czynnej i „dzikiej sprzedaży za prawo do zaboru mienia jako gwarancji prawa do pracy, wynikającej ze stopniowego rozwoju historycznego form samoobrony pracowniczej – od strajku polegającego na przerwaniu pracy poprzez strajk połączony z okupacją miejsca pracy po kontynuowanie produkcji i sprzedaży wyrobów (9).

Kapitalizm pod ostrzałem

Należy mocno podkreślić znaczenie strajku czynnego jako instrumentu praktycznej demonstracji żywotności przedsiębiorstwa i w związku z tym możliwości zachowania zagrożonych stanowisk pracy oraz jako działania choćby chwilowo czyniącego pracowników odpowiedzialnymi za zarządzanie jednostką produkcyjną.

Strajk czynny, podczas którego – nawet przy zachowaniu logiki gospodarki rynkowej – pracownicy wykazują żywotność, a nawet rentowność przedsiębiorstwa i w rezultacie obnażają bezzasadność i rzeczywiste przyczyny zamierzonej likwidacji zakładu, oznacza – choćby tylko w tym sensie – „zakwestionowanie ustroju kapitalistycznego lub co najmniej niektórych jego wartości” (10). Należy też podkreślić, że strajk czynny zmienia jakościowo świadomość jego uczestników, gdyż czyni załogi pracownicze zbiorowo odpowiedzialnymi i samorządnymi we wszystkich sprawach, które ich dotyczą i „od których były do tej pory odsunięte” (11).

Choć – w celu wykazania ekonomicznej użyteczności przedsiębiorstwa i zachowania swoich stanowisk pracy – pracownicy mogą działać zgodnie z logiką gospodarki kapitalistycznej, to jednak odrzucają oni instytucjonalizację i utrwalenie żywiołowego przejęcia przez siebie produkcji, a to z dwóch podstawowych powodów:

Po pierwsze – wiadomo przecież, że „ten, kto puszcza maszynę w ruch, wcale z tego powodu nie jest właścicielem kapitału” – musieliby oni uzyskać kapitały, do czego nie mają dobrej pozycji wyjściowej, zarówno ze względu na to, że przedsiębiorstwo przeżywa trudności, jak i ze względu na wysokie prawdopodobieństwo finansowego bojkotu przedsiębiorstwa, którym zawładnęli pracownicy. Ponadto w celu naprawienia błędów w zarządzaniu istniałaby prawdopodobnie konieczność podjęcia niepopularnych decyzji.

Po drugie – izolowane doświadczenia samorządowe w ramach kapitalizmu uchodzą za złudne i politycznie błędne. Złudne, ponieważ „strategiczne decyzje we współczesnej gospodarce kapitalistycznej zapadają nie w przedsiębiorstwach, lecz w bankach, zrzeszeniach monopolistycznych i na szczeblu władzy państwowej” (12). Politycznie błędne, ponieważ przedsiębiorstwo musiałoby konkurować z innymi przedsiębiorstwami kapitalistycznymi i poddać się wymogom maksymalizacji zysków, właściwym gospodarce kapitalistycznej.

Ignacio Garcia-Perrote Escartin

Fragmenty książki pt.: „La huelga con ocupacion del lugar de trabajo” (Strajk z okupacją miejsca pracy), Akal Editor, Madryt 1981.

Przypisy:

(1) L.E. Villa i M.C. Palomeque (Introducion a la economia del trabajo, Madryt 1977) uważają, że pojęcie strajku obejmuje również „wszystkie sytuacje, w których bez realnego i uzgodnionego przerwania pracy podejmuje się działania zbiorowe, zakłócające normalny przebieg lub ciągłość procesu produkcji”.

(2) D. Albers, W. Goldschmidt, P. Oehlke, Klassenkampfe in Westeuropa, Hamburg 1971.

(3) G. Adam, J.D. Reynaud, Conflits du travail et changement social, Paryż 1978. J. Leroux (La “vendita salvaggia” dei prodotti della fabrica occupata e la nozione di propieta, “Rivista della Giurisprudenza Lavorale, t. I, 1978) wskazuje, że w niektórych przypadkach – np. belgijskiej firmy Glaverbel-Gilly – przedsiębiorcy ustanawiają stosunki handlowe i zaopatrzeniowe z przedsiębiorstwami czynnie okupowanymi przez załogę.

(4) J. Leroux, op. cit.

(5) „Dzika sprzedaż”, oznaczająca krystalizację strajku czynnego, miała miejsce nie tylko we francuskich zakładach Lipa, ale również – pod wyraźnym wpływem Lipa – w dwóch przedsiębiorstwach belgijskich: Arenarie w Boufionlx i w C.A. Marchand w Nivelles. Doszło do niej głównie w małych przedsiębiorstwach, ponieważ „sprzedaż wyrobów wymaga ciągłej organizacji i kooperacji, którą łatwiej jest zapewnić w małych zakładach” (J. Jeroux. Op. cit.). Dla pracowników „dzika sprzedaż” nie jest celem samym w sobie, lecz z jednej strony sposobem podtrzymania walki, gdyż pozwala zasilić „kasy oporu”, a z drugiej, podobnie jak sam strajk czynny, kolejnym krokiem zmierzającym do wykazania ekonomicznej żywotności przedsiębiorstwa.

(6) J. Leroux (op. cit.) wykazuje, że choć okupacja czynna i “dzika sprzedaż” wywołują „histerię” w środowiskach przedsiębiorców, to – rzecz ciekawa – wcale nie wykorzystują oni wszystkich możliwości ścigania pracowników.

(7) Jest oczywiste, że to presja załogi skłoniła sąd do wydania zezwolenia na strajk czynny i „dziką sprzedaż” i ich pewnej legitymizacji przy pomocy naciągniętej argumentacji prawnej. Gdy mimo ogłoszenia upadłości, pracownicy podjęli produkcję i wykazali rentowność przedsiębiorstwa, jego kierownictwo zwróciło się do sądu z prośbą o zezwolenie na ponowne objęcie stanowiska przez dotychczasowego administratora. Sąd, wykazując zdrowy rozsądek, odrzucił tę prośbę, gdyż uznał za nielogiczne, żeby osoba, która doprowadziła przedsiębiorstwo do upadłości, ponownie nim zarządzała. Sąd uznał komitet pracowniczy za „w pełni świadomy potrzeby kontynuowania działalności gospodarczej”. Mimo to nie należy wyciągać wniosku, że orzeczenie sądu uprawomocniło strajk czynny i „dziką sprzedaż”, gdyż w swoim uzasadnieniu sąd ograniczył się do zalegalizowania powstałego w przedsiębiorstwie układu sił.

(8) W książce pt. „Lip 1973” (Paryż 1973) wskazali oni – a taki był właśnie pogląd załogi Lipa – że akcję podjętą w tym zakładzie można rozpatrywać jako „zapowiedź przyszłej legalności”.

(9) W tym znaczeniu okupacja czynna i sprzedaż wyrobów – „czyż nie można powiedzieć, że w przyszłości nawet praktyka dzikiej sprzedaży zostanie otwarcie zalegalizowana”, pyta J. Leroux (op. cit.) – nie mogłaby być traktowana jako „rabunek”, lecz jako realizacja przywileju pracowników, gwarantująca wywiązanie się pracodawców z ich obowiązków, w której przedmiotem gwarancji są wytworzone dobra.

(10) E. Maire, C. Piaget, op. cit. Podobnie E. Mandel (De la Commune a Mai 68, Paryż 1978) – należy jednak wziąć pod uwagę, że ma on na myśli szerokie ruchy, rozwijające się w sytuacjach przedrewolucyjnych – twierdzi, że strajki czynne powinny „doprowadzić do strukturalnych reform antykapitalistycznych, do realizacji postulatów przejściowych, a więc do stworzenia sytuacji dwuwładzy – faktycznej władzy mas, przeciwstawiającej się legalnej władzy kapitału”

(11) M. Teodori, Las nuevas izquierdas europeas (1956-1976), Barcelona 1978.

(12) E. Mandel, op. cit.


Powyższe artykuły ukazały się w piśmie "A-tak"