EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Porządek panuje w zakładzie

W Polsce pracuje ponad 200 tys. tzw. ochroniarzy. Często kojarzą się z policją, zwłaszcza funkcjonariuszami oddziałów prewencji. Wykorzystuje się ich np. dla ochrony konwojów, ale też do pacyfikacji protestów społecznych i kontrolowania robotników. Część z nich to jednak zwykli pracownicy pilnujący obiektów, nierzadko emeryci dorabiający do skromnej emerytury jako tzw. „ciecie”. Zatrudniające firmy wykorzystują ich w sposób szczególnie bezwzględny.

Do apteki
Będąc kasjerem w zielonogórskim markecie – delikatesach Alma byłem świadkiem niecodziennej sytuacji. Dwaj ochroniarze, którzy obstawiali linię kas i ich koleżanka, która pilnowała porządku spacerując między regałami, żywiołowo dyskutowali. Przysłuchałem się. Jeden z ochroniarzy relacjonował pozostałym jak jedna z koleżanek została „zbesztana” przez szefa, gdy „urwała się” do apteki by zrealizować receptę. Agentka ochrony zapadła na grypę. Lekarz proponował jej „chorobowe”, niestety nie mogła skorzystać. Pracuje jak wszyscy ochroniarze w Almie na umowę zlecenie. Nie pozostaje więc w stosunku pracy z zatrudniającą ją City Security. W takim wypadku nie obowiązują jej przepisy kodeksu pracy, w tym także art. 92 i prawo do 80% wynagrodzenia wypłacanego przez pracodawcę za czas niezdolności do pracy w wypadku choroby lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną w przeciągu 33 dni w roku kalendarzowym. Potem obowiązek ten spada na ZUS. Nie przyjście do pracy w celu „wyleżenia” grypy, równałoby się utracie prawa do wynagrodzenia. Był to koniec listopada, pracownica przygotowywała się do świąt. Chciała odłożyć pieniądze na związane z tym wydatki. A leki? Szef był oburzony – „takich rzeczy nie robi się w czasie pracy”. Nie pomyślał jednak, że pracownica na pierwszą zmianę stawia się w pracy na 7.30, a wychodzi po 21.30. Do pracy trzeba jeszcze dotrzeć, a potem wrócić. Apteki przed pracą są jeszcze nieczynne, a po pracy już zamknięte. A wolne dopiero za parę dni! Szefa to nie obchodziło. Pozostali ochroniarze byli oburzeni, ale cóż – trzeba to przeboleć i pracować dalej. Przecież szef miał prawo. Czy aby na pewno?

Zlecenie czy praca
Praca ochroniarzy w Almie w niczym nie pokrywa się z treścią umów zleceń, jakie zawarli z City Security. W umowie jednego z ochroniarzy czytamy: „Zleceniobiorca (ochroniarz) oświadcza, iż znane mu są prawne uwarunkowania obowiązujące przy wykonywaniu czynności w zakresie ochrony osób i mienia i wiedza ta pozwala mu samodzielnie bez stałego i ścisłego nadzoru wykonywać tego rodzaju czynności”, a poniżej: „Zleceniodawca (City Security) oświadcza, iż jest zainteresowany nawiązaniem ze zleceniobiorcą cywilnoprawnego stosunku zlecenia”. Ale to tylko papier – on wszystko zniesie. W rzeczywistości ochroniarze przychodzą do pracy według odgórnie ustalonego grafiku, nie mogą opuścić lub zmienić stanowiska bez zgody lub nakazu przełożonego. Do kontaktu z nim i między sobą służy im krótkofalówka. Poza tym są stale monitorowani. Zasady, według których pracują, w zupełności wyczerpują wszystkie trzy zależności świadczące o zaistnieniu stosunku pracy przewidziane przez art. 22 § 1 Kodeksu Pracy. Czyli praca odbywa się 1) w wyznaczonym przez pracodawcę miejscu, 2) czasie, 3) pod jego stałą kontrolą. Przełożeni robią trudności nawet przy kierowanych przez pracowników prośbach o rotację zmian. Tym bardziej nie ma tu mowy o powierzeniu wykonywania zlecenia osobie trzeciej, co gwarantuje art. 738 § 1 Kodeksu Cywilnego. Stosunek jakim są związani ochroniarze z agencją, nie ma więc charakteru zlecenia, ani nawet żadnego innego o znamionach cywilnoprawnych, lecz jest ewidentnym stosunkiem pracy. Okazało się również, że wielu ochroniarzy pracujących na terenie Almy zawarło z pracodawcą umowy zlecenie tylko słownie, bo City Security na początku września ubiegłego roku zadeklarowało się przesłać stosowne formularze, czego do początku grudnia nie uczyniło. Same umowy zlecenie, zgodnie z informacjami przekazanymi ochroniarzom, jeszcze przed rozpoczęciem pracy miały mieć charakter wstępny. Po miesiącu miały być zastąpione umową o pracę. Nawet gdyby do tego doszło, to i tak stanowiłoby to poważne naruszenie prawa. Zgodnie z art. 22 § 12 Kodeksu Pracy nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę – która zgodnie z § 11 tego artykułu jest jedyną adekwatną umową przy zaistnieniu stosunku pracy – umową cywilnoprawną.

Jest o co walczyć
Gdy wyjaśniłem grupie ochroniarzy, że padli ofiarą wyrafinowanego oszustwa ze strony agencji, z ust jednego z nich padło pytanie: „Czy coś da się zrobić w tej sytuacji?”. Zaproponowałem im, by złożyli pozwy do sądu pracy o uznanie stosunku prawnego jakim jest stosunek pracy na podstawie art. 189 Kodeksu Postępowania Cywilnego i wypłatę przez City Security związanych z tym świadczeń. A jest o co walczyć.

Ochroniarze z City Security pracują po 13 godzin dziennie, często częściej niż cztery dni w tygodniu, w tym „trzynasta” godzina, na którą składają się procedury otwarcia i zamknięcia obiektu, nie jest ewidencjonowana. W związku z czym dochodzi do częstego przekroczenia norm dziennych i tygodniowych czasu pracy. Za te przekroczenia pracownikom należy się odpowiednio 50% dodatku do wynagrodzenia, jeżeli do przekroczenia norm doszło w zwykłym dla pracownika dniu pracy, lub 100% dodatku do wynagrodzenia, jeżeli do przekroczenia doszło w niedzielę i święto lub w dniu przypadającym za niedzielę lub święto, jak też również za każdą godzinę stanowiącą przekroczenie przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy, czyli np. za pracę w dniu wolnym stanowiącym wyrównanie do przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Należy podkreślić, że ochroniarze obstawiają teren zakładu również w święta, takie jak: 1 maja, Boże Narodzenie, Wielkanoc etc. Chronią go także w godzinach nocnych za co nie otrzymują przewidzianego w art. 1518 § 1 Kodeksu Pracy      20% dodatku do wynagrodzenia. Nie przysługuje im wynagrodzenie za czas niezdolności do pracy z powodu choroby lub odosobnienia w związku z chorobą zakaźną.

Jeden z ochroniarzy, który został pobity przez napastników, wcześniej zaczepiających go w miejscu pracy, nie otrzymał wynagrodzenia nawet za czas, który musiał spędzić na badaniu u lekarza oraz obdukcji niezbędnej do przeprowadzenia przez policję śledztwa w tej sprawie. Nie przysługuje im również prawo do płatnego urlopu wypoczynkowego lub ekwiwalentu pieniężnego, jeżeli z przyczyn obiektywnych nie mógł zostać wykorzystany. Z odcinka z wypłaty jednego z ochroniarzy wynika, że za cały miesiąc pracy zarobił jedynie 920 zł brutto (ok. 760 zł netto). Jasno wynika stąd, że pracodawca aby uniknąć obowiązku wypłacania wynagrodzenia minimalnego (obecnie 1276 zł brutto, wtedy 1126 zł brutto), zawierał umowy zlecenia.

Po czyjej są stronie
Większość ochroniarzy była obojętna na swoją krzywdę. Uważali, że złożenie pozwów nie ma sensu i że „z agencją się nie wygra”. Wierzyli, że w końcu pracodawca zawrze z nimi umowę o pracę. Bali się, że domagając się zaległych świadczeń popadną w jego niełaskę. Z początku tylko jeden z ochroniarzy nie uległ temu pesymizmowi. Zapytał mnie, czy jako działacz związku zawodowego mógłbym zająć się jego sprawą i pomóc mu w sporządzeniu takiego pozwu. Po tygodniu było już dwóch śmiałków. Sporządziłem nawet wstępną wersję pozwu, na której mogliby bazować. Niestety, trzynastogodzinny dzień pracy skutecznie uniemożliwiał mi skontaktowanie się z nimi w tej sprawie. Z jednym z nich umówiłem się na spotkanie, by pomóc określić mu wartość przedmiotu sporu i inne konkrety. Z przyczyn niezależnych do spotkania niestety nie doszło. Kolejne spotkania uniemożliwiło mi niespodziewane zwolnienie z pracy.

12 grudnia ubiegłego roku otrzymałem wypowiedzenie bez podania przyczyny i zostałem wysłany na urlop wypoczynkowy. Co ciekawe, dzień wcześniej złożyłem pismo, w którym poinformowałem dyrekcję, że reprezentuję wobec pracodawcy Lubuską Komisję Międzyzakładową Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza” oraz że byłem członkiem komitetu założycielskiego tej komisji, w związku z czym przysługuje mi ochrona prawna przed zwolnieniem. Do pisma dołączyłem wniosek o udostępnienie tablicy na ogłoszenia związku, jak też pomieszczenia na czas zebrań związkowych. Pomysł wprowadzenia organizacji związkowej do Alma Market S.A. wyszedł z inicjatywy samych pracowników. Chcieliśmy walczyć o poprawę warunków BHP, lepszą organizację pracy, a z czasem o podwyżki. Byłem gotów na przyjęcie do organizacji związkowej zainteresowanych ochroniarzy. Obecnie sprawa trafiła do sądu pracy.

Kierownictwo marketu w Zielonej Górze wraz z przełożonymi ochrony zastraszyło załogę, aby nie porozumiewała się ze mną. Rozpuszczono też pogłoskę, że przyczyną zwolnienia było „ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych”. Gdy następnego dnia próbowałem wejść na teren zakładu, ochroniarze realizując konsekwentnie polecenia swoich przełożonych, uniemożliwili mi wejście na jego teren – między innymi chciałem złożyć pismo z opinią związku na temat mojego zwolnienia. Po wejściu na ogólnie dostępną przestrzeń sklepową delikatesów Alma, ochroniarz wcześniej zainteresowany moją pomocą, z którym próbowałem się porozumieć w związku z napisaniem pozwu – nie odzywał się już do mnie. Został złamany przez swoich przełożonych.

Podczas pikiety, przeprowadzonej 20 grudnia ub.r. przed zielonogórskim centrum handlowym Focus Park, w którym znajduje się Alma, jednym z postulatów pikietujących była wypłata przez City Security agentom ochrony wszystkich zaległych świadczeń wynikających z pozostawania w stosunku pracy oraz 300 zł podwyżki dla ogółu pracowników, w tym także dla ochroniarzy. Jak na ironię, ci sami ochroniarze, o interesy których walczyłem wraz z innymi działaczami, próbowali spacyfikować naszą pikietę. Kilka dni później jeden z ochroniarzy ponownie poprosił mnie o pomoc w sprawie pozwu. Obiecał, że skontaktuje się ze mną telefonicznie po godzinach pracy. Nie minął tydzień, a kolejny działacz z ulotkami związku został wyproszony z zielonogórskich delikatesów Alma. Telefon milczy.

Piotr Krzyżaniak
8 stycznia 2009 r.

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.