EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Zwolnienia w PZL Rzeszów

PZL RzeszówW miesiącu maju 2009 roku w zakładzie lotniczym WSK PZL - Rzeszów S.A., którym głównym właścicielem jest kanadyjsko-amerykański koncern United Technologies Corporation (UTC) odbyły się grupowe zwolnienia pracowników. Główną przyczynę zwolnień według korporacji jest spadek zamówień na produkty wytwarzane przez WSK, który jest następstwem światowego kryzysu.

Oczywistym zapytaniem jest to, czy aby ten światowy kryzys nie jest tylko pretekstem do wcześniej eliminacji rzeszowskiej fabryki oraz ratowania amerykańskiego i kanadyjskiego rynku pracy, kosztem zwolnień w Polsce oraz w krajach azjatyckich. UTC ogłosiło, że we wszystkim fabrykach zlokalizowanych na całym świecie musi zwolnic około 12 tys. pracowników by przetrwać na rynku, czyli około 5 proc. wszystkich zatrudnionych. Tajemnicą pozostaje na jak dużą redukcję przystał prezes Marek Darecki dyrektor generalny WSK „PZL-Rzeszów". Czy to jest 1000, 1500 osób czy może jeszcze więcej! Po pierwszej turze zwolnień grupowych pod koniec 2008 r., która wynosiła 100 osób, przyszła następna na początku 2009 r. wynosząca 120 osób. Środek roku jednak okazał się jeszcze bardziej zaskakujący. W miesiącu maju doszło do największej redukcji 260 osób, która przybrała dosyć brutalny i bezczelny charakter. Redukcja ta uderzyła najbardziej w zwykłych pracowników produkcyjnych. W głównej mierze dotyczyła pracowników zatrudnionych przed dwoma, trzema laty, ale częściowo starszych. O zwolnieniu dowiadywano się z dnia na dzień. Starzy pracownicy mocno związani z zakładem nie mogli nawet kupić przysłowiowych cukierków pożegnalnych. Bardzo często odchodzili ze łzami w oczach, bezczelnie zeszmaceni i potraktowani jak jakiś robotniczy motłoch.

Głównymi kryteriami do zwolnienia ogłoszonymi przez prezesa Dareckiego i dyrektora administracyjnego Strzępka było „przydatność zawodowa, w tym: "wydajność pracy, kwalifikacje, zdolność do przekwalifikowania, wykształcenie, wyniki oceny pracowniczej” zaś „pracowników do rozwiązania stosunku pracy typować mieli kierownicy jednostek organizacyjnych w porozumieniu z dyrektorami resortowymi”. Pierwszą nieścisłością było to, że typowaniem zajmowali się głównie mistrzowie linii z porozumieniem z kierownikami wydziału. Kolejnym zaprzeczeniem głównych założeń było to, że nie sugerowano się głównymi wytycznymi lecz przynależnością związkowo-partyjną. Wśród ludzi zwolnionych prawie w ogóle nie było ludzi z „Solidarności” oraz mistrzów zazwyczaj lojalnych wobec zarządu i związku. Pozbyto się niewygodnych pracowników często kompetentnych i przydatnych, którzy najczęściej byli prowodyrami dyskusji oraz zmian w organizacji swoich jednostek jak i całej korporacji.

Dużym echem odbiło się zwolnienie pewnego mistrza, który jawnie zdecydował się krytykować przekręty władz Solidarności oraz Spółki. Ten niedoszły członek zarządu, ujawnił niezgodne z prawem przeliczanie głosów i zatajanie prawdziwych wyników głosowań na przedstawiciela załogi do zarządu spółki. Machina ta przypominała pospolite fałszerstwa rodem jak z Białorusi. Działanie te, za przyzwoleniem związków Solidarności i ZZPE, było na rękę obu stronom. Gdy pan Robert, największy niepokorny zakładu, wszedł w konflikt z Solidarnością i zarządem otrzymał potężny cios w postaci zwolnienia, kończący jego bardzo ambitną, szczerą i kompetentną pracę. Wcześniej jednak wielokrotnie dostawał jawne ostrzeżenia od zakładowego przewodniczącego „Solidarności” Romana Jakima oraz od dyrektora administracyjnego E. Strzępka i generalnego M. Dareckiego. W jednym z mailów, które otrzymał, szef zakładowej Solidarności pisał: „Osobiście radzę Panu zająć się pracą ponieważ trwa przegląd struktury zatrudnienia w zakładzie i może się okazać, że Pańskie stanowisko nie jest niezbędne do wykonywania zadań stawianych przez DR [nazwa jednostki]. Na koniec, ponieważ jestem zainteresowany problemami Członków NSZZ Solidarność oraz zakładu proszę o zaprzestanie korespondencji, którą nie jestem zainteresowany.”. List ten przedstawia totalną bezczelność przewodniczącego Jakima, który poczuł się jak dyrektor i pogroził zwolnieniem pracownika, czego w konsekwencji dokonano.

Problem układów i współpracy związków z zarządem zapoczątkowany został parę lat wcześniej i związany był z procesem prywatyzacji WSK w 2002 r. Głównym beneficjentem przekształceń prywatyzacyjnych była zakładowa Solidarność. Do dzisiaj w Polsce prywatyzacja WSK przedstawiana jest jako model wzorcowy. Jednak w czasach kryzysu bańka prywatyzacji pęka w starciu z rzeczywistością. „WSK-PZL Rzeszów o własnych siłach wydobyła się z kryzysu początku lat 1990, sprzedaż rosła z roku na rok, sięgając 400 mln zł, zyski pozwalały na inwestycje w nowoczesne technologie (od początku lat 2000 wytwórnia utrzymywała się pod tym względem w czołówce klasyfikacji Rzeczpospolitej). Gdy spółkę sprzedano Amerykanom, sprzedaż gwałtownie zmalała (do 300 mln zł), a przez 4 lata wytwórnia generowała ogromne straty. Wzrosły natomiast kilkukrotnie ceny silników i części do nich (a tym samym remontów) oferowanych przez WSK-PZL Rzeszów polskiemu wojsku, które użytkowało wówczas jeszcze blisko 300 statków powietrznych z rzeszowskimi napędami (w tym Sokoły, Bryzy i Iskry). Wojsko części kupuje, a nawet wymienia napędy na znacznie droższe silniki P&W. I płaci bez dyskusji.(…) Sprzedaż WSK-PZL Rzeszów spółce zależnej od amerykańskiego koncernu UTH oznaczała załamanie produkcji i rezygnację ze współpracy z innymi dotychczasowymi odbiorcami (było ich – obok Pratt & Whitney – ponad 300, z takimi liderami branży jak Snecma, Rolls Royce, Fiat Avio, Hispano Suiza, czy General Electric). Eksport sięgał 80% wartości produkcji”. [za: www.altair.com.pl]

Taka sama przyszłość czeka również Mielecką W.S.K., gdyż dwa lata temu rozpoczęła się sprzedaż zakładu koncernowi UTC. Już dzisiaj można śmiało powiedzieć, że jest to przekręt stulecia w polskim lotnictwie. Początkowa cena zakupu przedsiębiorstwa oraz offset  okazały się kilkukrotnie niższe. Niejasna do dziś jest również transakcja związana z offsetem związanym z zakupem samolotów F-16 dla polskiej armii i rzekomych korzyści finansowych dla rzeszowskiego WSK. Murem za prywatyzacją od początku stały zakładowe organizacje związkowe Solidarności w obydwu miastach. Pracowników zaś przekonywano wysokimi bonusami prywatyzacyjnymi oraz różnymi przywilejami finansowymi. Po zaledwie kilku latach wychodzą prawdziwe intencje amerykańsko-kanadyjskiego koncernu nastawionego na zyskowne przejecie małych fabryk w celu powolnego wygaszania produkcji, a być może nawet zamknięcia. Pracownicy od lat mamieni propagandą sukcesu zakładu powoli przekonują się o wyzysku przez koncern. Coraz więcej w fabryce słychać głosów niezadowolenia, lecz widmo zwolnień skutecznie zamyka usta wystraszonym pracownikom.

Koniec roku nie nastraja optymizmem, gdyż zmniejszono pensje w zamian za dni wolne od pracy. Liczba pracowników po trzeciej turze zwolnień wynosi około 3,6 tys. osób.  Zwolnienia doprowadził do natłoku obowiązków, powszechne również staje się łączenie stanowisk. Spotykane są też częste przypadki ponownego zatrudniania pracowników na gorszych warunkach płacowych. Ze strony zarządu słychać cały czas „dobre wieści” m.in. o planowanym otarciu nowego wydziału oraz przekierowaniu pewnej produkcji na remonty silników. Propaganda ta nie uspokaja pracowników, gdyż nieoficjalnie mówi się o czwartej turze zwolnień, która może objąć nawet 400 osób.

Niepewna sytuacja jest również na Zakładzie Metalurgicznym (W.S.K. – Rzeszów Sp. z o.o.), który jest oddzielnym przedsiębiorstwem. W 2007 r. zakład został wykupiony przez Hugh Aiken’a – Amerykanina hinduskiego pochodzenia. Na kryzysie skorzystały władze spółki przeprowadzając zwolnienia grupowe, lecz odbyły się w nieco łagodniejszy sposób niż w Zakładzie Lotniczym. Zwolnienia objęły ok. 150 osób oraz wprowadzono tydzień przestoju w każdym miesiącu co doprowadziło do pomniejszenia pensji o 25 proc. Zmniejszenia produkcji znacząco jednak nie zaobserwowano co prowadzi częstokroć do procederu zatrudniania na umowę zlecenie pracowników którzy formalnie są na postoju. Oczywiście zysk finansowy dla pracowników nie jest adekwatny do wcześniejszych zarobków. Część pracowników również dobrowolnie się zwolniła, gdyż warunki pracy w Zakładzie Metalurgicznym są ciężkie. Zarząd zaś twierdzi, że uratował setki osób przed zwolnieniem wprowadzając postój, lecz czy był on tak naprawdę w wielu przypadkach konieczny?

Najbliższe miesiące wyjaśnią sytuację w rzeszowskiej W.S.K.-a. Wkrótce zostanie opisana sytuacja w innych dużych zakładach pracy tego miasta.


Inicjatywa Pracownicza - Rzeszów

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.