EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 95.

Mam tylko jedną ambicję

W ostatnich tygodniach, z powodu zaostrzających się konfliktów dotyczących zwolnień w zakładach Cegielskiego, Marcel Szary był, w poznańskich mediach, wielokrotnie atakowany z wielu stron, nie tylko przez obecne kierownictwo przedsiębiorstwa. Zaatakował go również na łamach Gazety Wyborczej były PiSowski sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, Paweł Szałamacha. Publikujemy odpowiedź Szarego.


16 października w "Gazecie Wyborczej" ukazał się tekst Pawła Szałamachy na temat sytuacji w Cegielskim. Były sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa przywołał moje nazwisko, twierdząc, że załoga Cegielskiego pozostaje zakładnikiem moich osobistych ambicji. Jakie to niby ambicje? Mam bowiem tylko jedną - bronić interesów pracowników i to oczywiście może się nie podobać. Problem polega na tym, że Paweł Szałamacha nie orientuje się w realnej sytuacji dotyczącej pracowników HCP, a kiedy podnoszą głowę, to najprostszym sposobem wyjaśnienia sobie problemów z tym związanych jest oskarżyć któregoś ze związkowców o np., jak w tym przypadku, chorobliwe ambicje.

Ambicje nie były wygórowane
Porozmawiajmy zatem o ambicjach. Przypomnę najpierw, że 10 lat temu (w 1999 roku) wynagrodzenie robotnika bezpośrednio produkcyjnego w zakładach Cegielskiego było wyższe od przeciętnego w kraju o 12 proc. W wyniku poprzedniego kryzysu w branży stoczniowej (lata 2001-2003), na dno Cegielskiego pociągnęły podówczas prywatne (!) stocznie. Wypada wspomnieć, iż np. Stocznia Szczecińska przedstawiana była nawet za wzór prywatyzacji. Zmiany własnościowe nie uchroniły jednak przed kłopotami całego sektora, do którego ratowania potrzebna była faktyczna renacjonalizacja. W wyniku zwolnień grupowych w Cegielskim straciło wówczas pracę ok. 500 pracowników. Dwukrotnie też okresowo obniżano załodze wynagrodzenie o 15-20 proc. Wskutek tego, bezpośrednio produkcyjni pracownicy Cegielskiego przez następne okresy zaczęli zarabiać zdecydowanie poniżej średniej krajowej.

Kiedy w 2005 roku związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza rozpoczął ruch rewindykacyjny, zażądał nie mniej i nie więcej, tylko podniesienia zarobków do poziomu z 1999 roku, czyli podwyżki o 450 złotych brutto. W czasie tym Cegielski, jak też cała gospodarka, miał się zdecydowanie lepiej, odnotowywał momentami niezłe zyski, ale kolejni prezesi nie chcieli zgodzić się na żądania załogi. Dopiero fala protestów, do jakich doszło od marca 2007 do marca 2008 r., doprowadziła do sytuacji, kiedy zarobki Cegielszczaków powróciły do poziomu mniej więcej z 1999 roku. Sądzę zatem, że ambicje pracowników nie były tutaj wygórowane, a cała nasza walka to raczej obrona poziomu zarobków i zatrudnienia, niż sugerowany nadmiar oczekiwań.

Prywatyzacja niczego nie gwarantuje
Po drugie - prywatyzacja. W dyskusji na temat sytuacji w Cegielskim często powraca motyw, że problem zostałby rozwiązany, gdyby zakład był sprywatyzowany, a załoga i związki zawodowe nie rzucały tu kłód pod nogi. Otóż zauważmy najpierw, że przytoczony wyżej przykład Stoczni Szczecińskiej świadczy o czymś wręcz przeciwnym - prywatyzacja nie gwarantuje automatycznie rozwiązania problemu, a nawet może być jego źródłem. Można też powiedzieć, iż utrzymanie państwowego Cegielskiego, stanowiło w istocie zabezpieczenie prywatnych interesów, dzięki wpływom, jakie decydenci z branży stoczniowej posiadali w kolejnych rządach, które realizowały politykę w HCP podporządkowaną ich potrzebom. Mówię tu o byłych zarządzających polskimi stoczniami, którym często, po telefonie z Warszawy, dostarczano silniki, za które potem Cegielski nie miał zapłacone. A także o licencjodawcach silników, którzy z kolei tak naprawdę kontrolowali większość produkcji eksportowej zakładów, czerpiąc wysokie zyski z licencyjnych opłat. Obie te sprawy stanowiły w zakładach tabu.

W zasadzie Cegielski pozornie pozostawał przedsiębiorstwem państwowym, bo w istocie był wygodnym narzędziem realizowania prywatnych interesów niezgodnych często nie tylko z interesami formalnego właściciela, czyli skarbu państwa, ale także załogi. To być może tłumaczy, dlaczego od połowy lat 90. Cegielskiego nie sprywatyzowano i ciągle zmieniano koncepcje. Zresztą poszczególne propozycje prywatyzacji były z reguły tak prezentowane związkom zawodowym, żeby ich chyba przypadkiem nie chciały przyjąć. Gotowe propozycje przygotowane w Warszawie przywożone były do HCP w teczkach, a związkowcy mieli szybko, pod presją zgadzać się na proponowane zapisy, często niespójne, których sami przedstawiciele rządu nie potrafili wyjaśnić. Każde pytanie było traktowane jak torpedowanie "genialnego" nowego planu. Z reguły tzw. konsultacje okazywały się zatem parodią, z czego oczywiście strona związkowa zadowolona być nie mogła. Przeciwni tym propozycjom byli często także przedstawiciele zarządu Cegielskiego, którzy jednak bali się otworzyć usta, bowiem zajmowali stanowiska z politycznego nadania. Zrzucanie teraz odpowiedzialności na związki zawodowe (Szałamacha pisze, że nie było wśród załogi nastrojów do wyrzeczeń, aby zachować firmę), stanowi stały element tzw. szukania kozła ofiarnego, przez nieudolnych prezesów i sekretarzy stanu, którzy nigdy nie posiadali szerszej wizji rozwoju Cegielskiego.

Dodam, że po odrzuceniu przez rząd ostatniej koncepcji prywatyzacyjnej, nasz związek w czerwcu ubiegłego roku złożył własny projekt prywatyzacji, ściślej przejęcia produkcji (nie majątku) przez spółdzielnie pracowników HCP. Na tę propozycję nie otrzymaliśmy nawet odpowiedzi ani z Ministerstwa Skarbu Państwa, ani od dyrekcji zakładów. O dyskusji nie wspomnę.

A poza tym zgadzam się z Szałamachą
Wreszcie to co Szałamacha nazywa przerostem ambicji jest po prostu demokratyczną delegacją, której udzieliła mi załoga HCP głosując w zdecydowanej większości na mnie w marcu bieżącego roku, jako kandydata na przedstawiciela załogi do prac w zarządzie HCP. Nie wiem zatem, czym wytłumaczyć tak swobodne i bezceremonialne posługiwanie się moim nazwiskiem przez Pana Sekretarza, jak nie niechęcią do robotnika, który ośmiela się rozmawiać z prezesami i ministrami jak równy z równym.

A tak poza tym zgadzam się z Pawłem Szałamachą, że zakład nie powinien być wyprzedawany po kawałku, i że teza obecnego prezesa Jarosława Lazurki o zagrożeniu bytu HCP przez CBA to absurd, oraz że załoga potrzebuje realnego wsparcia, o które zabiegam, a na co pozostał głuchy tak ten rząd, jak i poprzednie.

Marcel Szary


Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań, z d. 22 października 2009 roku

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.