Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

XVI Manifa Warszawska – Wszystkie jesteśmy u siebie!

  • Dział: Mazowieckie

W niedzielę 8 marca razem z warszawską Manifą wyszły/liśmy na ulice, aby pokazać, że „wszystkie jesteśmy u siebie”. W Manifie, zorganizowanej już po raz 16 przez nieformalną grupę Porozumienie Kobiet 8 Marca, maszerowało, skandowało hasła i niosło transparenty ponad 2 tysiące osób.

Demonstracja ruszyła z Alei Wyzwolenia, a jej celem był tradycyjnie Sejm. Trasa wiodła przez śródmiejskie ulice, w pobliżu miejsc szczególnie ważnych dla ruchu feministycznego – siedzib organizacji i grup nieformalnych pro-choice, wspierających ofiary przemocy i handlu ludźmi, migrantki/ów, lokatorki/ów zagrożonych eksmisjami, matki. Przemarszowi towarzyszyła platforma z muzyką, z której wygłaszane były także przemowy, dwupoziomowy autobus dla dzieci i opiekujących się nimi osób (tzw. kidsblock) oraz niskopodłogowy autobus dla osób z niepełnosprawnością ruchu. Po drodze nie zabrakło zdjęć ze słynną tęczą na Placu Zbawiciela, która stała się symbolem tolerancji, nie zabrakło też happenigów – kilka osób poczuło się na tyle u siebie, że rozstawiło na ulicy fotele, stoliki i popijało herbatę, w spokoju czytając książki, z kolei z okien skłotu Syrena na ul. Wilczej na uczestniczki/ów posypało się konfetti i stuzłotowe „banknoty” z napisem „Kapitalizm opiera się na bezpłatnej pracy kobiet”. Na manifie pojawiły się polityczki zbierające podpisy poparcia dla swoich komitetów wyborczych, jednak Manifa zarówno wcześniej, jak i w tracie, stanowczo odcinała się od sympatyzowania z partiami politycznymi i odmawiała im obecności na platformach i oficjalnego uczestnictwa w przemarszu. Manifę jednak zaszczyciły znamienitsze tuzy polityki, aby - uwaga! - przeprosić kobiety. W oknach skłotu na Wilczej pojawił się więc między innymi papież, na banerze przepraszający kobiety za wyzysk (ale „ktoś przecież musi sprzątać Watykan”), a także Miller i Michnik, z banerem, na którym przepraszajali za Afganistan (ale „bombardowaliśmy też mężczyzn”).

Wśród poruszanych przez warszawską Manifę kwestii nie zabrało też tematów pracowniczych. Już w zaproszeniu organizatorki podkreśliły, że jedynymi miejscami, w które kobiety są spychane jako „ich własne”, są te, gdzie mają się kimś zaopiekować - za darmo, albo za psie pieniądze. W gazetce można przeczytać wywiad z Anną, mieszkanką Bochni, na temat pracy na wsi, a także wywiad z górniczkami, które przyjechały do Warszawy podczas ostatniego strajku.

Podczas Manify nasza koleżanka, reprezentująca komisję zakładową w sklepie wolnocłowym Aelia na warszawskim lotnisku Chopina, została zaproszona na platformę, z której wygłosiła solidarnościowe przemówienie: „W związku z pogarszajacymi się warunkami i atmosferą pracy,  postanowiliśmy z kilkoma osobami założyć związek zawodowy i przyłączyć się do Inicjatywy Pracowniczej. Naszymi podstawowymi postulatami było traktowanie pracowników z szacunkiem i poszanowaniem ich godności osobistej, zapewnienie miejsc siedzących, w szczególności kasjerom, wprowadzenie procedur informujących o zmianach w grafiku. Po poinformowaniu pracodawcy o powstaniu Komisji zakładowej, zwolniono naszą przewodniczącą. (…) Jesteśmy tu gdyż wiele osób nas wspierało, w tym organizacje kobiece. Czujemy, że nasze działania związkowe to również część walki o prawa kobiet, równość i godność. Jesteśmy solidarne i prosimy o solidarność".

Niosąc transparent „Solidarność pracownicza – ponad podziałami i granicami” na Manifie była obecna także Warszawska Komisja Środowiskowa. Członkinie i członkowie w rozdawanych na demonstracji ulotkach pisali: „W tym roku XVI Warszawska Manifa idzie pod hasłem „Jesteśmy u siebie”. W pracy i w domu - jesteśmy u siebie! Za naszą pracę zawodową zazwyczaj otrzymujemy niższe wynagrodzenie niż mężczyźni, za naszą prace w domu – nie otrzymujemy nic. Wykonujemy mniej prestiżowe i gorzej opłacane zawody. Z naszej pracy korzystają wszyscy: nasi szefowie, nasze rodziny, nasi przyjaciele, znajomi, całe społeczeństwo. Walczymy o odzyskanie kontroli nad naszym życiem – w miejscu pracy i poza nim. My opiekunki, sprzedawczynie, górniczki, konsultantki, operatorki, szwaczki – jesteśmy u siebie! Bez naszej pracy nie byłoby zysków, bez naszej pracy nie byłoby produktów i usług!"

Jak przed Manifą mówiły organizatorki, jej tegoroczne hasło można rozumieć na wiele sposobów. To hasło to tupnięcie nogą – „wszystkie jesteśmy u siebie”, więc dość tego, dość takiej polityki, dość takiego traktowania. Jesteśmy u siebie, więc nie powinno się nas wyrzucać z reprywatyzowanych kamienic; zamykać w ośrodkach zamkniętych, jeśli przyjechałyśmy tu bez papierów; nie powinno się nas obrażać, gdy nie możemy się wykazać wielopokoleniowym rodowodem warszawianki/ka. Miasto nie powinno być dla nas torem przeszkód, jeśli żyjemy z niepełnosprawnością; a nasze wspólne parki nie powinny się stawać prywatnymi garażami. Nasze domy, szkoły, zakłady pracy ani ulice nie powinny być poligonem, na którym jako kobiety co dzień musimy walczyć o życie bez przemocy. Nie powinno się nam odmawiać prawa do decydowania o przerwaniu ciąży, a także możliwości zapewnienia dzieciom życia w godnych warunkach. Nie powinno się nas napiętnować jako lesbijek, transobiet czy osób queer (nie określających swojej płci). Tegoroczna Manifa w dużej mierze podjęła temat przemocy instytucjonalnej – tej wynikającej z porządku kapitalistycznego i neoliberalnej polityki władz. W wydrukowanej specjalnie na Manifę gazetce przeczytać można między innymi wywiad z migrantkami, które strajkowały w zamkniętym ośrodku dla cudzoziemców, wywiad z kobietą z niepełnosprawnością, teksty o przemocy wobec kobiet, o organizacjach pomagających kobietom z niechcianą ciążą, o nieściągalności alimentów, a także notatki z dnia życia kobiety 50+.

Na początku marca demonstracje feministyczne organizowane są na całym świecie, w rocznicę nowojorskiego marszu 15 tys. robotnic żądających praw politycznych i ekonomicznych dla kobiet. Wciąż codziennie walczymy - o pracę, o podwyżki, o miejsce w publicznym żłobku, o mieszkanie komunalne, o kolejne zlecenie, z przemocowym mężem, ojcem, z zaczepkami na ulicy. Do tej walki zmusza nas rzeczywistość polityczna i gospodarcza, neoliberalna polityka władz. W marcu solidarność kobiet widać wyjątkowo wyraźnie.

Warszawska Komisja Środowiskowa OZZ IP