Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Powstała komisja przy Polskim Teatrze Tańca. Liczne nieprawidłowości i spór zbiorowy

  • Dział: Wielkopolskie

W styczniu tego roku w Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu powstała komisja zakładowa Inicjatywy Pracowniczej. Należy do niej obecnie połowa załogi teatru, zarówno artyści, jak też pracownicy techniczni i administracyjni. Motywów powołania organizacji było kilka, jednym z nich – zmiana na stanowisku dyrektora instytucji. Po 27 latach z kierowania teatrem zrezygnowała Ewa Wycichowska. Załoga chciała mieć możliwość zabrania głosu w wyborze jej następczyni, która rozpocznie urzędowanie od 1 września.

Innym powodem były obowiązujące w teatrze stosunki pracy. Lista zarzutów pracownic i pracowników była w tym przypadku dość długa: od braku dialogu przy zarządzaniu instytucją, przez łamanie wielu przepisów Kodeksu pracy, po kwestie związane z wynagrodzeniem.

Ustępująca dyrektorka teatru z początku kompletnie ignorowała naszą organizację, co przejawiało się między innymi we wprowadzeniu zmian w regulaminie wynagradzania i regulaminie funduszu świadczeń socjalnych bez niezbędnych konsultacji ze związkiem zawodowym, co oczywiście zostało oprotestowane. Ostatecznie związek zawodowy postanowił wejść w spór zbiorowy, o czym poinformował pracodawcę pod koniec maja, a w sam spór rozpoczął obowiązywać 6 czerwca br. Postulaty dotyczyły kwestii płacowych. Zażądano likwidacji wysokiej premii uznaniowej (30%) i dodania jej do podstawy wynagrodzenia. Było to zgodne z zaleceniami zarządu województwa wielkopolskiego (instytucji nadrzędnej dla teatru) z kwietnia 2015 r. Po drugie zażądano 20% podwyżki płac.

Teatr, jak wiele innych instytucji publicznych, miał od początku 2009 r. tylko jedną (wprowadzoną w roku 2016) roku systemową podwyżkę płac (90 zł brutto na pracownika). A to oznacza, że od 2009 r. przynajmniej niektórym pracownikom płace realne spadały (szacunkowo: o 10-15%). Faktycznie na zebraniach związkowych pojawiały się głosy, że pensje są coraz niższe. Szczególnie na spadek realny płac narażeni byli pracownicy i pracownic np. przebywający na chorobowym (w wyniku np. kontuzji). Dodatkowo niezadowolenie budził fakt wspomnianego manipulowania premiami uznaniowymi.

Na spór pracodawca zareagował zapowiadając lokaut i zwolnienie 60% załogi. Zagroził bowiem w piśmie z dnia 15 czerwca, że jeżeli pracownicy nie przyjmą zmiany regulaminu wynagradzania dotyczącego zasad premiowania, wprowadzonej zarządzeniem dyrekcji w maju, to wypowie im umowy o prace. IP jednak wskazywała konsekwentnie, że zaproponowana zmiana warunków płacy była bezprawna. Zmiana została bowiem została wprowadzona z naruszeniem art. 772 §4 Kodeksu pracy (brak konsultacji związkowej), a zatem nie jest obowiązująca, a dodatkowo stała się przedmiotem sporu zbiorowego. Z tej perspektywy związek uznał działania dyrekcji za nielegalne.

Jednocześnie, na wniosek Inicjatywy Pracowniczej, w teatrze trwała kontrola Inspekcji Pracy, która potwierdziła szereg zastrzeżeń związku, w tym nielegalność zamiaru zmiany umowy o pracę, a dalej ewentualnego zwolnienia 60% załogi. Lista nieprawidłowości wykazanych przez inspektora jest długa i dotyczy: (1) sprzeczności w zapisach obowiązującego regulaminu pracy i regulaminu wynagradzania; (2) wprowadzenia zmian w regulaminie wynagradzania i regulaminie funduszu świadczeń socjalnych bez konsultacji ze związkiem zawodowym; (3) nieterminowego przekazywania środków na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych; (4) konieczności wypłacenia wyrównań z tytułu wynagrodzenia urlopowego (łącznie 6 pracowników na kwotę ponad 3900 zł netto); (5) przekraczania limitu godzin nadliczbowych (który i tak wynosił w zakładzie 416, przy czym niektórzy pracownicy w ciągu roku mieli nawet 700 nadgodzin); (6) nieterminowego wypłacania dodatku za pracę w nadgodzinach; (7) źle funkcjonujących okresów rozliczeniowych w stosunku do pracowników technicznych. Wreszcie (8) pojawił się problem dotyczący systemu przerywanego czasu pracy. Pracownicy artystyczni trzy dni (na pięć) w tygodniu, pracowali w godzinach od 10 do 14, a następnie po czterogodzinnej przerwie od 18 do 22. Rozwiązanie takie przewiduje Kodeks pracy. Choć okres przerwy nie wlicza się do czasu pracy, to jednak należy się za niego wynagrodzenie w wysokości 50% stawki postojowej (art. 139 § 1 K.p.). Tymczasem regulamin wynagradzania nie przywidywał tego i wielu pracowników utrzymuje, że nie otrzymywało postojowego. Kwestia ta była omawiana na spotkaniu Inspekcji Pracy z przedstawicielami i przedstawicielkami związku. Obecnie związek bada sprawę i nie wyklucza skierowania sprawy na drogę sądową, liczy jednak na jednoznaczne w tym względzie stanowisko Inspekcji Roszczenie mogą sięgać nawet pół miliona złotych (za okres trzech lat średnio kilkanaście tysięcy złotych na osobę w stosunku do ok. 30 pracowników artystycznych).

Ostatecznie 24 czerwca, na jednoznaczne żądanie IP, odbyły się w Polskim Teatrze Tańca rokowania, w trakcie których strona związkowa stanęła na stanowisku, że dopóki nie zostaną prawidłowo sporządzone nowe regulaminy pracy i wynagradzania, trudno mówić o rozstrzygnięciu żądania dotyczącego odpowiedniego włączenia premii uznaniowej do wynagrodzenia, choć żądanie to, w takiej czy innej formie, zostanie spełnione. Co do 20 procentowej podwyżki zgodzono się, że rokowania w tej sprawie zostaną wznowione po urlopie, tj. na przełomie sierpnia i września. 27 czerwca doszło natomiast do osobnego spotkania w urzędzie marszałkowskim, gdzie urzędnicy omówili ze związkiem sytuację w teatrze, zgadzając się, że potrzebne jest dogłębne zapoznanie się z wynikami kontroli Inspekcji.

Komentując sytuację w Polskim Teatrze Tańca trzeba stwierdzić, że jest to kolejny przykład instytucji publicznej, która zamiast dać przykład, jak funkcjonować by mogły stosunki pracy, raczej dała przykład tego, jak one wyglądać nie powinny. Lata jednoosobowego kierownictwa tą instytucją zrodziło paternalistyczne przyzwyczajenia, które ostatecznie doprowadziły do szeregu poważnych naruszeń prawa pracy. Dopiero powołanie związku zawodowego pozwoliło na ujawnienie szeregu nieprawidłowości, które powinny być wykryte wcześniej przez Inspekcję Pracy (poprzednia kontrola miała miejsce w 2007 r.), czy przede wszystkim przez urząd marszałkowski, sprawujący w tym przypadku nadzór. Ofiarami, jak to zwykle bywa, padli przede wszystkim pracownicy.

Jarosław Urbański