Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Lola (CGT) na wolności!

  • Dział: Zagranica

W niedzielę 27 listopada, Lola Gutierrez, członkini sekcji hiszpańskiego związku zawodowego CGT Barcelona w administracji samorządowej Barcelony, została zatrzymana przez grecką policję. Powodem zatrzymania była pomoc kurdyjskiemu uchodźcy w podróży do Barcelony. 8 grudnia Lola została wypuszczona i wróciła do Barcelony, Za pomoc uchodźcy wciąż grozi jej od 5 do 10 lat więzienia za "pomoc osobie spoza Wspólnoty (Europejskiej) w opuszczeniu kraju". W obronie Loli w całej Europie odbyły się protesty i akcje solidarnościowe, które wsparła także Inicjatywa Pracownicza. Poniżej publikujemy tłumaczenie podziękowań od Loli za międzynarodową solidarność oraz napisane przez nią podsumowanie wydarzeń i dziękujemy wszystkim za udzielone wsparcie.

PODZIĘKOWANIA ZA SOLIDARNOŚĆ MIĘDZYNARODOWĄ

Zawsze wiedziałam, że pomoc wzajemna i solidarność należą do naszych najskuteczniejszych broni. Teraz, dzięki wam wszystkim, mogłam tego doświadczyć i poczuć to osobiście.

Wsparcie i mobilizacja towarzyszy i towarzyszek z tak wielu miejsc dała mi siłę i przyczyniła się do mojego uwolnienia. 

Będziemy kontynuować walkę przeciwko „Twierdzy Europa”, aby przyjąć uchodźców i doprowadzić do zamknięcia wszystkich ośrodków internowania imigrantów. 

W solidarności,

Lola Gutierrez

PODSUMOWANIE WYDARZEŃ

25 listopada poleciałam do Aten, aby pomóc młodemu kurdyjskiemu chłopcu (“A”), który stracił część swej rodziny i potrzebuje przedostać się do Niemiec, gdzie czeka na niego wujek. 

Ponieważ podroż z Grecji do Niemiec byłaby trudniejsza, postanowiłam pomóc mu w dostaniu się do Barcelony, skąd inne osoby mogłyby pomóc w dotarciu do ostatecznego celu.

Spotkaliśmy się 26 listopada, aby ustalić nasz plan: on będzie udawał mojego syna, posługując się dokumentami jednego z moich prawdziwych synów.

Około południa 27 listopada udaliśmy się na lotnisko. Pracownica w punkcie odpraw była podejrzliwa i przeprowadziła coś, co było – jak później się zorientowałam - krótkim testem językowym. W mojej opinii, to właśnie ona zaalarmowała policjantów z punktu kontrolnego zainstalowanego niedawno na lotnisku. 

W punkcie kontrolnym przetrzymywali nas i gnębili pytaniami dwaj policjanci. Odkryli, że nie jesteśmy matką i synem, po czym odesłali nas do innego pokoju, gdzie przetrzymywano również innych ludzi. Na tyle, na ile mogłam się zorientować, rasa była jedynym kryterium, z powodu którego zostali wybrani. 

Kilka minut później zostaliśmy przeniesieni do innego ośrodka policyjnego na terenie lotniska. Byli tam już inni ludzie i przybywało ich coraz więcej. Tego dnia dokonano szczególnie wielu aresztowań. 

Chłopiec i ja zostaliśmy rozdzieleni. 

Jeden z policjantów groził mi. 

Policjantka zmusiła mnie do rozebrania się i przeszukała mój bagaż. 

Tamtej nocy, kilkoro z nas (w tym „A”) zostało przeniesionych na posterunek policji na lotnisku. Tam założono nam kartoteki. Odmówiłam podpisania zeznania, które mi podsunięto. Następnie przeniesiono nas do celi zbiorowej, w której razem z ośmioma innymi kobietami spędziłam trzy noce.  

Choć nie byłyśmy fizycznie napastowane, znęcano się nad nami psychicznie. 

Podczas każdych przenosin nasze ręce skuwano kajdankami. 

Miałam dostęp do prawnika 

We wtorek 29 listopada, podczas wstępnego przesłuchania, sędzia nakazał zwolnić mnie z aresztu z zarzutami (udzielenia pomocy w przekroczeniu granicy osobie nieposiadającej niezbędnych dokumentów), lecz bez kaucji. 

Pomimo decyzji sądu, policja dalej przetrzymywała nas na lotniskowym posterunku policji (1). 

Około trzydziestu godzin później, myśląc, że będziemy uwolnione, wraz z jedną z kobiet, z którymi dzieliłam celę zostałyśmy wywiezione nieoznaczonym pojazdem. Policja nie udzieliła nam wyjaśnień. 

Zostałyśmy przewiezione do Elliniko, gdzie ponownie nas przeszukano. Następnie, przetrzymywano nas w ośrodku internowania imigrantów (2).    

Przebywałam tam do 5:50 w czwartek 8 grudnia, kiedy przewieziono mnie z powrotem na lotnisko. Byłam deportowana.  Dwaj policjanci eskortowali mnie do samolotu, gdzie członek załogi “zajął się” mną. 

Przyleciałam do Barcelony o 10:40. Mój paszport przekazano policji narodowej a po krótkiej procedurze zwrócono go mnie.

Zostałam ciepło przywitana przez moją rodzinę, towarzyszy i towarzyszki.

Przypisy:

(1)Mój prawnik poinformował mnie, ze w Grecji działa prawo, pozwalające policji na przetrzymywanie ludzi, których uznaje ona za niebezpiecznych dla państwa pomimo decyzji sądu. Szef policji na lotnisku zdecydował o przypisaniu mnie do tej kategorii. 

(2)Ośrodek jest skonstruowany i funkcjonuje jak więzienie. Jest to budynek mogący pomieścić około 80 kobiet. W dniach, w których byłam przetrzymywana, znajdowało sie tam około 37 kobiet. Byłyśmy obserwowane przez policjantki. Jedzenie zawsze było zimne, a ilość środków higieny osobistej nie była wystarczająca (na przykład, spędziłyśmy dwa dni bez papieru toaletowego). Miejsce utrzymywane było w czystości wyłącznie dlatego, że dbały o nią więźniarki. Wszystkie okna i wyjścia z budynku mają kraty, a ośrodek otoczony jest przestrzenią grodzoną. Podwórze otoczone jest czterema rzędzami drutu kolczastego. Znajdują się tam cztery telefony, z których można korzystać, używając karty telefonicznej. Więźniarkom nie wolno dzwonić do ambasad krajów, z których pochodzą z telefonów na posterunku policji, bez względu na obowiązujące w tym zakresie przepisy prawa. Wszystkie kobiety przybywają tam zdezorientowane i pomoc otrzymują tylko od innych więźniarek. Niektóre przypadki były szczególnie poważne z perspektywy humanitarnej (matka odseparowana od synów, z których jeden wciaż był niemowlęciem karmionym piersią; niewidoma kobieta rodzielona z rodziną; kobieta, która była tam przetrzymywana ponad sześć miesięcy itd.).  

(3)Moja rodzina i związek, do którego należę (CGT) uruchomiły kampanię solidarnościową, której elementem był wiec przed greckim konsulatem w Barcelonie 5 grudnia, na który przyszło dwieście osób. Delegacja została przyjęta przez personel konsulatu. Zastępca burmistrza Barcelony wysłał do konsula Grecji list w mojej obronie. Tego samego dnia otrzymałam telefon od kobiety pracujacej w ambasadzie Hiszpanii w Atenach. Zapytała o moją sytuację, powiedziała o kontakcie z grecką policją, który już podjęła i powiadomiła mnie, że została poinformowana o moim zatrzymaniu przez sekretariat do spraw międzynarodowych CGT i przez dziennikarza.