Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Solidaires - chcemy być bojowym związkiem zawodowym

  • Dział: Strategie związkowe

Wywiad z Narą Claderą z francuskiej Federacji Solidaires. Wywiad przeprowadzono podczas spotkania Europejskiej Sieci Alternatywnych i Oddolnych Związków Zawodowych, które miało miejsce w dniach 15-16 listopada 2014 r. w Tuluzie. Pierwotnie ukazał się w 43 numerze biuletynu Inicjatywy Pracowniczej.

Zacznijmy może od krótkie przedstawienia – jaki związek reprezentujesz, czym się zajmujesz zawodowo i w twoim związku?

Nazywam się Nara Cladera, jestem nauczycielką i członkinią SUD Eduaction – związku zrzeszającego pracowników i pracownice sektora edukacji nauki od poziomu przedszkola po uniwersytety. W swojej lokalnej strukturze SUD Education 31 (Departament Haute-Garonne) jestem reprezentantką związku, wybraną przez zgromadzenie ogólne (wszystkich członków i członkiń) do pełnienia stałych funkcji związkowych i korzystania z „godzin związkowych”. Na poziomie całego związku, ogólnokrajowym, wchodzę w skład Komisji ds. Międzynarodowych gdzie zajmuje się kontaktami z organizacjami związkowymi z sektora edukacji z innych krajów.

SUD Education, wraz z ok. 60 innymi związkami ogólnokrajowymi takimi jak SUD Rail (kolej), SUD PTT (poczta) Solidaires Industrie (przemysł) czy SNJ (Krajowy Związek Dziennikarzy) jest częścią Federacji Solidaires. Na poziomie Federacji także wchodzę w skład Komisji ds. Międzynarodowych.

Czy możesz nam opowiedzieć trochę o historii, strukturze i modelu działalności związkowej Solidaires?

Zanim zaczniemy rozmawiać o Solidaires, musimy zacząć od tego czym jest grupa związków SUD (Solidaires Unitaires Démocratiques – Solidarni, Zjednoczeni, Demokratyczni). Pierwszym związkiem, który zaczął używać tej nazwy był związek pracowników i pracownic poczty SUD PTT, który do 1985 r. funkcjonował w ramach centrali CFDT (Confédération française démocratique du travail – Francuska Demokratyczna Konfederacja Pracychadecka centrala związkowa). W latach 1984-85, gdy CFDT wyraziło zgodę na rządowy plan zmian w systemie emerytalnym, wybuchł poważny konflikt wewnętrzny, który doprowadził do wyrzucenia tych struktur związkowych, które zajmowały krytyczną postawę wobec ugodowej linii kierownictwa centrali. To było prawdziwe domino – zaczęło się na poczcie, potem dołączyli kolejarze (tworząc SUD Rail) oraz pracownicy i pracownice edukacji. To był na prawdę masowych ruch – przykładowo, na dworcu kolejowym w Lyonie wszystkie struktury związkowe CFDT przeszły do SUD Rail.

Potem, nowo powstałe związki SUD zaczęły nawiązywać kontakty z nieformalną „koordynacją związkową” noszącą nazwę Groupe de Dix – „Grupa 10”, czyli z tymi związkami, które po II wojnie światowej pozostały niezależne i nie dołączyły do CGT (Confédération générale du travail – Powszechna Konfederacja Pracy – marksistowska centrala związkowa) ani do innych central związkowych. W skład Grupy wchodził m.in. związek pracowników sektora finansowego, związek dziennikarzy i kilka innych. Wszystkie te związki zaczęły dyskusję nad powołaniem nowej struktury międzybranżowej na poziomie ogólnokrajowym... i tak, po kilku latach dyskusji i debat narodziła się Federacja Solidaires.

Dzisiaj w skład Solidaires wchodzi 60 struktur związkowych o zasięgu krajowym, w których działa 100 tys. związkowców i związkowczyń. Jesteśmy obecni we wszystkich sektorach i branżach gospodarki – chociaż ze względu na historię najsilniejsi jesteśmy w sektorze publicznym, to jednak powoli rozwijają także nasze struktury w przemyśle, transporcie, usługach sprzątających itd.

Chcemy być bojowym związkiem zawodowym, który rzecz jasna broni bieżących praw i interesów pracowniczych, ale ma także projekt zmiany społeczeństwa w którym żyjemy. Jest jasne, że nasze dzisiejsze problemy wynikają ze struktury społecznej i systemu kapitalistycznego. Jesteśmy więc związkiem antykapitalistycznym, feministycznym, ekologicznym.

Ale pomimo tego nie macie jakiejś jednoznacznie określonej ideologii, do której się odwołujecie, prawda? Tak jak na przykład hiszpańskie CGT (Confederación General del Trabajo – Powszechna Konfederacja Pracy), które się jednoznacznie określa jako związek anarchosyndykalistyczny.

Nie, Solidaires nie ma jakiejś ściśle określonej linii politycznej, ale nasze działania wpisują się w ramy określone w „Karcie z Amiens”, która głosi potrzebę niezależności związków zawodowych od partii politycznych. Rzecz jasna w Solidaires znaleźć można wielu towarzyszy i towarzyszek, którzy i które wywodzą się z ruchu wolnościowego / anarchistycznego czy trockistowskiego. Ale cała ta „mozaika” pracuje na zasadach konsensusu. Na przykład podczas naszego ostatniego kongresu w Dunkierce praktycznie nie było potrzeby przeprowadzania głosowań – ponieważ kongres poprzedzała długotrwała praca nad stanowiskami i uchwałami.

Tę pracę wykonaliście na kongresie czy wcześniej?

Cały proces zaczął się pół roku przed kongresem – najpierw poszczególne związki przygotowały wstępne projekty tekstów, następnie wszystkie związki wchodzące w skład Solidaires przeprowadziły głosowania podczas zebrań i wyznaczyły delegatów i delegatki do grup roboczych, które następnie pracowały dalej nad tymi projektami, aż do momentu w którym związek, który proponował daną uchwałę czy stanowisko zaakceptował ewentualne zmiany lub nową treść dokumentów.

Jak określiłabyś „siłę” Solidaires na tle innych związków zawodowych działających we Francji?

To zależy od sektora i branży – np. w edukacji podczas wyborów do rad pracowniczych zdobyliśmy 7% głosów. Ten wynik wystarczył nam do zdobycia reprezentatywności na poziomie krajowym i wskazania reprezentantów i reprezentantek do prac w Radzie Technicznej przy Ministerstwie Edukacji (CTM – Odpowiednik polskiej Komisji Trójstronnej na poziomie francuskiego Ministerstwa Edukacji). W edukacji większość głosów zdobywa jednak FSU (Fédération syndicale unitaire – Zjednoczona Federacja Związkowa), która jest związkiem branżowym działającym głównie w edukacji i kilku innych sektorach publicznych (kultura, system sprawiedliwości).

W tym miejscu muszę poprosić o trochę więcej szczegółów nt. systemu rad pracowniczych, ponieważ jest to rozwiązanie, które w Polsce funkcjonuje na zupełnie innych zasadach.

Mogę opowiedzieć jak to wygląda w sektorze publicznym, ponieważ w prywatnym rady działają na trochę innych zasadach i nie do końca się na nich znam. System wygląda tak: Co trzy lata mają miejsce wybory w poszczególnych sektorach – wszyscy pracownicy i pracownice np. sektora edukacji czy ochrony zdrowia, wybierają reprezentantów i reprezentantki do Rady Technicznej przy danym ministerstwie. W radzie przy Ministerstwie Edukacji organizacjom związkowym przysługuje 10 miejsc. Aby zdobyć 1 miejsce dany związek zawodowy musi uzyskać co najmniej 6% głosów w skali kraju – wtedy jest traktowany jako związek reprezentatywny. Jeśli związek zdobędzie mniej głosów, nie ma swojej reprezentacji w CTM, ale może swobodnie działać. Np. koledzy i koleżanki z CNT-F (Confédération nationale du travail - France Krajowa Konfederacja Pracy - Francja – anarchosyndykalistyczna centrala związkowa) nie biorą udziału w tych wyborach (w sektorze publicznym), ale nadal mają prawo do prowadzenia działalności związkowej.

Związki reprezentatywne mają prawo do wybierania reprezentantów i reprezentantek korzystających z „godzin związkowych” – ich liczba zależy od wyniku w wyborach. Ważnym prawem są też „godziny na szkolenia” – corocznie każdy pracownik i pracownica sektora publicznego mogą wykorzystać 12 godzin na szkolenia organizowane i prowadzone przez ich związek zawodowy.

Czy w takim systemie wszyscy członkowie i członkinie związku nie ukrywają swojej przynależności związkowej?

To trochę zależy od typu zakładu pracy – w edukacji pierwszego stopnia, funkcja dyrektora nie jest ściśle związana z władzą, dyrektor to raczej kolega, który ma bardzo ograniczone możliwości stosowania sankcji wobec pracowników i pracownic. W tym wypadku nie ma więc potrzeby utajniania tego kto jest w związku. Na poziomie edukacji drugiego stopnia jest już trochę inaczej – np. w liceach częściej zdarza się, że związek musi interweniować w obronie swoich członków czy członkiń i bronić ich przed nadużywaniem władzy przez dyrekcje, zdarzają się tez przypadki represji za działalność związkową. Chociaż, oczywiście zgodnie z prawem wszelkie tego typu praktyki są nielegalne.

A czy Solidaires i inne związki zawodowe jest zorganizowane tak jak w Polsce – w formie struktur przypisanych do zakładu pracy?

Raczej jesteśmy zorganizowani w strukturach terytorialnych – teraz w Departamencie Górnej Garonny mamy niewiele ponad 100 osób w Solidaires w sektorze edukacji (z różnych szkół i placówek). Czyli jest to nieduża liczba. Dlatego też jednym z moich głównych zadań podczas „godzin związkowych” jest kolportowanie naszej prasy i materiałów informacyjnych w szkołach i innych placówkach edukacyjnych.

I nie ma żadnego problemu z tym żeby osoba ze związku wchodziła do zakładów pracy, gdzie nie jest zatrudniona i kolportowała tam materiały związkowe?

Absolutnie!

W sektorze prywatnym też?

Tam sytuacja jest trochę bardziej „delikatna”, ale w sektorze publicznym to jest norma. Jeśli jestem reprezentantką Solidaires, to mam prawo wstępu do wszystkich placówek edukacyjnych. Mogę też asystować osobie ze związku – także z sektora prywatnego – podczas rozmów z jego lub jej przełożonymi. Czasem zdarza się, że dyrekcja z firm prywatnych nie wyraża na to zgody, ale na ogół taka praktyka to norma.

Czy możesz nam teraz opowiedzieć trochę więcej o sytuacji edukacji we Francji? O głównych problemach tego sektora?

Od kilkunastu lat trwają cięcia budżetowe wydatków na edukację we Francji, co przekłada się na pogorszenie się warunków pracy i rozwój niestabilnych form zatrudnienia (prekaryzację). Wcześniej, normą było to, że nauczyciele i nauczycielki byli zatrudniani jako „funkcjonariusze publiczni” (We Francji „funkcjonariusze publiczni” są zatrudniani na zasadach podobnych do korpusu Służby Cywilnej w Polsce). Z czasem coraz powszechniejsze stały się różne formy zatrudnienia, które wiążą się z dużo mniejszym zakresem praw. Wolne miejsca są teraz głównie obsadzane przez osoby zatrudniane na umowach o pracę na czas określony.

Mamy także do czynienia z coraz silniejszą presją na wzrost wydajności i komercjalizację edukacji. Ta presja trwa nieustannie od 1989 r., kiedy to lobbyści z Koła Przemysłowego (Francuska organizacja lobby biznesowego) zorganizowali konferencję w Brukseli, która dała początek presji na przyjęcie modelu „edukacji opartej na kompetencjach” w całej Europie. Ten model w praktyce wymusza ograniczenie personelu edukacyjnego i godzin lekcyjnych.

Wreszcie, problemem są także zmiany administracyjne i tendencja do oddawania usług publicznych w zarządzanie samorządom, co skutkuje prywatyzacją.

Jaka jest odpowiedź Solidaires na te problemy?

Przede wszystkim akcentujemy bardzo silnie, że jesteśmy związkiem, który ma jednoczyć wszystkich pracowników i pracownice sektora edukacyjnego. Nasze organizacje związkowe są otwarte na sprzątaczy i sprzątaczki, pracowników i pracownice administracji, doktorantów i doktorantki. Uważamy, że to pracownicy wiedzą najlepiej w jaki sposób poprawić sytuację we wszystkich instytucjach składających się na usługę edukacji publicznej.

Wysuwamy postulaty zmierzające do ograniczenia różnic płacowych oraz objęcia wszystkich osób pracujących w edukacji statusem funkcjonariuszy publicznych. Prowadzimy także kampanie przeciwko komercjalizacji i prywatyzacji edukacji oraz zajmujemy się problemem rozrostu monitoringu i różnych form nadzoru i kontroli (tak nad pracownikami i pracownicami, jak i nad uczniami).

Określamy się także jako związek, który ma na celu zmianę społeczną – chcemy mieć wpływ na układ sił pomiędzy pracodawcami a klasą pracującą. Dlatego ważne są też działania, które podejmujemy na poziomie „międzybranżowym” – jak na przykład nasza kampania „Kapitaliści nas drogo kosztują”, która ma zwrócić uwagę na problemy wynikające z zasad działania systemu kapitalistycznego.

Na koniec chciałbym, żebyś wskazała najważniejsze wyzwania, jakie przed wami stoją.

W chwili obecnej dość kontrowersyjną kwestią w Solidaires Education jest kwestia tego czy mamy zrzeszać pracowników i pracownice zatrudnionych w systemie prywatnym. Kontrowersje wynikają z zakorzenionego we francuskim społeczeństwie konfliktu między prywatnymi szkołami katolickimi a publicznymi szkołami zorganizowanymi na zasadach i opartymi na wartościach republikańskich. Chociaż nie jesteśmy w żadnym wypadku „obrońcami Republiki”, to jednak wiele osób przyjmuje perspektywę, że laickie państwo jest w jakiś sposób lepsze od instytucji kościelnych… ale moim zdaniem „szef jest szefem” i pracownicy i pracownice nie odpowiadają za to kim są ich szefowie.

Rozmawiał: Jakub Grzegorczyk