EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Praca domowa - niewidoczna praca kobiet

KzIW każdym domu trzeba sprzątać, gotować, prać, prasować, robić zakupy i wykonywać wiele innych, często czasochłonnych i wymagających wysiłku czynności. Praca ta w zdecydowanej większości należy do kobiet.

Czym jest praca domowa i opiekuńcza?

Praca domowa to te czynności, które wykonuje się w obrębie gospodarstwa domowego, na potrzeby rodziny. Najbardziej odpowiedzialne są te zadania, które wiążą się z opieką nad członkami rodziny, szczególnie nad dziećmi, osobami chorymi, niepełnosprawnymi i starszymi, określane jako praca opiekuńcza.

Kto pracuje w domu?

Podział obowiązków w rodzinach jest różny, a mężczyźni coraz częściej włączają się w wykonywanie prac domowych. Jednak, jak pokazują badania, odpowiedzialność za nie wciąż spoczywa głównie na kobietach. Gdy w jednym z sondaży zapytano mężczyzn o podział obowiązków w ich domach, ponad 70% z nich przyznało, że to kobiety odpowiadają za przygotowanie posiłków i sprzątanie, a ponad 80%, że dbają one o odzież (pranie i prasowanie). Dysproporcja jest jeszcze większa w przypadku opieki nad dzieckiem – ponad 90% kobiet i mężczyzn uważa, że jest to przede wszystkim zadanie kobiet. Obciążenie mężczyzn pracą domową nie zwiększa się znacząco nawet wtedy, gdy są oni bezrobotni, a na utrzymanie rodziny zarabia kobieta. Pod koniec lat 90. XX w. oszacowano, że kobiety w miastach przeznaczają na pracę domową średnio 5,5 godziny dziennie, a na wsi – 6,5 godziny. Z kolei według danych z 2006 r., wśród osób żyjących w związkach i mających dzieci do 6. roku życia kobiety poświęcają na pracę domową niemal 7 godzin dziennie, a mężczyźni 2 godziny 47 minut.

Co z tego wynika?

Tak duże  obciążenie związane z wykonywaniem obowiązków domowych ma negatywny wpływ na sytuację kobiet na rynku pracy. Dużo czasu poświęcają one rodzinie, mówi się, że pracują na dwa etaty – w pracy oraz w domu. Nie są więc tak dyspozycyjne, mobilne i elastyczne, jak tego obecnie oczekuje wielu pracodawców. Część kobiet rezygnuje z pracy zarobkowej na rzecz opieki nad małymi dziećmi lub osobami starszymi.

Znalezienie pracy może się dla kobiet wiązać ze specyficznymi trudnościami, np. podczas rozmów kwalifikacyjnych spotykają się z pytaniami o to, czy mają lub planują mieć dzieci, a odpowiedź twierdząca nie jest mile widziana – w przypadku mężczyzn sytuacja rodzinna ma marginalne znaczenie przy zatrudnieniu. Te kobiety, które założyły rodzinę i pracują, mają mniej czasu na dokształcanie się, uczestnictwo w szkoleniach i podnoszenie kwalifikacji, przez co ich sytuacja zawodowa z czasem pogarsza się w stosunku do osób nie obciążonych „drugim etatem”. Co więcej, kobiety dominują w zawodach związanych z opieką i w sektorze publicznym (pracują np. jako pielęgniarki, nauczycielki), gdzie praca jest stosunkowo nisko płatna. Znaczenie ma także stereotypowe postrzeganie roli kobiet - ich pensja bywa traktowana jedynie jako dodatek do zarobków mężów. Jest to uzasadnienie, jak również jedna z przyczyn ich niskich zarobków – w Polsce w 2006 r. przeciętne wynagrodzenie kobiet było o prawie 20% niższe od przeciętnego wynagrodzenia mężczyzn.

W tej sytuacji pogarsza się dostęp kobiet do zabezpieczeń społecznych. Np. w wyniku krótszego czasu pracy (wiek emerytalny kobiet wynosi 60, mężczyzn – 65 lat), wyższej przewidywanej długości życia, niższych zarobków (a zarazem niższych składek na ubezpieczenia społeczne) i przerw w pracy spowodowanych opieką nad dziećmi, mogą się one spodziewać niższej niż ich mężowie emerytury.

Bez sprzątania ani rusz

Jednak praca domowa, pomimo tego, że jest pracochłonna, czasochłonna, a obciążenie nią pogarsza sytuację kobiet na rynku pracy, jest konieczna dla funkcjonowania zarówno rodziny, jak i całego społeczeństwa. Każda osoba musi coś jeść i w coś się ubrać, inaczej nie byłoby możliwe codzienne chodzenie do szkoły czy do pracy. Trudno też wyobrazić sobie, jak wyglądałyby domy i mieszkania, w których nikt by nie sprzątał. Małe dzieci pozbawione opieki nie przeżyłyby, a bez ich urodzenia i wychowania nie byłby możliwy dalszy rozwój społeczny. Ekonomistka Hasel Henderson (konsultantka ONZ ds. opracowania nowych wskaźników rozwoju) porównała gospodarkę do tortu. U jego podstawy leży „Matka Natura”, czyli odnawialne i nieodnawialne zasoby przyrody, następną warstwą jest właśnie nieodpłatna praca opiekuńcza i produkcja gospodarstw domowych. Gospodarka pieniężna (nieco niżej sektor publiczny, wyżej - gospodarka rynkowa) jest lukrem, znajduje się na samej górze tortu. Nie mogłaby funkcjonować bez dwóch niższych warstw.

Ile „zarabia” gospodyni domowa?

W związku z dużym znaczeniem pracy domowej dla funkcjonowania społeczeństw i państw, pojawiły się propozycje wyceny rynkowej wartości pracy domowej, jak również różne koncepcje jej wynagradzania (finansowego i pozafinansowego). Uwzględnianie wartości pracy domowej przy obliczaniu PKB zalecała już Światowa Konferencja Kobiet ONZ w Pekinie w 1995 r. – do tej pory żadne państwo nie wprowadziło w życie tej rekomendacji.

Wartość pracy domowej można szacować na różne sposoby. Jedna z metod bierze pod uwagę średnie zarobki osób pracujących jako pomoce domowe, z kolei metoda stawek rynkowych uwzględnia koszty wynajęcia osób świadczących zawodowo dany rodzaj usług, takich jak gotowanie, sprzątanie czy opieka nad dzieckiem. Metoda kosztów alternatywnych zakłada, że osoba zajmująca się domem traci potencjalny dochód, jaki mogłaby w tym czasie uzyskać na rynku pracy – pod uwagę brana jest tu wysokość utraconych zarobków. Z kolei zgodnie z metodą wyników oblicza się wartość rynkową wytworzonych w domu produktów i usług, a metoda zwana „subiektywną” bierze pod uwagę, ile pieniędzy mogą zaoszczędzić rodziny dzięki temu, że określone usług są świadczone, a produkty wytwarzane nieodpłatnie w domu, więc nie trzeba ich kupować na rynku.

W Polsce próbę wyceny pracy domowej podjęła pod koniec lat 90. Beata Mikuta (praca doktorska na SGGW, 2000 r.). Każdej czynności wykonywanej w gospodarstwie domowym przypisała wartość odpowiadającą przeciętnej stawce godzinowej w 25 zawodach, w których wykonuje się te czynności - uwzględniła płace osób pracujących w szkole, przedszkolu, gastronomii, szpitalu, pralni, firmie remontowej, sprzątającej i w innych miejscach. Okazało się, że wartość pracy domowej jest porównywalna do wysokości średniej miesięcznej pensji i powiększa produkt krajowy brutto o ok. 23%. Z kolei Główny Urząd Statystyczny w 2005 r. oszacował wartość pracy domowej kobiet zatrudnionych na rynku pracy na 1100 zł, a tych, które nie pracują poza domem na 1300 zł.

Jest praca – co z płacą?

Obok metod wyceny pracy domowej, pojawiły się różne propozycje jej wynagradzania. Szczególnie ważną sprawą jest objęcie pracujących w domu kobiet ubezpieczeniem zdrowotnym i emerytalnym. Wśród różnych koncepcji rozwiązania tej kwestii znalazły się propozycje wliczenia czasu opieki nad dzieckiem do stażu emerytalnego czy dzielenia składki płaconej przez pracującego poza domem męża z małżonką.
Pomysł płacenia za pracę domową budzi wiele kontrowersji, warto więc zapoznać się zarówno z argumentami jego zwolenników, jak i przeciwników.

Argumenty „za”

Zwolennicy tej koncepcji uważają m.in., że jest to praca, która wymaga czasu i wysiłku, a dla kobiet pracujących zawodowo oznacza drugi etat, należy więc za nią płacić. Byłoby to też wsparcie dla kobiet w wychowaniu dzieci, rekompensata za utracone zarobki z pracy zawodowej, pomoc dla rodzin. Rozwiązanie to mogłoby podnieść status pracy domowej i pozycję wykonujących ją kobiet, jak też stanowić zabezpieczenie na starość (emerytura) czy na wypadek nieszczęśliwych okoliczności, np. rozwodu, choroby czy śmierci partnera.

Pierwszą kampanię na rzecz wynagradzania pracy domowej rozpoczęły w latach 70. we Włoszech Mariarosa Dalla Costa i Selma James. W 2000 r. na jej gruncie powstał Global Women’s Strike (Globalny Strajk Kobiet), sieć kobiet działająca w ponad 60 krajach. Jej działaczki uważają, że wychowanie dzieci i opieka to bardzo cenna praca, a państwowe pieniądze powinny być przeznaczane właśnie na te zadania, a nie na wojsko czy więzienia. Postulują one wynagradzanie kobiet za pracę domową w postaci pieniędzy, ale też np. prawa do emerytury czy w inny, pozamaterialny sposób. Wynagrodzenia te miałyby być finansowane ze środków przeznaczanych do tej pory na działania wojenne.

Wśród różnych pomysłów wynagradzania pracy domowej znajduje się m.in. koncepcja dochodu gwarantowanego – środków na utrzymanie rodziny wypłacanych wszystkim, którzy z różnych względów nie mogą ich zdobyć na rynku pracy (rozwiązanie to dotyczyłoby więc nie tylko kobiet), czy koncepcja rekompensaty utraconych zarobków. Oparta jest ona na założeniu, że pracujące zawodowo kobiety mające małe dzieci muszą ponosić dodatkowe koszty związane m.in. z koniecznością zakupu posiłków w mieście, zapewnienia dzieciom opieki w ciągu dnia, opłacenia przejazdów i in. Bardziej opłacalne mogłoby więc okazać się wypłacanie określonej kwoty tym kobietom, które zrezygnowałyby z pracy, jako rekompensaty za utracone zarobki. Z kolei zgodnie z koncepcją pokrycia kosztów kobiety otrzymywałyby zapłatę nie za coś, a na coś - wykonanie pracy domowej, choć nie przynosi zysku, nie jest darmowe, a wymaga nakładu sił i środków. Koszty te mogłyby być rekompensowane, podobnie jak pokrywane są koszty funkcjonowania szkół, szpitali czy utrzymywania sieci komunikacyjnej. Wynagrodzenie nie musiałoby być wypłacane w pieniądzach, a w środkach niefinansowych, np. w bonach towarowych czy dostępie do darmowych usług.

Argumenty „przeciw”

Zdaniem przeciwników płacenia za pracę domową, rozwiązanie to utrwaliłoby tradycyjny podział ról w rodzinach. Sytuacja przypisania kobiet do domu i rodziny zostałaby utrwalona, stałyby się one całkowicie odpowiedzialne za pracę opiekuńczą i obowiązki domowe, byłyby zobligowane do ich wykonywania już nie tylko na mocy tradycji, ale też umowy z „pracodawcą” – zależnie od płatnika byłby to mąż lub państwo. Sytuację, w której pieniądze byłyby wypłacane z budżetu, można by uznać za patriarchat państwowy - odpowiedzialność za utrzymanie rodziny przejęłoby częściowo państwo, podczas gdy z pracy kobiet korzystaliby nadal najbliżsi – przeważnie mąż i dzieci. Ponadto rozwiązanie takie mogłoby doprowadzić do tego, że kobiety nie byłyby traktowane „poważnie” jako kandydatki do pracy, skoro mogą dostać pieniądze za zajmowanie się domem, a część z nich wycofałaby się z życia zawodowego. W efekcie sytuacja zawodowa i materialna części kobiet pogorszyłaby się, a możliwości rozwoju i wyboru ścieżek życiowych, szczególnie dla tych kobiet, które nie widzą siebie w tradycyjnych rolach, zostałyby znacząco ograniczone.

Z tego punktu widzenia lepszym rozwiązaniem jest zmiana podziału obowiązków w rodzinach, dążenie do sytuacji, w której mężczyźni nie tylko pomagaliby kobietom w niektórych domowych czynnościach, ale byli w takim samym stopniu za nie odpowiedzialni. W takim układzie zmniejszyłoby się obciążenie kobiet pracą na rzecz rodziny, za to mężczyźni mogliby pełniej uczestniczyć w życiu swoich bliskich i wnosić do niego znacznie więcej, niż sam wkład finansowy. Również pracodawcy musieliby uwzględniać fakt, że nie tylko kobiety, a pracownicy obu płci mają życie rodzinne. Krokiem w tym kierunku jest wprowadzenie w 2010 r. tak zwanych urlopów „tacierzyńskich”, dających ojcom prawo do wzięcia krótkiego urlopu z racji opieki nad dzieckiem.

Na zakończenie

Kwestia podziału obowiązków domowych, ich wartość, zasadność i sposób ich wynagradzania są obecnie przedmiotem dyskusji. Trudno przewidzieć, jakie będą jej wyniki, jakie rozwiązania zostaną wypracowane i wprowadzone w życie i przede wszystkim, jakie będą miały one skutki dla kobiet, a co za tym idzie - dla ich rodzin. Nie ulega jednak wątpliwości, że w obliczu zwiększającego się udziału kobiet w rynku pracy, a zarazem rosnącej liczby osób wymagających opieki, w dziedzinie tej będą zachodzić duże zmiany.
Marta Elas
Artykuł ukazał się w najnowszym 29 numerze Biuletynu IP

Adresy stron www:

http://www.fundacjamama.pl - projekt "Koło Gospodyń Miejskich"

Opracowano na podstawie:

I. Błaszczak-Przybycińska „Wycena pracy w gospodarstwach domowych”, w: Roczniki Kolegium Analiz Ekonomicznych 13/2004, Warszawa

B. Budrowska „Nieodpłatna praca kobiet i próby jej wyceny” (www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny)

E. Lisowska „Kobiety i gospodarka”, w: „Raport. Konkres Kobiet Polskich 2009”

H. Pietila „Podstawowe założenia ekonomii humanistycznej” (www.kasakobiet.ngo.org.pl)

A. Titkow, D. Duch-Krzystoszek „Niejednoznaczny status pracy domowej kobiet” w: „Raport. Konkres Kobiet Polskich 2009”

„Nieopłacana praca domowa – jak ją traktować, żeby skutecznie tworzyć podstawy opiekuńczego społeczeństwa?” Instytut Spraw Obywatelskich, Łódź 2006
Praca domowa - niewidoczna praca kobiet,  czyli co ma wspólnego zmywanie garów z ekonomią

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.