EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Strajk Gloverów

Glovo zaczęło swoją dzialalność w Hiszpanii w 2015 r. Na zdjęciu kurier w Walencji.
Glovo zaczęło swoją dzialalność w Hiszpanii w 2015 r. Na zdjęciu kurier w Walencji. Wikipedia

Glovo wciela darwinowską filozofię „najtwardsi pozostaną”. Zarobki są niskie, praca niebezpieczna, długa i niezwykle męcząca fizycznie. Kurierzy pracujący dla tego typu firm buntują się i strajkują.

Wstajesz rano, szybko się ogarniasz i szykujesz na początek zmiany. Właściwie możesz wstać o każdej godzinie, Glovo reklamuje się bowiem jako bardzo elastyczna platforma. Sam sobie dobierasz godziny współpracy. Brzmi wspaniale, prawda? W dobie pandemii COVID-19 i związanego z nią kryzysu na rynku pracy taka praca była i jest dla wielu zbawieniem.

Jak zostać Gloverem?

Istotnie, Glovo, jak i pośrednicy, podpisują umowę z każdym, jak leci. Wszystko online, mobilnie, zdalnie i smart. Właściwie jedynym wymogiem, aby zostać Gloverem (kurierem), to przejść „szkolenia” (które tak naprawdę jest testem na słuchanie ze zrozumieniem) i mieć odpowiednie dokumenty (poświadczone obywatelstwo polskie bądź analogiczne dokumenty uprawniające do pracy imigrantów zarobkowych). Następnie wystarczy poczekać na sprzęt niezbędny do rozpoczęcia „współpracy” (żółty plecak z widocznym logo firmy, nieprzemakalne etui i stelaż rowerowy do telefonu, karta kredytowa marki Bankable i power bank). Teraz tylko zarezerwuj godziny, w których trakcie będziesz dowozić jedzenie i w drogę!

Proste? No, nie do końca. Już tutaj zaczynają się przysłowiowe schody. Podesłany power bank nie działa, jak powinien, a do aplikacji nawet nie można się zalogować. Nie wiesz, gdzie masz się pojawić, z kim porozmawiać. Glover jest pozostawiony sam sobie. Wszystkiego trzeba się domyślać i szukać odpowiedzi w internecie. Glovo broni się, twierdząc, że większość informacji była podawana na szkoleniu. Jednak czas dzielący owe „szkolenie” i dotarcie paczki ze sprzętem oraz rozpoczęcie faktycznej pracy to ok. dwóch tygodni. Łatwo jest zapomnieć wiele szczegółów z filmów instruktażowych. Szkolenie w realnej pracy to coś, czego nie ma w Glovo.

Glover sam się szkoli. Analizuje informacje podane na ekranie telefonu, dopytuje kolegów i koleżanki oczekujących razem z nim w kolejce po jedzenie. Wszystko polega na metodzie prób i błędów. I to jest mój pierwszy zarzut. Tradycyjne szkolenie zaoszczędziłoby wiele stresu nowym Gloverom. Wyeliminowałoby także problem powielających się błędów popełnianych przez kurierów nawet i trzy miesiące po rozpoczęciu współpracy. Rozumiem, że tu firma wcieliła darwinowską filozofię „najtwardsi pozostaną”.

Glover kowalem własnego losu

Podobnie jak Uber Eats, Glovo reklamuje się jako wygodny sposób na dorabianie po godzinach i łączenie przyjemnego z pożytecznym. Swoich pracowników określa mianem „współpracowników”, a dowóz jedzenia z knajpy do konsumenta nazywa „zleceniem”. Dobrze wiemy, że to tylko marketing obliczony na to, aby kurier poczuł, że faktycznie rozpoczął nowy etap w życiu i jest takim samym kowalem swojego losu jak niegdyś Elon Musk.

A jak wyglądają realia? Można współpracować na zasadzie umowy B2B. Wówczas Glover jest samozatrudniony, prowadzi jednoosobową działalność i świadczy usługi dowozowe dla Glovo. Drugą opcją jest podpisanie umowy przez pośrednika. Jest ich kilkunastu. Działa to identycznie jak podpisanie umowy przez agencję pracy. Co jest wygodniejsze? Zależy od perspektywy. Zarobki przy samozatrudnieniu są niewiele wyższe niż przez pośrednika. Przy okazji na Glovera spada odpowiedzialność za odprowadzenie podatków, opłacenie ZUS itp. Podpisując umowę z pośrednikiem, jesteśmy ograniczeni ilością godzin, jaką możemy zarezerwować w kalendarzu. W przypadku mojej współpracy z Go Eats mam duże zastrzeżenia do terminowości wypłat, nie otrzymuję żadnych „kwitów” rozliczeniowych na maila (muszę się dopraszać), a kontakt telefoniczny jest utrudniony.

Z tym dorabianiem (do pensji czy po nauce) to też słabo, bo każdy Glover przekona się, że im więcej pracuje, tym łatwiej jest mu rezerwować godziny pracy. Dorabiając tylko w weekendy lub popołudniami, kurierzy nie mają gwarancji pracy w godzinach, które by im odpowiadały. Słabszy, mniej wyrabiający Glover również ma gorsze możliwości rezerwacji dogodnych dla siebie godzin i bierze, co jest. Na przykład teoretycznie można rezerwować godziny pracy w grafiku w godzinach 16:00-20:00 w poniedziałek i czwartek, lecz w praktyce nie ma już w czym wybierać ok. 17:30. W mniejszych miastach dostępne godziny pracy rozchodzą się w ciągu 20 minut! Można też coś rezerwować z doskoku, jeżeli ktoś wyłączył rezerwację z kalendarza (zwykły klik), ewentualnie gdy wywołują w trakcie godzin pracy.

Działa to zatem tak, że im więcej i lepiej pracujesz, tym lepszy masz wynik doskonałości. Im lepszy wynik doskonałości, tym prędzej możesz rezerwować dogodne godziny pracy. Do niedawna ten system był dyskryminujący wobec osób, które nie mogły pracować przez dłuższy czas. Nie pracujesz – wynik doskonałości spada. Jeżeli jesteś chory i dostajesz zwolnienie, musisz skontaktować się z supportem aplikacji Glover, by łaskawie nie spadał ci wynik doskonałości.

Czy są jakieś świadczenia? Nie ma żadnych. Nie ma płatnego urlopu, nie ma czegoś takiego jak L4, nie ma karpiowego. Myślałem, że skoro jesteśmy na pierwszej linii frontu w trakcie pandemii, to zagwarantują nam jakiś program szczepień. A gdzie tam! O tyle dobrze, że mój pośrednik odprowadza składki i jestem ubezpieczony w NFZ. Co w przypadku wypadku w godzinach pracy? Jestem ubezpieczony? Nie. Można się ubezpieczyć przez zewnętrzną hiszpańską ubezpieczalnię, ale to oczywiście kosztuje.

Cyfrowa technologia i fizyczne przemęczenie

Sprzęt Glovera oczywiście nie jest jego własnością, jest mu wypożyczany przez firmę. Stosunkowo wysoka kaucja jest odciągana z pierwszej wypłaty. Jak już wspomniałem, mój power bank, który otrzymałem w paczce powitalnej, był kompletnie bezużyteczny (używam dwóch prywatnych, to samo z kablami USB do ładowania). Stelaż z futerałem na smartfona też nie wytrzymywał ciężaru telefonu i power banka, odpadał, upadał, aż finalnie się zgubił. Plecak termiczny nie jest dobrej jakości, 2-3 miesiące później na pewno trzeba w nim wymienić lub zszyć kluczowe elementy, przy czym koszt napraw jest porównywalny z zakupem nowego. Po pięciu miesiącach pracy plecak jest w zasadzie w stanie agonalnym i nadaje się tylko na śmietnik. Oczywiście kupno nowego pozostaje w gestii Glovera. Tak jak i większość innych narzędzi jego pracy.

Czym się dowozi? Czymkolwiek. Można samochodem (wtedy można też zaliczać dłuższe trasy; im dłuższa trasa, tym większa stawka za zlecenie), skuterem, rowerem, hulajnogą, deskorolką. Byle czym, nawet pieszo. (Watro zapytać, dlaczego konkurencję, Pyszne.pl, jakoś stać na rowery dla kurierów, a Glovo nie?). Warunek jeden: dowieźć szybko i dostarczyć jedzenie jeszcze ciepłe. Oczywiście środek lokomocji trzeba zagwarantować sobie samemu, jak i samodzielnie opłacać jego serwisowanie i (w przypadku samochodu czy skutera) paliwo. Statystycznie lepsze zarobki uzyskują kierowcy samochodów ze względu na dłuższe trasy, lecz sporo też muszą płacić za paliwo i serwis. Nie ma tu sytuacji takich jak w przypadku tradycyjnych firm kurierskich, gdzie pracownikowi udostępniany jest samochód dostawczy i to firma płaci za tankowanie. Rowerzyści są zmuszeni do wykonywania dłuższej pracy, by zarobić tyle, co „samochodziarze”.

Wielu moich kolegów z pracy kupuje sobie też stricte robocze telefony. Powód jest prosty: komórka zepsuje się w pracy – jesteś „w kosmosie”. Działanie aplikacji Glover jest też różne i często uniemożliwia sprawne wykonywanie pracy kurierom (zwłaszcza błąd z niemożnością akceptacji zamówień, bo apka się „wykrzaczyła”). Sposób naliczania zarobionych pieniędzy również zdarza się być wadliwy. Wiele z tych błędów nie jest od razu usuwanych przez Glovo, bo po prostu firmie to się opłaca. Kontakt z service desk agentami do przyjemnych nie należy.

A co z samą pracą? Jest bardzo męcząca. Non stop jesteś w trasie, męczysz się z korkami (kierowcy), wielu rowerzystów decyduje się na łamanie przepisów, by szybciej dostarczyć zamówienie klientowi. W przypadku gorszych warunków pogodowych (mróz, śnieżyce, ulewy, silny wiatr) łatwo się przeziębić. Jeżeli chce się zarabiać tyle, by na rowerze uzyskiwać coś w okolicach minimalnej krajowej, trzeba zasuwać przez wszystkie dni miesiąca przez 8-14 godzin dziennie. Sam tak próbowałem i nabawiłem się tylko i wyłącznie objawów przepracowania, z ogromnym rozdrażnieniem i biegunką włącznie.

Wybierasz godziny, ale zleceń sam sobie nie wybierasz, to ty jesteś przypisywany do nich. Gdybym miał sobie w ten sposób tylko dorabiać „po pracy”, to by mnie szlag trafił na myśl o jakże przyjemnej wycieczce po dziurawych drogach łódzkiego Marysina, gdzie można sobie rozwalić zawieszenie, zdecentrować koło, o dziurze w dętce nie wspominając. Dorabiający są też ograniczeni słabym wynikiem doskonałości (mało przepracowanych godzin). Wygląda to zatem średnio. Dodajmy jeszcze do tego sytuacje losowe (irytujący klienci, pracownicy restauracji i co tam jeszcze można sobie wyobrazić).

Dlaczego kurierzy strajkują?

Ostatecznie to, czego mi jednak brakuje, to stałych godzin pracy, godziwej stałej wypłaty, płatnych urlopów i L4, umowy o pracę. Niestety model biznesowy Glovo (tzw. gig economy) na to nie pozwala. Dziurawe prawo pracy wielu państw na świecie (w tym Polski) się do tego przyczynia. Te rzeczy naprawdę poprawiłyby standard życia wielu Gloverów. Platforma wymaga stałej pracy, zaangażowania i rozwoju, lecz nie oferuje niczego w zamian. Oprócz oczywiście niskich zarobków.

Zapytacie więc, o co chodziło strajkującym Gloverom. Model biznesowy Glovo wygląda tak: gdy otwierają filię na dane miasto, na początku oferują gwarantowane stawki godzinowe. Po przyciągnięciu większej ilości pracowników usuwają tzw. gwaranty i zastępują je zarobkami zależnymi od wykonanych zleceń (liczba zleceń, długość trasy, czas oczekiwania na zamówienie itp.). W Gdańsku menagerowie poszli o krok dalej i podjęto decyzję o niepłaceniu Gloverom za dojazd do restauracji, co czyni tę pracę jakkolwiek opłacalną. W listach do pracowników argumentują swoje działania „zniwelowaniem nieuczciwych praktyk wśród Gloverów i umożliwienie rozwoju i większych zarobków bardziej ambitnym”. Obydwa argumenty są oczywiście mydleniem oczu. W rzeczywistości chodzi o neoliberalne maksymalizowanie zysków i zwiększenie eksploatacji zasobów ludzkich. Kto odejdzie, ten odejdzie, karawana jedzie dalej.

Odważni Gloverzy z Gdańska i Białegostoku nie godzili się na takie zmiany i podjęli decyzję o strajku. Cały internet obiegł artykuł ze Spidersweb na temat sposobu, w jaki stłumiono ten strajk – „banem” na platformie. Jak to określono, „jednym kliknięciem”. Zostali wykluczeni z pracy jak z forum internetowego. Dzięki sposobowi zatrudniania przez Glovo prawo do strajku dziwnym zbiegiem okoliczności nie działało.

Przecież jednak, jak Ci się nie podoba, to możesz zmienić pracę! Droga wolna! Problem jest taki, że w kapitalizmie trzeba pracować, by mieć za co jeść i spać. Wielu Gloverów innego sposobu na zatrudnienie w czasach kryzysu pandemicznego po prostu nie ma. Dla wielu jest to jedyna szansa na zatrudnienie. Poza tym jakieś standardy powinny obowiązywać. Ja na przykład marzę o możliwości wzięcia L4 w przypadku choroby, bez stresu o to, czy będę zarabiał w czasie mojego kurowania się w łóżku. Miło by było też nie płacić za naprawy roweru. Chyba proszę o zbyt wiele… Ale dam sobie uciąć głowę, że przychody (zwłaszcza w dobie pozamykanych restauracji i kwarantann), jakie otrzymuje hiszpański startup Glovo, są ogromne.

Kamil Stępak

Łódzka Komisja Środowiskowa OZZ Inicjatywa Pracownicza

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.