EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Odmrozić stawki wynagrodzenia. Głos fabryki Cooper w Myślenicach

Akcja komisji IP w CS Myślenice "odmrozić stawki wynagrodzeń"
Akcja komisji IP w CS Myślenice "odmrozić stawki wynagrodzeń"

Bojowa część załogi w myślenickiej fabryce uszczelek do aut Cooper Standard Polska w lipcu 2020 powołała do życia komisję zakładową OZZ IP. Wkrótce po powstaniu, szybko rosnąca w liczbę grupa wykonała wiele skutecznych działań aby polepszyć warunki pracy w zakładzie. Nie powstrzymała jej niechęć zarządu firmy i związku NSZZ Solidarność. Początkowo zwalczana, nowa komisja Inicjatywy Pracowniczej obecnie jest ważnym punktem odniesienia we wszystkich kwestiach dotyczących pracowników fabryki. Oddajemy głos przedstawicielom prężnej komisji w Małopolsce. W wywiadzie przeprowadzonym w październiku 2020 uczestniczyło 10 członków komisji.

Co produkuje Cooper?

Tworzymy części do aut z tworzyw sztucznych, uszczelki samochodowe do wielu marek. To amerykańska firma z oddziałami na całym świecie.

Ile fabryk posiada firma w Polsce?

Obecnie Cooper ma trzy odrębne oddziały: Myślenice, Bielsko Biała i Dzierżoniów. Wcześniej była też Częstochowa i Piotrków Trybunalski, sprzedali je z początkiem tego roku jeszcze przed pandemią. Ogółem w Cooper pracuje ponad 2.5 tysiąca pracowników, z czego 2 tysiące to pracownicy fizyczni. W Myślenicach mamy niecałe 600 osób. Nasza komisja powstała 20 lipca 2020, obecnie zrzeszamy 101 pracowników.

Czy Cooper zatrudnia wszystkich bezpośrednio?

Poza bezpośrednią umową z Cooper wcześniej firma korzystała z agencji pośrednictwa Randstad. Teraz do tego wraca i pojawiają się umowy agencyjne z firmą Gi Group.

Czemu zdecydowaliście, że w Waszej fabryce potrzebny jest nowy związek?

Bezpośrednim powodem naszej decyzji było niesprawiedliwe zwolnienie dwóch pracowników i groźba szerszej redukcji w trakcie epidemii. Jednak problemy nawarstwiały się już kilka lat. Solidarność w Myślenicach nie walczyła ani o zwalniane osoby, ani wcześniej o podwyżki czy lepsze warunki pracy. Załoga miała poczucie braku wpływu na swój los.

Wszelkie negocjacje toczyły się ponad naszymi głowami i z reguły taki dialog Solidarności z firmą nie kończył się po naszej myśli. Zarząd zakładu coraz bardziej się rozkręcał, wydawało mu się że coraz więcej może robić. Brak swobody brania urlopów, zmiany harmonogramów z piątku na poniedziałek. Przy takim podporządkowaniu człowiek nie może ułożyć sobie życia.

Jak szef motywował zwolnienia?

Pracę straciły kobiety. Oficjalnie to miała być redukcja ze względu na kryzys. Ale nieoficjalnie panie słyszały, że brały opieki lub mają inne ograniczenia, które są szkodliwe dla firmy.

Czy epidemia wpłynęła istotnie na Wasze warunki pracy?

Mieliśmy postój w marcu jeszcze zanim się zaczął w wielu innych firmach w Polsce bo odbiorcy nie brali uszczelek. Firma zachęcała pracowników, żeby szli na opiekę nad dziećmi, a także zdrowe osoby, by szli na L4. Już na chorobowym ludzie dostawali telefon od koordynatorów, żeby wziąć jeszcze 5 dni urlopu. Solidarność u nas do tego zachęcała twierdząc, że trzeba rozumieć położenie szefa. Część postoju była więc kryta płatnymi i bezpłatnymi urlopami.

Jaka była reakcja firmy i drugiego związku na powstanie Waszej komisji?

Jeden wielki atak. Trudno było tu odróżnić działania zarządu myślenickiej Solidarności od zarządu firmy.

Jaki charakter przybrały ataki?

Dwa dni po ogłoszeniu o założeniu związku po członkach Solidarności zaczęto wysyłać sms-y, żeby nie zapisywać się do Czarnego Kota, żeby uważać na „pseudo-związek zawodowy”. Wkrótce potem dyrektor na zebraniu załogi podobnie apelował, aby nie wierzyć w naszą „propagandę”. Za to zarząd Solidarności rozpuszczał plotkę, że jak ludzie się zapiszą do nas zamiast do Solidarności, to wszystkie dotychczasowe porozumienia z szefem tracą moc, wszystko przepadnie: będziemy zarabiać znów po 10 złotych na godzinę, odbierze nam się bony i całą resztę!

Jak reagowała załoga na te sms-y?

Przesyłała je masowo do nas, stąd o nich wiemy. Zresztą podobne groźby okazały się nieskuteczne, bo wkrótce potem niemało członków Solidarności złożyło rezygnację i zapisało się do nas.

Czym wcześniej przejawiała się aktywność Solidarności?

Zawody wędkarskie, wycieczki, paczki na święta, rozdawanie Plussszy (witaminy w formie tabletek musujących - red), raz w roku negocjacje płacowe za zamkniętymi drzwiami.

Jakie były Wasze działania zaraz po powstaniu komisji?

Pierwszym działaniem była zbiórka podpisów pod petycją do dyrekcji firmy w sprawie przywrócenia do pracy zwolnionych osób, „Mówimy NIE nieuzasadnionym zwolnieniom!”. W jeden dzień zebraliśmy prawie 180 podpisów. Tego samego dnia rozdaliśmy pod bramą zakładu kilkaset ulotek, w których ujawniliśmy liczby niewygodne dla zarządu: wytworzone naszą ciężką pracą zyski firmy - ponad 550 milionów na czysto w trzech ostatnich latach - oraz wysokość pomocy państwa, jaką otrzymuje Cooper w Polsce – ponad 200 milionów złotych od powstania, 32 mln w samym 2019 roku. Wbrew twierdzeniom dyrekcji na które przystawała Solidarność, ta firma nie bieduje. Nasza praca od lat przynosi jej zyski. Zarząd wolałby jednak mówić i dzielić się tylko kosztami - nie ma na to naszej zgody.

Czy w toku tych działań zmieniło się podejście dyrekcji i Solidarności do Waszej grupy?

Znacznie zmienił się kierunek propagandy. Znów wysyłane są sms-y, ale tym razem o tym jak to jesteśmy jednomyślni, że oto mamy wszystko wspólnie uzgodnione. Wcześniej było w kółko powtarzane, że nasz związek wprowadza kłótnie i sieje propagandę, a teraz – że jest z nami porozumienie. Solidarność próbuje też obecnie sprawiać wrażenie, że zaczyna walczyć, żąda więcej, komunikuje się z załogą, grozi sporem zbiorowym. To w zasadzie jest nasz sukces.

Jakie działania obecnie podejmuje Wasza komisja?

W tym momencie naciskamy na odmrożenie stawek, które zostały zamrożone po porozumieniu Dyrekcji z Solidarnością. Pierwotnie zarząd i drugi związek nie chciały abyśmy brali udział w negocjacjach dotyczących odmrożenia i przyszłych podwyżek. Wywieraliśmy więc presję z zewnątrz. Nagłaśnialiśmy nasze stanowisko o niezwłocznym odmrożeniu i zbieraliśmy dla niego poparcie. Wydrukowaliśmy mnóstwo nalepek na ubrania robocze dla załogi – zeszły nam wszystkie te nalepki, cieszyły się dużą popularnością. Obecnie zarząd i Solidarność chce już z nami ustalać stanowisko. Myślenickie władze Solidarności wręcz twierdzą teraz, że od początku zależy im na odmrożeniu i odgrażają się przed zarządem firmy że będą o to walczyć. Cieszy nas taka zmiana, bo znaczy, że nasza presja ma sens i robimy to co trzeba.

Stawiacie sobie konkretne cele na najbliższe miesiące?

Obok kwestii płacowych zamierzamy się zająć kwestiami harmonogramów i urlopów. Zależy nam też bardzo na poprawie BHP. Potrzebujemy przywrócić Tomka (inicjatora powstania komisji - red) na stanowisko Społecznego Inspektora Pracy, bo stracił je bezprawnie po założeniu związku. Wszystkie nasze działania wyrastają z potrzeb szeregowych pracowników załogi i mamy nadzieję zachęcić nimi więcej ludzi do zrzeszania się u nas.

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.