EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT

Dziennikarze między młotem a kowadłem

Dziennikarze między młotem a kowadłem
Klara Wysocka

Wolne media atakowane są dzisiaj z dwóch stron: przez wielki kapitał i przez autorytarną władzę. Oba zagrożenia są śmiertelne dla wolności słowa, ale liberalna opinia publiczna zdaje się dostrzegać tylko jedno z nich.

Media ostatnio same stały się newsem. Najpierw spółka Orlen kupiła Polska Press, największego wydawcę gazet lokalnych w Polsce, właściciela 120 tygodników, 20 dzienników, 23 regionalnych serwisów informacyjnych. Nie minęły dwa miesiące, a obóz władzy zaskakuje kolejnym pomysłem - specjalnym podatkiem od reklam, który uderzy głównie w korporacje medialne.

Zaatakowane przez rząd media skupiły się na przekazie: oto władza o autorytarnych zapędach zamachnęła się na wolność słowa. Ale działań rządu nie można rozważać w oderwaniu od praw pracowniczych łamanych w redakcjach od lat. Stawiam tezę, że wolne media atakowane są dzisiaj z dwóch stron: przez wielki kapitał i przez autorytarną władzę. Obie te siły to śmiertelne zagrożenie dla wolności słowa. Morze atramentu wylano nad tym drugim zagrożeniem, my skupimy się na pierwszym.

Zarząd na sobie nie oszczędza

Pieniądze ze świata mediów wyciekają jak z dziurawego sita od początku lat dwutysięcznych. Najpierw gazety dostały sierpowego od stacji radiowych i kanałów informacyjnych, które wyprzedzały je szybkością podawania newsów o 24 godziny. Za chwilę wszystkie tradycyjne media padły ofiarą internetu. U jego zarania redakcje same zastawiły na siebie pułapkę - zaczęły publikować swoje treści za darmo. Czytelnik raz nauczony, że w sieci wiadomości są darmowe, dziś nie jest skory płacić za artykuły.

Big Tech dobił branżę medialną. Reklamodawcy wolą zapłacić za reklamę na FB czy Google, bo dzięki temu dotrą do konkretnych grup odbiorców. Co gorsza, giganci z Doliny Krzemowej publikują treści tradycyjnych mediów, ale im za to nie płacą. Nie mówiąc o tym, że w ogóle płacą śladowe podatki, np. Google w Polsce za rok 2019 uiścił raptem 13,6 milionów złotych CIT.

Szefowie medialnych koncernów oszczędności zaczynają od pracowników, bo przecież nie od siebie. Jeszcze w 2019 roku 12-osobowy zarząd TVN zarobił ponad 20 mln zł, wobec 13,61 mln zł rok wcześniej. W tym samym roku pięcioosobowy zarząd Agory zainkasował 4,77 mln zł. Prezes Bartosz Hojka za swoją ciężką pracę otrzymał 1,39 mln zł rocznie (dane za Wirtualnemedia.pl).

Kliki przede wszystkim

Na dole drabiny sytuacja nie wygląda tak wesoło. Weźmy Polska Press, czyli firmę kupioną przez Orlen od niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passau. To swoją drogą fascynująca historia, jak jedna firma stała się monopolistą na rynku dzienników lokalnych. Opisywałem to w tekście dla "Tygodnika Powszechnego", tutaj w skrócie: w roku 1990 sejm rozwiązał Robotniczą Spółdzielnię Wydawniczą „Prasa-Książka-Ruch”. 105 gazet zostało sprzedanych w ramach przetargów, 71 trafiło w ręce spółdzielni dziennikarskich. Rządzący (w tym późniejsi politycy PiS, np. Krzysztof Czabański) nie postawili żadnej tamy zagranicznym koncernom w kupowaniu medialnych spółek. Koncerny puchły i puchły, wykupując za bezcen polskie tytuły, aż w końcu całą konkurencję wchłonęła niemiecka firma. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie reagował, a jeśli już, to nieskutecznie.

Pracowałem w Polska Press przez trzy lata. Byłem dziennikarzem działu miejskiego we Wrocławiu. Nigdy nie spotkałem się z naciskiem politycznym. Za to cały czas z naciskiem na "kliki", czyli produkowanie tekstów, które podbiją internet. Codziennie mieliśmy ich do przygotowania 2 lub 3. Na początku mogłem jeszcze robić rzetelne dziennikarstwo, ale z czasem nacisk na liczbę tekstów był coraz większy. Jednocześnie redakcja zwalniała starszych, doświadczonych dziennikarzy. Znikały działy kultury i korekty, zlikwidowano dział fotoedycji. Z kilkunastu osób w dziale miejskim w trzy lata nasz zespół zmniejszył się do kilku.

Zarobki? Około 2500 złotych na rękę przy umowie o pracę. Doświadczeni koledzy narzekali, bo po 20 latach w dziennikarstwie nie dochodzili do czterech tysięcy. Wielu odchodziło do PR-u. Ilu afer nie wykryto, bo dziennikarz nie miał czasu się nimi zająć? Ilu świetnych autorów przestało pisać na zawsze? Ten przykład pokazuje, że nacisk ekonomiczny to również zagrożenie wolności słowa.

W wypadku Polska Press istnieje cień szansy, że Orlen może spółce pomóc, jeśli nowy właściciel dosypie pieniędzy redakcjom. Ale dziennikarze, z którymi rozmawiam, nie bardzo na to liczą. Przeważa strach przed naciskami politycznymi. Pożyjemy, zobaczymy.

O etacie zapomnij

Na obronę Polska Press trzeba wspomnieć, że cały zespół zatrudniony był na umowach o pracę. A to dziś w mediach rzadkość.

Po wyjeździe z Wrocławia zostałem wolnym strzelcem. Pisałem dla wielu redakcji: lokalnego "Życia Pabianic", eksperckiego "Cyberdefence24", zacząłem też tworzyć reportaże dla "Gazety Wyborczej" czy tygodników opinii. Wszędzie oferowano mi umowę o dzieło, czyli zapłatę za napisane teksty. Luksusem była umowa zlecenie, którą przez 5 lat podpisałem raptem raz. Redakcje bardzo rzadko zatrudniają reporterów na etacie, nawet na umowie zleceniu. Jak masz fanaberię pisać dłuższe, wnikliwe teksty albo reportaże, to spodziewaj się umowy o dzieło.

W warszawskich redakcjach standardem są umowy zlecenia. Nawet jeśli przychodzisz do pracy codziennie (a obecnie - łączysz się online), piszesz po 3 teksty, masz redakcyjne dyżury i bezpośredniego przełożonego, słowem - wyczerpujesz zasady umowy o pracę - o etacie nie masz co marzyć. Zdarzają się jeszcze umowy o pracę, np. w Agorze, ale zazwyczaj poprzedzone są wielomiesięcznym "stażem" na śmieciówce. Dodajmy, że zarobki w redakcjach to od 3 do 5 tysięcy na rękę (zdarzają się wyjątki - w obie strony).

W ostatnich dniach głos zabrali operatorzy kamer z TVN. - "Szantażem (tak jak wszyscy w dziale realizacji) zostałem zmuszony przez dyrektora do rozwiązania umowy za porozumieniem stron i od 1.01.2013 roku z pracownika stałem się współpracownikiem. Od tego momentu ja, moje koleżanki i koledzy byliśmy traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Stawaliśmy się ofiarami mobbingu, współczesnego niewolnictwa, wykluczenia zawodowego, szantażu, odwetu. Byliśmy zmuszani przez pracodawcę do pracy po 16-17 godzin dziennie, w wyniku czego traciliśmy zdrowie" - pisze jeden z nich. Powszechną wiedzą w świecie mediów jest fakt, że stacje telewizyjne zatrudniają głównie na umowy śmieciowe. Sytuacja w mediach publicznych nie jest wcale lepsza.

Ponieważ zarobki dziennikarzy często są uzależnione od tego, ile napiszą (nakręcą/nagrają) materiałów, skupiają się oni się na ilości, a nie na jakości swoich dzieł. Ponieważ ich zatrudnienie jest niestabilne, nie czują związku z pracodawcą i branżą. To właśnie jest to ogromne zagrożenie dla wolności słowa, które liberalna opinia publiczna zdaje się pomijać.

Mimo to jako Komisja Dziennikarek i Dziennikarzy poparliśmy protest mediów w związku z podatkiem od reklam. Dlaczego??? - zakrzyknie niejeden związkowiec po wszystkim, co napisałem wyżej. Chętnie opowiem. To jednak temat na kolejny artykuł.

Bartosz Józefiak / Komisja Dziennikarek i Dziennikarzy

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
530 377 534
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 530 377 534
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.