EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT
tik tok

Zakłady w ręce pracowników – nie ma innego wyjścia

Presja prywatyzacyjna trwa. Rząd i samorządy szukając każdego źródła dodatkowego dochodu sprzedają wszystko co leci. Pod młotek idą ostatnie przedsiębiorstwa należące do państwa. W Wielkopolsce postanowiono się pozbyć zarówno zakładów H. Cegielski-Poznań SA (HCP), jak też Kopalni Soli w Kłodawie.

Od prywatyzacji do prywatyzacji

W ciągu ostatnich lat pomysłów na prywatyzację HCP było wiele. W 2005 r. rząd pod egidą SLD przedstawił koncepcję powołania Korporacji Polskie Stocznie. Według niej Cegielski miał stać się częścią holdingu, w którym znalazłyby się także Stocznia Szczecińska Nowa, Stocznia Gdynia i wiele innych firm związanych z branżą. Zainteresowani nabyciem pakietu akcji holdingu (czy jego części) ponoć byli zagraniczni inwestorzy, wśród których wymieniano Mediterranean Shipping Company i Ray Car Carries Ltd. Fatalnie przygotowany projekt, który bez szerszych konsultacji i „na szybko” chciał wprowadzić w życie rząd SLD, cieszący się w 2005 r. już znikomym poparciem polityczny i społecznym, został odrzucony przez stoczniowe związki zawodowe. Następna koalicja PiS-LPR-Samoobrona zaproponowała z kolei prywatyzację poprzez emisję akcji HCP na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

Wreszcie za pierwszego rządu PO-PSL, kiedy było wiadomo, że przemysł stoczniowy w Polsce ulegnie w dużej mierze likwidacji, przedstawiono koncepcję sprzedaży majątku po kawałku. Dziś ta strategia jest przez zarząd HCP realizowana. Cegielski wyzbył się już dużej części zarówno fabryk, jak też nieruchomości. Na ile jest szacowany jest obecnie jego majątek, dokładnie nie wiadomo, bowiem ministerstwo skarbu państwa utrzymuje to w tajemnicy. Resztki giganta rząd wystawił jednak na sprzedaż, a zainteresowana kupnem była polska firma – TDJ, która już wcześniej nabyła należącą kiedyś do HCP odlewnię w Śremie pod Poznaniem.

Cegielski bez silników

Po załamaniu się produkcji statków na początku poprzedniej dekady, polskie stocznie nie zapłaciły Cegielskiemu dziesiątków milionów złotych za dostarczone silniki. Była to pierwsza duża strata zakładów od czasów transformacji. Generalnie firma bowiem radziła sobie całkiem dobrze. A od 2005 r. grupa HCP ponownie wypracowała ok. 96 mln zysków. Jednak w 2009 r. Cegielski zaczął odczuwać kryzys i przynosić straty. W czerwcu pojawił się nowy prezes – Jarosław Lazurko, którego pierwszym posunięciem było radykalne zredukowanie załogi. Pomimo protestów i demonstracji zwolniono setki osób. Od tego czasu do dziś zatrudnienie spadło z ok. 1400 pracowników do 550.

W czasie rządów Lazurki w zasadzie nie wyprodukowano żadnego silnika, jedynie dokończono trzy już wcześniej rozpoczęte (produkcja średnio kilkunastu silników rocznie była jeszcze do niedawna normą). Pomimo że prezes firmy miał objechać cały świat w poszukiwaniu zleceń, nic nie wskórał. Lista odwiedzonych przez niego krajów jest naprawdę imponująca: Bangladesz, Chiny, Armenia, Korea Południowa, Indie, Brazylia, Gujana Francuska, Nigeria, Wielka Brytania, Gwinea, Ekwador, Wenezuela itd. Koncepcja, że Cegielski mógłby produkować na rzecz energetyki, nie została wdrożona w życie. Pomimo dobrej prasy, Lazurko poniósł porażkę.

W takich okolicznościach firma zaczęła się utrzymywać dzięki drobnym, jak na nią, zleceniom i wyprzedaży majątku. Przeciągające się od lutego tego roku negocjacje z TDJ także nie napawały optymizmem. Na terenie zakładu coraz częściej mówi się znowu o zwolnieniach. Przygotowany przez związki zawodowe i czekający na negocjacje z nowym właścicielem „pakiet socjalny”, zabezpieczający interesy załogi, pozostaje na papierze.

W takich okolicznościach komisja zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy HCP postanowiła wyjść z inną propozycją. W połowie września tego roku kolportowano ulotkę, w której można było przeczytać: „Być może stoimy w obliczu likwidacji resztek HCP. (…) Chcemy na nowo rozmawiać o przejęciu zakładów przez jego pracowników”. Propozycja spotkała się z dużym sceptycyzmem części załogi i związków zawodowych, aż nagle wybuchła sprawa Kopalni Soli w Kłodawie.

Kłodawa – „Nie chcemy iść na rzeź”

Załoga Kopalni Soli w Kłodawie dowiedziała się o zamiarze sprzedania przez państwo zakładu z ogłoszenia w Rzeczpospolitej (9 września 2013 r.). Reakcja była natychmiastowa. Wszystkie związki zawodowe zorganizowały referendum (23 września 2013 r.). Wzięła w nim udział prawie cała załoga i niemal jednogłośnie (98,5 proc.) opowiedziała się za powołaniem spółki pracowniczej i przejęciem majątku przez pracowników. Zwołano masówki, na których dyskutowano i poparto pomysł. Do 10 października Agencja Rozwoju Przemysłu, formalny właściciel firmy posiadający 85 proc. akcji, zbierała oferty. Powołana spółka pracownicza także zgłosiła swój akces.

Wobec tych informacji przewodniczący komisji Inicjatywy Pracowniczej w Cegielskim, Eugeniusz Poczta, zaproponował związkom i przedstawicielom załogi w radzie pracowników, zarządzie firmy i radzie nadzorczej, wspólny wyjazd do Kłodawy. Cel – zorientowanie się w sytuacji na miejscu. Umówiliśmy się z przewodniczących tamtejszego Związku Zawodowego Górników (ZZG), Grzegorzem Pietrzakiem. Jeszcze na kilka dni przed wyjazdem chętnych było dużo chętnych, aby się przekonać, co się dzieje w Kopalni Soli. Potem nagle wszyscy zrezygnowali. Co ciekawe, nie tylko sceptycy, ale także entuzjaści przejęcia Cegielskiego przez pracowników. Dlaczego? Możemy się tego jedynie domyślać.

Do Kłodawy udała się zatem tylko delegacja Inicjatywy Pracowniczej. Rozmawialiśmy ostatecznie z Grzegorzem Pietrzakiem i przedstawicielem załogi w zarządzie kopalni Markiem Skrzypczakiem. Pytamy, jak wyobrażają sobie przejęcie firmy? Kopalnia w Kłodawie została wyceniona na 25 mln złotych i zatrudnia 905 pracowników. Aby kupić całe przedsiębiorstwo, każdy z nich musiałby włożyć 27,5 tys. złotych. Oczywiście wielu członków załogi na to nie stać, ale kwota nie jest duża. Grzegorz Pietrzak wyjaśnia, iż chcieliby wynegocjować spłatę w ratach – rozłożyć płatność na 5, a może 10 lat. Po drugie, nie wykluczone jest – choć przewodniczący ZZG nie jest entuzjastą tego pomysłu – odsprzedanie części akcji zewnętrznemu inwestorowi. „Dlaczego zdecydowaliście się na ten krok?” – pytamy – „Widzimy, co się dzieje w okolicy – mówi Grzegorz Pietrzak – jak wiele firm zwalnia ludzi po prywatyzacji. Nie chcemy iść na rzeź”.

Wspólna droga

Wiele osób w Cegielskim utrzymuje, że charakter produkcji Kopalni Soli i HCP jest inny. Ale – jak wyjaśniają Pietrzak i Skrzypczak – kopalnia też nie jest w luksusowej sytuacji. Istnieje konkurencja z kraju (Inowrocław i KGHM), a także z zagranicy (Niemcy, Białoruś, Ukraina). Ceny są relatywnie niskie, a produkcja jest na granicy opłacalności. Istnieją jednak obawy, że ewentualny kupiec wykorzystałby Kopalnię Soli w Kłodawie w zupełnie innym celu, np. dla składowania niebezpiecznych odpadów. Te pomysły nie podobają się nie tylko górnikom, ale też władzom lokalnym, dlatego też oficjalnie poparły one starania załogi.

Skrzypczak i Pietrzak przekonują, że aby odnieść w tym względzie sukces, załoga musi działać zjednoczona. „My tu – mówi przewodniczący ZZG – nie raz ze sobą drzemy koty, ale wobec właściciela i pracodawcy występujemy razem, nie tylko związki zawodowe, ale nasi przedstawiciele do rady nadzorczej i zarządu. Wszyscy przedstawiamy wspólne stanowisko i się pod nim podpisujemy”. Czy dadzą sobie w Kłodawie radę? Oboje przekonują, że załoga jest w stanie skutecznie kierować i kontrolować zakład, choć Skrzypczak wyraźnie podkreśla, że „tą drogą zaczynamy dopiero iść”.

Wyjechaliśmy z Kłodawy w przekonaniu, że pracownicy mogą mieć inicjatywę i nie muszą się biernie poddawać pomysłom właścicieli i pracodawców. Póki co większość załogi HCP i działających tu związków zawodowych wierzy w pakiet socjalny. Ma on ochronić pracowników przed nowym właścicielem, czy ewentualnie pozwoli się rozstać z Cegielskim na w miarę korzystnych warunkach finansowych. Ale co będzie, jeżeli nikt nie kupi Cegielskiego? Kiedy kończę ten artykuł właśnie pojawiła się informacja, podana przez Puls Biznesu, że ministerstwo skarbu państwa póki co odstąpiło od negocjacji z TDJ, jedynym zainteresowanym kupieniem HCP.

Zresztą sytuacja pracowników w należącej do TDJ odlewni w Śremie też nie napawa nas optymizmem. Wiosną tego roku tamtejsza NSZZ Solidarność wydała oświadczenie, w którym mogliśmy przeczytać, że po kilkuletnim panowaniu obecnego zarządu odlewni, pracowników jest około 580, a było 1700. Co więcej – zapowiedziano w tym roku dalsze zwolnienia. „Musimy stwierdzić, że na tym polu zarząd osiągnął rekordowe wyniki” – czytamy w dokumencie. Niestety to samo możemy powiedzieć o Cegielskim.

Jarosław Urbański

Czytaj dalej...

Cegielski – zwolnienia zamiast pakietu

W ciągu ostatnich dwuch tygodni były kolportowane na terenie zakładów Cegielskiego ulotki naszej organizacji związkowej. Akcja wiązała się z planami dyrekcji HCP przeprowadzenia zwolnień, z przyczyn ekonomicznych, leżących po stronie pracodawcy. Dokładna liczba pracowników przeznaczonych do redukcji nie jest znana. Mówi się o kilkudziesięciu osobach. Na razie zdecydowano się wręczyć wypowiedzenia kilku pracownikom.

W stanowisku i ulotce Inicjatywy Pracowniczej czytamy m.in.: „W związku z prywatyzacją HCP SA i przyjęciem tzw. pakietu socjalnego, jako związek domagamy się zaprzestania zwolnień w oparciu o ustawę z dnia 13 marca 2003 roku o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunku pracy (…). Uważamy, że do czasu rozstrzygnięć dotyczących prywatyzacji HCP SA, zwolnienia pozbawiają długoletnich pracowników HCP możliwości ewentualnego skorzystania z zapisów pakietu socjalnego. Obecnie planowana przez dyrekcję fala zwolnień, w momencie prowadzenia rozmów z docelowym inwestorem, jest działaniem niezrozumiałym i negatywnie wpływającym na nastroje wśród załogi Cegielskiego”.

Komisja Międzyzakładowa przy HCP zadecydowała też o włączeniu się w Ogólnopolskie Dni Protestu w dniach 11-14.09.2013, poprzez zorganizowanie akcji informacyjnej na poznańskim Dębcu. W Gazecie Strajkowej (pobierz PDF) Eugeniusz Poczta, spawacz w zakładach im. H.Cegielskiego i członek OZZ Inicjatywa Pracownicza, mówi:

"Nie czas żyć historią, musimy dziś dać głos oburzenia. Od 2 lat Zakłady Cegielskiego przechodzą proces prywatyzacji. Od tego czasu stoimy z robotą. Odpowiedzialność cedowana jest na wysokie koszta pracownika, nikt jednak nie mówi o wysokich kosztach dyrekcji która nie wykonuje swojej pracy. Ponieważ połączona jest ona z tą samą polityczną władza, która narzuca ludziom interpretacje zmian. Dlatego popieram Strajk Generalny."

Stanowisko Komisji Międzyzakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza przy HCP SA w sprawie Ogólnopolskich Dni Protestu

Poznań, 09.09.2013 r.

OZZ Inicjatywa Pracownicza przy HCP SA popiera organizowane w dniach 11-14.09.2013 t. Ogólnopolskie Dni Protestu i zapowiada w nich czynny udział. Sytuacja pracowników branży metalowej i stoczniowej, w tym pracowników zakładów Cegielskiego, jest trudna. W ostatnich latach nastąpiło nie tylko załamanie produkcji statków i silników okrętowych, ale także wystąpiły poważne trudności w branży np. motoryzacyjnej. Pracownicy, na których najczęściej przenosi się koszty kryzysu, doświadczają spadku realnych dochodów, zwolnień z pracy (wzrost bezrobocia), pogarszających się warunków pracy i utraty gwarancji socjalnych.

W tym okolicznościach konieczna jest zmiana polityki rządu w kierunkach sugerowanym przez związki zawodowe przede wszystkim dot. wzrostu realnych plac, zahamowania rozwoju „śmieciowych umów o pracę”, zapewnienie stabilizacji socjalnej. Tymczasem rząd ignoruje potrzeby pracujących, forsując rozwiązania niekorzystne dla przeciętnego mieszkańca Polski. Dlatego opowiadamy się za protestem i ostatecznie podjęciem strajku generalnego.

Czytaj dalej...

Wiec pod Cegielskim w rocznicę poznańskiego czerwca 1956 r.

Około 150 osób wzięło dziś udział w obchodach kolejnej rocznicy Poznańskiego Czerwca, w tym załoga i przedstawiciele związkowa zawodowych: ZZ Metalowcy (OPZZ), ZZIiT, Solidarność’80 i Inicjatywy Pracowniczej. Wygłoszono okolicznościowe przemówienia nawiązujące do obecnej sytuacji zakładów Cegielskiego oraz wspomniano o zapowiadanym na wrzesień tego roku strajku generalnym. Pod tablicą upamiętniającą wydarzenia z 28 czerwca 1956 roku złożono wiązanki kwiatów.

Swoje przemówienie wygłosił także Eugeniusz Poczta, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej OZZ Inicjatywa Pracownicza przy HCP. Powiedział: Dziś mija kolejna rocznica Poznańskiego Czerwca.  Jak co roku spotykamy się, aby uczcić tych, którzy mieli odwagę wyjść na ulicę i domagać się chleba i pracy. Ale jest to także okazja, żeby zapytać o dalsze losy Cegielskiego. W poprzednim roku mówiłem, że przyszłość Cegielskiego jest niepewna. Nic się od tego momentu nie zmieniło, poza tym, że znowu ubyło kilkudziesięciu pracowników. Ostatnio zwolniono 9 osób z Logocentrum. Nie ma oczekiwanej nowej produkcji na rzecz energetyki.  Kolejny rok przeżyliśmy jak w letargu.

Fabryka Silników Agregatowych (W-9) została sprzedana dużemu koncernowi, który ma swoje zakłady w Chinach i Niemczech, w Libanie i Polsce. Cóż z tego? Nowy właściciel nie przyniósł ani nowych inwestycji, ani nowych zamówień. Konsumuje teraz zyski, wypracowane dzięki dotychczasowym kontaktom i renomie W-9.

Przez lata zachodni licencjodawcy  czerpali z pracy Cegielskiego profity. Zostaliśmy wystawieni na żer. Mamy prawo być rozczarowani i źli na zaistniały stan rzeczy.

Pan Prezydent powiedział, że z okazji świąt powinniśmy wywiesić narodowe flagi. Czy stać nas tylko na takie patriotyczne gesty? Czy polskiego państwa nie stać na więcej? Patrząc na los Cegielskiego nie może dziwić, że ludzie dziś znowu wychodzą na ulice domagając się pracy i godnych zarobków. Protestują przeciwko coraz większemu bezrobociu i wyższym kosztom utrzymania. Tę walkę zapewne muszą podjąć inni, bo zza tej bramy, już nigdy nie wyjdą tysiące. Jesteśmy może wielkim symbolem, ale malutką firmą!

Czytaj dalej...

Wywiad: Teatr w fabryce, fabryka w teatrze

Teatr 8 Dnia rozpoczął nowy projekt. Ewa Wójciak, aktorka i dyrektorka Teatru, na stronach jemu poświęconych napisała, że powstający z udziałem pracowników Cegielskiego spektakl „nie będzie tylko czystym dokumentem, ale również artystyczną refleksją na temat tego miejsca, jego industrialnej estetyki. (…) To nie będzie próba pokazania historii zakładu, ale historia ludzi częściowo ukształtowanych przez to miejsce – tak ważne w życiu społecznym Poznania. Będziemy więc nadal rozmawiać i szukać bohaterów przedstawienia. Może niektórzy z nich  zechcą być w nim na żywo obecni”. Pomoc swoją przy realizacji projektu zaoferowała Komisja Międzyzakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy HCP. Więcej znajdziecie na blogu projektu. Z Ewą Wójciak rozmawia Jarosław Urbański.

 

Jarosław Urbański: Po pierwsze chciałbym zapytać o Wasz zwrot w kierunku dokumentu. Zawsze w twórczości Ósemek ważne było odwołanie się do prawdziwych ludzi, prawdziwych wydarzeń i kontekstu historycznego, ale teraz mamy wręcz, nazwałbym to, taką pracę socjologiczną, zwrócenie się po świadectwo konkretnych ludzi, dokumentów…

Ewa Wójciak: Nazwałabym to raczej ewolucją niż zwrotem. Od dawna, jak zauważyłeś, inspirowały nas dokumenty. Natomiast robimy już teatr kilkadziesiąt lat i przynajmniej dla mnie, coraz mniej atrakcyjne było przetwarzanie tego w jakąś fikcję, a coraz bardziej przekonywała „surowość” dokumentu. Bardziej mnie to porusza. Dzisiaj mam wrażenie, że w literaturze, zjawiskach artystycznych, fikcja nie ma tak poruszającej siły, co filmy dokumentalne na przykład Michaela Glawoggera („Śmierć człowieka pracy” i „Megamiasta”). Dokument może być poruszający jako zjawisko artystyczne, nie tylko jako socjologiczne. Tak to dziś postrzegam. Coraz trudniej mi obcować z fikcją, zwłaszcza w teatrze. Zawsze miała do niej pewien dystans. Ta konwencja mnie często rozczarowywała. Mówienie prawdą dokumentu jest sposobem docierania do ludzi, zbliża nas to też – mam poczucie – do publiczności.

Jest pewnym zaskoczeniem jak często w ostatnim czasie poznańskie teatry zaczęły sięgać po podobne środki wyrazu, po dokument…

Dla nas takim początkiem, w jakimś sensie, był projekt Śródka. To było parę lat temu. Bohaterami byli dawni mieszkańcy tej dzielnicy, występowali na fotografiach i „na żywo”. Teraz – przykładowo - mamy projekt Teatru Nowego „Jeżyce Story” czy inne realizacje odwołujące się do prawdziwych zdarzeń…

Na ile to większe zainteresowanie dokumentem bierze się też, Twoim zdaniem, z dzisiejszej dyskusji prowadzonej pod hasłem „polityki historycznej”? Dyskurs historyczny jest coraz bardziej kształtowany przez nurty, nazwijmy je, bardziej prawicowe…

Mnie ta narodowo-katolicka narracja, jako dominująca czy jedyna w przestrzeni publicznej, oczywiście niepokoi. Chcemy inaczej o pewnych sprawach mówić, oraz pokazać, że się też inaczej myśli. Ale takie spektaklu jeszcze nie zrobiliśmy…

A „Teczki”…?

No tak, może też „Paranoicy i Pszczelarze”. Przedstawiliśmy tu w czarno-biały sposób „politykę historyczną”. Wykorzystaliśmy dokumenty. Przejrzałam wówczas wiele różnych tekstów. „Polityce historycznej” jako oficjalnej ideologii przeciwstawiliśmy losy ludzi, którzy mieli za sobą różne doświadczenia, także takie wojenne, bohaterskie. Nasza główna teza była jednak taka, że nie bohaterstwu i powstaniom zawdzięczamy to, że przetrwaliśmy jako społeczeństwo, tylko dzięki tym „Pszczelarzom” - zwykłym ludziom. Takie osoby podejmowały własną prywatną walkę z życiem i światem, wykształcali wartości swoją codzienną pracą, bez sztandarów i rzucania się na armaty. Dobraliśmy bardzo różne życiorysy, różnych ludzi i przedstawicieli różnych pokoleń.

Być może także nasz najnowszy projekt dotyczący Cegielskiego będzie zawierał podobne spojrzenie. Chcemy pokazać historię zakładu poprzez ludzi w nim pracujących, pokazać bogactwo i różnorodność ludzkich osobowości – chcemy powiedzieć, że to oni stanowią o wartości. To życiorysy przeciętne, nie wynoszone na ołtarze. Ci ludzie przez pokolenia pracujący w Cegielskim, niezależnie od systemu i czasu, wyznawali pewien etos pracy. On wszystkich łączy. Nie uzależniają tego od systemu. Nie było opinii, że:  „Ten socjalizm to nam wszystko psuł, niszczył”. Dla ludzi, z którymi rozmawialiśmy, praca stanowiła wartość samą w sobie, bez względu na kontekst polityczny. Kiedy mówią, że Cegielski umiera, nie mają na myśli przede wszystkim tego, że fizycznie zakład się rozpada, a że umiera pewien system wartości, których ich wszystkich cementował i łączył przez pokolenia.

Wchodząc do Cegielskiego, jak odebraliście dziś ludzi i sam zakład?

Przy wejściu do Cegielskiego zauważyliśmy karty zegarowe z numerem dwadzieścia tysięcy ileś tam, a potem, gdy znaleźliśmy się na terenie zakładu, trudno było gdzieś dostrzec ludzi w tych ogromnych halach z olbrzymimi maszynami. To jest uderzający obraz, że ta fabryka tak straszliwie opustoszała, że prawie nie ma tam pracowników, robotników… Są rozproszeni w wielkiej przestrzeni.

Rozmawialiśmy z różnymi ludźmi. Emerytami mającymi ok. 90 lat i robotnikami przed trzydziestką. I okazało się, że ich bardzo wiele łączy, łączy ich to, co można by nazwać etosem pracy, ale również  sentyment do pracy w zespole, w grupie, identyfikacja z tą grupą, ale też z tą konkretną fabryką, bo Cegielski jest dla nich wszystkich wciąż miejscem szczególnym. Nie sądziłam, że usłyszę kiedyś, że praca w fabryce może być dla kogoś przyjemnością, że ktoś chętnie chodził do takiej roboty. Sama dwukrotnie pracowałam w fabryce przy taśmie i wydawało mi się, że to najokropniejsze miejsce na ziemi. A oni mówią, że w tej fabryce czuli się kreatywni, potrzebni, że tworzyli wspólnotę.

Z drugiej strony Cegielski kojarzy się ze wstrząsami, pracowniczymi wystąpieniami, erupcja niezadowolenia? To nie tylko 1956 rok. Właściwie ten zakład, jeszcze od przedwojnia, uchodził za niepokorny.

Myślę, że Cegielski był zakładem elitarnym w jakimś sensie, pracowało tu wielu ludzi z dużą świadomością i charakterem, a to tacy ludzie zazwyczaj są niepokorni. I myślę, że to jest też jakiś szczególny moment w życiu społecznym, że znika ostatnia opozycja dla władzy, niepokorny oponent, siła społeczna, z którą władza musiała się liczyć. Ludzie tu charakteryzują się dużą świadomością,  mają jakąś swoją opinię i ją wyrażają. To jest też okropne, że zanika tak naprawdę ostania przeciwwaga dla władzy, oponent, siła społeczna. To dla mnie osobiście bardzo ważny wątek. Mój ojciec jako adwokat bronił jednego z robotnika, uczestnika poznańskich wydarzeń z 1956 roku.

Jak przychodzimy na zebrania związkowe do Inicjatywy Pracowniczej, widzimy też wyraźnie, jaka jest siła w ludziach, zwłaszcza w takim kolektywnym sprzeciwie. Ludzie potrafią być zasadniczy, nie tylko w sprawie swoich wynagrodzeń, ale gdy chodzi o sprawiedliwość. Inteligenci nie potrafią być tak bezkompromisowi i odważni, pojawia się problem, że nie można przekroczyć jakichś granic: ktoś, coś ujął zbyt jednoznacznie, a tu użył niewłaściwego słowa… Uświadomiłam sobie jaka to jest potęga, kiedy taki sprzeciw zaczyna dotyczyć paru tysięcy robotników.

Czy – Twoim zdaniem – w tych dyskusjach pracowników jest obecny jeszcze problem ostatniej transformacji?

Pracownicy Cegielskiego pytają przede wszystkim, czy to musiało się stać właśnie tak. Czy niskie pobudki, chciwość, korupcja to jest warunek konieczny w tego typu procesach. Czy zakład musiał tak podupaść. My też o to pytamy.

Czytaj dalej...

Poznań: W Cegielskim robotnicy domagają się podwyżek

cegielskiW związku z prowadzonymi przez związki zawodowe negocjacjami płacowymi rozgorzała na terenie Cegielskiego dyskusja na temat wynagrodzeń. Komisja Międzyzakładowa Inicjatywy Pracowniczej przy HCP kolportuje ulotki ze stanowiskiem w tej sprawie. Stwierdza w nich, że robotnicy Cegielskiego zarabiają zdecydowanie mniej niż przed kilku laty.

Czytaj dalej...

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
514-252-205
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 514-252-205
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.