EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT
tik tok

Między katedrą a portiernią. Podwyżki w 2025 r. a słabość reprezentacji na polskich uczelniach

W instytucjach, które opierają się na pracy wielu różnorodnych grup, tylko wyraźna reprezentacja interesów wszystkich zatrudnionych osób może wymusić przyjęcie takich rozwiązań w kwestii podziału środków, które będą redukować kominy płacowe, a przynajmniej nie przyczynią się do reprodukowania nierówności. Publiczne uczelnie w Polsce nie są wyjątkiem. Dobitnie unaoczniły to ubiegłoroczne podwyżki.

Czytaj dalej...

Związki zawodowe jednym głosem do Tuska, posłów i ministrów: wprowadzić ustawę o wzmocnieniu PIP, zlikwidować nielegalne śmieciówki NATYCHMIAST!

Publikujemy wspólny list otwarty zakładowych organizacji związków zawodowych Inicjatywa Pracownicza, WZZ Sierpień 80, Konfederacja Pracy oraz KNSZZ „Ad Rem” do ministrów i posłów na sejm RP. 

7 stycznia 2026 r.

List otwarty do ministrów i posłów na Sejm RP

Niżej podpisane organizacje zakładowe związków zawodowych Inicjatywa Pracownicza, WZZ Sierpień 80, OPZZ Konfederacja Pracy i KNSZZ „Ad Rem” wzywają rząd oraz posłanki i posłów na Sejm RP wszystkich partii do natychmiastowego przyjęcia ustawy o wzmocnieniu Państwowej Inspekcji Pracy w celu skutecznej walki z fikcyjnymi formami zatrudnienia.

Na co dzień w naszych zakładach pracy doświadczamy bezradności polskiego państwa wobec nielegalnych form zatrudnienia.

Poprzez tzw. umowy śmieciowe nieuczciwi pracodawcy okradają miliony pracowników w Polsce na miliardy złotych z tytułu nieopłaconych nadgodzin, odebrania prawa do urlopów wypoczynkowych, macierzyńskich, wychowawczych i płatnych zwolnień chorobowych. Fikcyjne formy zatrudnienia w praktyce krępują też działalność związkową, odbierają realnie pracownikom prawo do aktywności w ramach związku zawodowego pod groźbą natychmiastowej utraty pracy niechronionej kodeksem pracy.

Obecne przepisy ustawy o PIP i kodeksu pracy realnie nie zabezpieczają pracowników przed łamaniem prawa przez pracodawców stosujących fikcyjne formy zatrudnienia. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego liczba pracujących na umowach zlecenia i pokrewnych osiągnęła rekordowy poziom ponad 2,4 miliona na koniec 2024 i pierwszą połowę 2025 roku, w tym  1,5 miliona pracujących wyłącznie na tych umowach. Stale rosnąca popularność tych umów wynika wprost z bezkarności pracodawców, niczym nieograniczanej żądzy zysku ponad prawem. Nowelizacja ustawy o PIP da szansę ukrócić ten proceder.

Umowy śmieciowe to głęboki regres cywilizacyjny. Przedsiębiorcy i posłowie, którzy próbują osłabić lub zablokować obecną zmianę przepisów o PIP, cofają Polskę do realiów XIX wiecznych. Co gorsza, członkowie partii, które zwykle powołują się na proeuropejskie wartości, na czele z samym premierem Donaldem Tuskiem, dziś blokują propracownicze rozwiązania, których wymaga właśnie Unia Europejska. Robią to, ryzykując nawet utratę miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy przeznaczonych na odbudowę i tworzenie odporności społeczno-gospodarczej Polski w dobie kryzysów. W zamian, w imię miliardowych zysków nieuczciwych przedsiębiorców, politycy przeciwni reformie PIP pchają nas w kolejny głęboki kryzys.

Inspektorzy Pracy w Polsce muszą mieć prawo do wydawania decyzji o przekształceniu umowy śmieciowej w umowę o pracę bez czekania na decyzje sądu. Pieniądze zarobione przez pracodawców w wyniku stosowania nielegalnych umów muszą zostać oddane pracownikom, gdyż to one i oni wypracowują je swoją pracą. Stosunek pracy powinien być domniemaną formą zatrudnienia na zasadach proponowanych przez ministerstwo sprawiedliwości.

Komisje Zakładowe OZZ Inicjatywa Pracownicza przy: Amazon, Volkswagen Poznań, Jeremias, Allegro, Orlen Serwis, Janpol, Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu, Auchan Polska, Fiege/Zalando, Bibliotece Miejskiej w Łodzi, zakładach Eltek i Electropoli Poland, Bielenda Group S.A., Polska Press, CanPack FIP Brzesko, CSW Zamek Ujazdowski, Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, Warszawskim Obserwatorium Kultury, Ośrodku Brama Grodzka - Teatr NN, Polskiej Akademii Nauk, RASP, wydawnictwie Bauer, Komisja Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce, Związek Pracowników Branży Gier, struktury młodzieżowe OZZ IP

Zarządy zakładowych organizacji związkowych OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie, Dino, Biedronce, Aldi i Rossmann oraz w Solaris Bus & Coach

Komisja Międzyzakładowa WZZ Sierpień 80 w Valeo Autosysytemy Sp. z o o Oddział Valeo Lighting Systems w Chrzanowie, Komisje Zakładowe przy Katowickich Wodociągach S.A. oraz w Tenecco Silesia.

Pracownicy sądownictwa zrzeszeni w związku zawodowym KNSZZ „Ad Rem”

ip wektor 4

logo konfederacja pracy

obraz 2026 01 07 172929170

310237428 5373150732732926 7401629450802851795 n 1

Czytaj dalej...

XIV Krajowy Zjazd Delegatek i Delegatów OZZ Inicjatywa Pracownicza: zapowiedź

W dniach 28 lutego – 1 marca 2026 r. w Poznaniu odbędzie się XIV Krajowy Zjazd Delegatów i Delegatek (KZDiD) Inicjatywy Pracowniczej. Zjazd będzie miał charakter sprawozdawczo-wyborczy i stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu organizacyjnym związku.
Podczas zjazdu delegaci i delegatki między innymi:
  • podsumują działalność związku w mijającej kadencji i wysłuchają sprawozdania ustępujących władz,
  • wybiorą władze krajowe na kolejną trzyletnią kadencję,
  • zdecydują o kształcie, strukturze i liczebności Komisji Krajowej.
 Zjazd to przestrzeń do wspólnej dyskusji o kierunkach rozwoju związku, wymiany doświadczeń między komisjami oraz wzmacniania solidarności pracowniczej w skali ogólnopolskiej. Szczegółowe informacje dotyczące miejsca zjazdu, programu oraz rejestracji delegatów i delegatek zostaną przekazane w osobnym komunikacie na ogólnopolskiej liście mailingowej. Zgodnie z przyjętą Ordynacją Wyborczą udział w Zjeździe jest obwarowany koniecznością prawidłowego zarejestrowania Delegata/Delegatki na Zjazd. Razem decydujemy o przyszłości naszego związku!
 
Zachęcamy  do udostępnienia wydarzenia na związkowym Facebooku: TUTAJ.
Czytaj dalej...

José Bodas Lugo: „Rząd Maduro narzucił otwartą dyktaturę wobec klasy pracującej”

Poniżej publikujemy wywiad z José Bodasem Lugo, sekretarzem generalnym Zjednoczonej Federacji Pracowników Naftowych Wenezueli (FUTPV), którego przemówienie na listopadowym spotkaniu Międzynarodowej Związkowej Sieci Solidarności i Walk (ILNSS) spotkało się z gorącą owacją. Już w listopadzie zeszłego roku José Bodas Lugo przestrzegał przed amerykańską interwencją wojskową, a jednocześnie podkreślał, że zagrożenie ze strony USA nie oznacza, że klasa pracująca w Wenezueli musi popierać rząd Nicolása Maduro. Wyraził w nim również swoje poparcie dla walczącej ukraińskiej klasy pracującej, rozpoznając w nim ten sam imperialistyczny atak ze strony Rosji na Ukrainę.

W materiale przygotowanym specjalnie dla Międzynarodowej Sieci Solidarności i Walki Pracowniczej (ILNSS), przywódca przedstawia krytyczną i szczegółową analizę „katastrofy społecznej”, przed którą stoi wenezuelska klasa pracująca. W trakcie rozmowy Bodas porusza kluczowe kwestie, takie jak utrata wartości wynagrodzeń na skutek hiperinflacji, polityka represji i kryminalizacji protestów pod rządami Nicolása Maduro, oddanie suwerenności naftowej międzynarodowemu kapitałowi oraz pilną potrzeba walki klasowej, aby stawić czoła zarówno rządowym programom oszczędnościowym, jak i imperialistycznej agresji USA.

Wywiad ten jest ważnym świadectwem dla zrozumienia rzeczywistości wenezuelskiego przemysłu naftowego z perspektywy tych, którzy wytwarzają bogactwo i stawiają opór u bram rafinerii.

ILNSS: Jaka jest sytuacja płacowa i bytowa pracowników przemysłu naftowego?

JBL: Przede wszystkim musimy odrzucić i potępić ataki skrajnie prawicowego rządu Donalda Trumpa w regionie Karaibów na Wenezuelę, Kolumbię, Panamę, Meksyk i Ekwador, gdzie nasilają się groźby i gdzie bombardowano łodzie, a członkowie rodzin informują, że do tej pory zginęło ponad 60 rybaków. Sytuacja ta stanowi zagrożenie dla wenezuelskiej klasy pracowniczej i mieszkańców Wenezueli.

Jednocześnie odrzucamy i potępiamy proimperialistyczną postawę Maríi Coriny de John Goicochea, Leopolda Lópeza i proimperialistycznej prawicy popierającej pracodawców, którzy twierdzą, że popierają interwencję światowej potęgi, imperialistycznego rządu Stanów Zjednoczonych. Mówimy to, nie udzielając żadnego poparcia politycznego rządowi Nicolása Maduro, który uważamy za dyktaturę stosującą brutalne kapitalistyczne środki oszczędnościowe wobec pracowników i mieszkańców Wenezueli.

Rząd Maduro wdraża brutalne kapitalistyczne środki oszczędnościowe, które od 2018 r. nazywa programem ożywienia gospodarczego, wzrostu i dobrobytu gospodarczego, czemu towarzyszy memorandum 2792 i instrukcje Krajowego Urzędu Budżetowego (ONAPRE), które sprowadzają się do braku dyskusji na temat układów zbiorowych i braku jakichkolwiek podwyżek płac w Wenezueli.

Dzieje się to w kontekście prześladowań pracowników i przywódców związków zawodowych oraz kryminalizacji działalności związkowej i protestów społecznych w Wenezueli. Istnieje duża liczba przywódców związkowych i więźniów politycznych, którzy są pracownikami walczącymi o swoje prawa. W przemyśle naftowym mówimy o ponad 160 pracownikach zatrzymanych w całym kraju, a ostatnio, w sobotę (wywiad opublikowany został 21.12.2025 r.), byliśmy świadkami zatrzymania przywódcy związkowego Elíasa Torresa, sekretarza generalnego CTB, konfederacji związków zawodowych, oraz pracownika budowlanego.

Aresztowania i represje nie są odosobnionymi przypadkami; są one sposobem, w jaki rząd wdraża pakiet kapitalistycznych środków oszczędnościowych. W rezultacie w przemyśle naftowym pracownik naftowy w Wenezueli zarabia około 40 dolarów miesięcznie. Obecnie ok. 40 dolarów miesięcznie jest kwotą określoną w układach zbiorowych jako wynagrodzenie. Jest to kwota, na podstawie której obliczane są świadczenia socjalne, urlopy, a przede wszystkim, po 30 latach, 20 latach pracy w branży, wynagrodzenie, które otrzymujemy, wynosi maksymalnie 4000 dolarów po 35 latach pracy w przemyśle naftowym w ramach świadczeń socjalnych.

Obejmuje to również konta oszczędnościowe i oczywiście wynagrodzenie, zyski, zyski na koniec roku oraz wszystkie umowne i ustawowe świadczenia płacowe. Tak więc pracownicy przemysłu naftowego mają wynagrodzenie w wysokości ok. 40 dolarów, mamy dodatek transportowy w wysokości ok. 25 dolarów. Jest to dodatek transportowy, ale nie ma on żadnego wpływu na nasze wynagrodzenie. Mamy również kartę żywnościową. Ta karta żywnościowa ma wartość ok. 60 dolarów. Nazywa się to socjalnym dodatkiem żywnościowym.

Jest też CAPEC, czyli ok. 150 dolarów na zakup żywności. CAPEC to system, w ramach którego niektóre placówki sprzedają żywność, a także takie artykuły jak guma, akumulatory samochodowe, telefony, z tą specyfiką, że zakup tych artykułów spożywczych w placówkach przemysłu naftowego kosztuje ok. 150 dolarów, ale placówki te są nawet o 40%, a w niektórych przypadkach nawet o 60% droższe od rynku. Sprzedawane są również artykuły spożywcze i przedmioty takie jak klimatyzatory i narzędzia samochodowe, a także guma, i okazuje się, że niektóre produkty są nawet o 60% droższe niż te dostępne na rynku kapitalistycznym, jak nazywa tę sytuację rząd.

Oczywiście musimy powiedzieć, że w przemyśle naftowym mamy trzy lata. Trzy lata bez rozmów dotyczących układów zbiorowych. Układ zbiorowy dla przemysłu naftowego obowiązuje przez dwa lata, a należne są trzy rozmowy dotyczące układów zbiorowych, dlatego my w Secura wzywamy do zorganizowania rad w obronie układu zbiorowego i wynagrodzeń. Wzywamy do autonomicznej organizacji pracowników w tych komitetach w obronie wynagrodzeń i rozmów dotyczących układu zbiorowego, aby zmobilizowana klasa pracująca mogła narzucić rozmowy dotyczące układu zbiorowego dla przemysłu naftowego w Wenezueli.

Rząd krajowy oświadczył, że Wenezuela odnotowała 17 kolejnych kwartałów wzrostu produktu krajowego brutto w ciągu ostatnich trzech lat, po latach spadku, w których gospodarka wenezuelska skurczyła się o ponad 80%. Jednak pomimo tego wzrostu rząd krajowy stwierdził, że wynosi on od 5 do 6% rocznie, co stanowi najszybszy wzrost gospodarczy na kontynencie, widzimy, że wzrost produktu krajowego brutto nie znalazł odzwierciedlenia w wynagrodzeniach.

Wynagrodzenia spadają z powodu hiperinflacji, inflacji i braku układów zbiorowych pracy. W przemyśle naftowym wynagrodzenie wynosi ok. 40 dolarów, ale w Wenezueli normalne wynagrodzenie pracowników sektora publicznego oraz wielu pracowników i emerytów w przemyśle naftowym wynosi mniej niż ok. pół dolara, czyli 130 boliwarów, a dolar kosztuje dziś w Wenezueli 247 boliwarów. Rząd wprowadził pewne dodatki, które udało się uzyskać dzięki mobilizacji klasy robotniczej, ale te dodatki związane z wojną gospodarczą i żywnościową, wynoszące od 120 do 240 dolarów, również nie mają żadnego wpływu. Zależy to od sektora, od mobilizacji. Tak więc te dodatki są niewystarczające, a płace w Wenezueli są oczywiście całkowicie niskie. Jest to wynikiem kapitalistycznej restrukturyzacji rządu krajowego. Ten rząd posunął się najdalej w Ameryce Łacińskiej i na świecie w swojej polityce niszczenia płac, negocjacji zbiorowych i historycznych postulatów klasy robotniczej.

ILNSS: Jak reagują na tę sytuację pracownicy?

JBL: Cóż, pracownicy wenezuelskiego sektora publicznego i prywatnego reagują, a PDVSA się organizuje. Pomimo represji, prześladowań i kryminalizacji działalności związkowej, miały miejsce demonstracje i walki pracowników w konkretnych sprawach, takich jak walka w Wenezueli o płace równe podstawowemu koszykowi dóbr, płace i emerytury dla naszych emerytów równe podstawowemu koszykowi dóbr, dyskusja na temat układów zbiorowych, walka z represjami i na rzecz wolności pracowników uwięzionych za walkę. W tym sensie walczymy i wzywamy całą klasę robotniczą, niezależnie od różnic politycznych, ideologicznych czy związkowych, do demokratycznej mobilizacji na zgromadzeniach, do walki o plan działania na rzecz konkretnych, najbardziej palących postulatów pracowników, aby móc go zrealizować poprzez mobilizację i walkę, wzywając do utworzenia komitetów oddolnych, stałych zgromadzeń i stałej mobilizacji na rzecz wszystkich naszych praw.

W tym kontekście pracownicy, którzy odnieśli się do Puerto La Cruz w stanie Anzú, Ategui, powiedzieli, że mają ponad 35 lat stażu pracy i zawsze kierowali się hasłem „Nie ma pracy, nie ma życia”, które jest czymś więcej niż tylko frazą, czymś więcej niż sloganem, jest drogą, tylko walka może zmienić życie klasy pracującej.

ILNSS: Czy rząd zajmuje się sprawami pracowników w swoim biurze?

JBL: Musimy potępić fakt, że rząd wraz z pracodawcami, Fedecámaras i międzynarodowymi korporacjami stosują kapitalistyczne dostosowania, aby produkt krajowy brutto rósł coraz bardziej kosztem nadmiernej eksploatacji klasy pracującej. Aby makroekonomia mogła się rozwijać, a wenezuelskie przedsiębiorstwa, burżuazja wenezuelska i międzynarodowe korporacje osiągały większe zyski, rząd po prostu stosuje politykę nieprowadzenia rozmów na temat układów zbiorowych. Polityka ta od 2018 r. zakazuje negocjowania układów zbiorowych, które mają nie więcej niż trzy lata, nie pozwala na podwyżki płac, nie pozwala na premie płacowe, nie pozwala na żadnego rodzaju podwyżki płac i stosuje te ultraprzetworzone torby z żywnością, które w niektórych sektorach od pewnego czasu nie są dostępne. W innych sektorach, powiedzmy, że stosowanie tych mechanizmów jest bardziej regularne, ale są one sposobem na próbę zrekompensowania czegoś, co nie jest osiągane z powodu brutalnej korekty gospodarki wenezuelskiej przez ten kapitalistyczny pakiet, który rząd nazywa programem ożywienia, wzrostu i dobrobytu gospodarczego.

W związku z tym wielu pracowników zostało zwolnionych z przemysłu naftowego i nakazano ich ponowne zatrudnienie, wielu pracowników zostało zwolnionych z przemysłu prywatnego. Nakazano ich ponowne zatrudnienie i wypłacenie zaległych wynagrodzeń, ale ani prywatni, ani publiczni pracodawcy nie reagują na potrzeby tych pracowników. Wielu pracowników posiadających immunitet twierdzi, że są zwalniani, zmuszani do przejścia na emeryturę, prześladowani za obronę autonomii ruchu związkowego i demokratyzację ruchu związkowego. Rząd i ruch związkowy skupiają pracowników różnych nurtów politycznych i różnych partii politycznych.

Wielu z nich nie jest członkami żadnej partii politycznej, ale mimo to związek zawodowy jest narzędziem walki, które naszym zdaniem musi być demokratyczne, a zgromadzenie określa kierunek działań i zatwierdza plan działania mający na celu odzyskanie wszystkich tych świadczeń, o których mówimy, wszystkich tych konstytucyjnych, prawnych i umownych żądań. Jednak rząd nie słucha pracowników, a nawet jeśli słucha, to po prostu nie zmienia rzeczywistości zwolnień i nie przywraca im miejsc pracy ani nie wypłaca składek na ubezpieczenie społeczne ani świadczeń.

ILNSS: Rząd wenezuelski organizuje Międzynarodowy Kongres Klasy Robotniczej. Co o tym sądzisz?

JBL: Tak, rzeczywiście, rząd zorganizował międzynarodowy kongres klasy robotniczej. Problem polega na tym, że nie zaproszono na niego wenezuelskiej klasy robotniczej.

Biurokracja związkowa wybiera tych delegatów, którzy są zawsze tymi samymi osobami, a przede wszystkim członkami partii rządzącej, którzy nie reprezentują obszarów ani walk o interesy klasy pracującej. Nie walczą oni o układ zbiorowy w Wenezueli, który byłby równy podstawowemu koszykowi dóbr, ani nie dyskutują o układach zbiorowych. Nie wypowiadają się na temat liczby pracowników i przywódców związkowych zatrzymanych za walkę, ponieważ działalność związkowa w Wenezueli jest kryminalizowana. Dlatego ponownie domagamy się pełnej wolności dla wszystkich pracowników, wszystkich przywódców związkowych uwięzionych za walkę i wszystkich więźniów politycznych.

W tym sensie wzywamy do przywrócenia związków zawodowych i federacji jako narzędzi walki klasy pracującej, do tego, aby związki zawodowe były szkołami walki, aby klasa pracująca była demokratyczna w tych organizacjach związkowych, które stosują metodę permanentnej mobilizacji jako gwarancję zwycięstwa oraz odzyskania i obrony naszych żądań dotyczących wynagrodzeń, warunków pracy i warunków, które powinny panować w miejscu pracy.

ILNSS: A co z zgromadzeniem konstytucyjnym pracowników? Jaka jest Twoja opinia?

JBL: Rząd krajowy, poprzez ministra pracy, zwołał zgromadzenie konstytucyjne związków zawodowych z zamiarem zadania ostatecznego ciosu organizacjom związkowym. Rząd wypowiedział się w sprawie, która dotyczy wyłącznie pracowników wenezuelskich, ponieważ związki zawodowe, federacje i konfederacje są narzędziami klasy pracującej i wyłącznie organizacjami pracowniczymi. Zorganizowani pracownicy muszą kierować losami tych organizacji.

Zgromadzenie konstytucyjne nie zostało zwołane w celu walki z kapitalistycznymi środkami oszczędnościowymi rządu krajowego ani w celu położenia kresu polityce gospodarczej rządu, która poprzez nadmierną eksploatację klasy pracującej Wenezueli generuje dane dotyczące wzrostu gospodarczego, które nie odzwierciedlają rzeczywistości płac, warunków pracy i żądań wenezuelskich pracowników.

Nie jest to zgromadzenie konstytucyjne mające na celu obronę historycznych osiągnięć od czasu odkrycia pól naftowych w Zulia i Falcón w 1936 r. na zachodzie i wschodzie kraju. Jest to zgromadzenie konstytucyjne związków zawodowych, które ma wspierać rząd, popierać politykę kryminalizującą działalność związkową i niszczącą płace. Nie jest to zgromadzenie konstytucyjne, które proponuje walkę o płace i emerytury dla emerytów równe podstawowemu koszykowi dóbr, ani odzyskanie związków zawodowych z rąk biurokracji. Wręcz przeciwnie, jest to zgromadzenie konstytucyjne, które ma na celu legalizację pozbawienia i zniesienia historycznych praw wenezuelskiej klasy robotniczej, takich jak retroaktywność świadczeń socjalnych, negocjowanie układów zbiorowych, płace i emerytury równe podstawowemu koszykowi dóbr, stabilność zatrudnienia i obrona działalności związkowej.

ILNSS: 1 listopada odbyło się spotkanie przygotowawcze do Międzynarodowego Kongresu Klasy Robotniczej. Czy wasza federacja wzięła w nim udział? Czy ty w nim uczestniczyłeś?

JBL: Tak, odbyło się spotkanie przygotowawcze do Międzynarodowego Kongresu Klasy Robotniczej. Widzieliśmy to, ponieważ biurokracja związkowa wspierająca rząd krajowy przedstawiła to w mediach i sieciach społecznościowych. Ale pracownicy nie mieli o tym pojęcia, wszystko odbyło się całkowicie za ich plecami.

Jest to powszechna praktyka i w niektórych przypadkach decyzje te są podejmowane, a członkowie wybierani są z partii rządzącej, a nie ze związków zawodowych lub federacji. W innych przypadkach to sami działacze rządowi wybierają tych przedstawicieli. Oczywiście, na kongresie byli pracownicy przemysłu naftowego, ale tylko dlatego, że byli członkami partii rządzącej. W ramach kongresu nie utworzono komitetu sterującego, w którym komitet wykonawczy, wszyscy przywódcy związkowi, niezależnie od przynależności politycznej, mogliby podjąć decyzję o zorganizowaniu zgromadzeń w celu demokratycznego wyboru.Nie, to nie jest ta metoda. To nie jest ta metoda. Nie jest to metoda klasy pracującej. Nie jest to metoda demokracji, która powinna istnieć w związkach zawodowych. Jest to metoda, w ramach której pracodawca, publiczny lub prywatny, rząd krajowy, a ostatecznie partia rządząca lub ministrowie rządu krajowego, wybierają tych delegatów bez udziału wenezuelskiej klasy pracującej.

ILNSS: I wykorzystajcie miejsce na komentarze, które uznacie za istotne.

JBL: Jesteśmy przekonani, że poprzez mobilizację i demokratyczny udział pracowników możemy pokonać i pokonamy antyrobotniczą, antyzwiązkową i antyludową politykę rządu krajowego i pracodawców. W szczególności wenezuelskiej burżuazji, która reprezentuje program ożywienia gospodarczego, wzrostu i dobrobytu gospodarczego. Chcemy przeprowadzić mobilizacje i walki w celu zbudowania rządu pracowników i ruchów społecznych w Wenezueli.

A konkretnie walczymy o sfinansowany plan ratunkowy dla pracowników i społeczeństwa poprzez fundusz społeczny i gospodarczy, którego środki pochodzą z sektorów gospodarczych kraju dzięki progresywnym podatkom, tak aby pieniądze te nie pochodziły ze spłaty zagranicznego długu Wenezueli ani z braku inwestycji w policję lub wydatki wojskowe. W ten sposób, dzięki 100% wenezuelskiej ropie naftowej, bez joint venture, ale zarządzanej demokratycznie przez pracowników, będziemy mieli płace równe podstawowemu koszykowi dóbr, emerytury dla naszych emerytów, inwestycje w zdrowie, które dziś jest całkowicie zniszczone, podobnie jak publiczne ośrodki zdrowia w Wenezueli, oraz w edukację, zarówno w postaci płac równych podstawowemu koszykowi dóbr dla nauczycieli, jak i poprawy infrastruktury szkół, uczelni i uniwersytetów w Wenezueli. Na budowę mieszkań dla pracowników i społęczęństwa, na odbudowę przemysłu energetycznego, CANTV, przemysłu telekomunikacyjnego i podstawowych gałęzi przemysłu w Guayanie. To jest perspektywa, o którą walczymy dzisiaj w Wenezueli. Chcemy, aby klasa pracująca, która generuje całe bogactwo Wenezueli i świata, mogła się zorganizować i osiągnąć zdecydowane i historyczne zwycięstwo, tak aby wszystkie nasze postulaty zostały spełnione, aby doszło do dyskusji na temat układu zbiorowego, wynagrodzeń i emerytur odpowiadających podstawowemu koszykowi dóbr. 

Czy wszystko to będzie możliwe, jeśli uda nam się ustanowić w Wenezueli rząd klasy pracującej i ruchów społecznych? Tylko walka może zmienić życie klasy pracującej, a dziś wenezuelska klasa pracujących jest jedną z najbardziej wyzyskiwanych na świecie. Prawda jest taka, że płace są niewystarczające, że nie mamy płac, że premie są niewystarczające, że pracownicy w Wenezueli nie pracują dziś 8 godzin, ale 12 i 14 godzin. Chodzi o przywrócenie 8-godzinnego dnia pracy. Chodzi o przywrócenie wszystkich naszych postulatów. Dlatego wzywamy klasę pracującą do stałej mobilizacji i demokratycznej dyskusji w ramach związków zawodowych, federacji i konfederacji, aby przegłosować plan walki i stałej mobilizacji, tak abyśmy mogli odzyskać wszystkie nasze prawa.

Czytaj dalej...

Potępiamy imperialistyczne bombardowania terytorium Wenezueli! Międzynarodowa mobilizacja na rzecz narodu wenezuelskiego

Udostępniamy stanowisko opublikowane na stronie Międzynarodowej Związkowej Sieci Solidarności i Walk, której Inicjatywa Pracownicza jest częścią.

Organizacje Międzynarodowej Związkowej Sieci Solidarności i Walk wyrażają najsilniejsze i najbardziej kategoryczne potępienie imperialistycznych bombardowań przeprowadzonych przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych na terytorium Wenezueli w nocy w sobotę 3 stycznia 2026 r.

Jest to bezpośrednia agresja militarna, która narusza suwerenność narodową Wenezueli, atakuje jej ludność i stanowi poważne zagrożenie dla pokoju w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Ataki na instalacje wojskowe, infrastrukturę strategiczną, porty, lotniska i obszary miejskie w Caracas i innych stanach stanowią zbrodnie wojenne i rażąco łamią prawo międzynarodowe oraz zasadę samostanowienia narodów.

Potępiamy fakt, że głównym celem tej amerykańskiej inwazji jest grabież zasobów naturalnych Wenezueli, w szczególności ropy naftowej, zgodnie z tą samą kolonialną i imperialistyczną logiką, którą Stany Zjednoczone stosowały w przeszłości na Bliskim Wschodzie i w krajach Zatoki Perskiej. Te same fałszywe preteksty, które służyły do uzasadnienia inwazji, zniszczenia całych krajów i poparcia ludobójstwa narodu palestyńskiego – obecnie ponownie przedstawiane pod fałszywym hasłem „walki z handlem narkotykami” – są po raz kolejny wykorzystywane do legitymizacji zbrodniczej agresji wobec suwerennego kraju w Ameryce Łacińskiej.

Odrzucamy wszelkie próby narzucania wewnętrznych zmian politycznych w Wenezueli siłą militarną. Sprzeciwiamy się porwaniu Maduro i jego żony oraz jakiegokolwiek innego obywatela Wenezueli. Imperialistyczna ingerencja nie przynosi pokoju ani nie zwalcza przestępczości zorganizowanej — powoduje śmierć, zniszczenie, nędzę i dominację. 

W Wenezueli, Palestynie, Ukrainie i wszędzie indziej na świecie inwazje wojskowe, kolonializm i imperialistyczne wojny są dziełem autorytarnych i skrajnie prawicowych reżimów, z którymi walczymy wraz z siłami naszego obozu społecznego, obozu pracowników, sprawiedliwości społecznej i ekologicznej oraz demokracji.

***

Jako część Międzynarodowej Związkowej Sieci Solidarności i Walk pozostajemy w kontakcie z naszymi towarzyszami z Krajowego Komitetu Walczących Pracowników w Wenezueli, którzy od lat walczą z antyspołecznym i niszczącym wolność reżimem Maduro. Jednak naród wenezuelski nie chce poddać się jarzmu amerykańskiego imperializmu, aby uwolnić się od reżimu Maduro!

***

Wyrażamy całkowitą solidarność z narodem wenezuelskim, jego organizacjami społecznymi i pracownikami oraz potwierdzamy prawo narodu wenezuelskiego do swobodnego decydowania o własnym losie, bez blokad, sankcji, gróźb i interwencji zagranicznych. Natychmiastowego wycofania wojsk i całego imperialistycznego arsenału wojennego z Ameryki Łacińskiej!

W związku z powagą tej agresji wzywamy do międzynarodowej mobilizacji związków zawodowych, federacji związków zawodowych, ruchów społecznych, organizacji studenckich, organizacji chłopskich i organizacji praw człowieka do zorganizowania w swoich krajach dużych międzynarodowych demonstracji potępiających inwazję na Wenezuelę, potępiających zbrodnie wojenne popełnione przez rząd Donalda Trumpa i domagających się natychmiastowego zakończenia imperialistycznej agresji.

Nie dla imperialistycznej inwazji na Wenezuelę i Amerykę Łacińską!

Nie dla kradzieży wenezuelskiej ropy i przejmowania statków, które ją transportują!

Precz z imperialistycznymi sankcjami wobec Wenezueli!

Za suwerennością narodów!

Międzynarodowa solidarność z wenezuelskimi pracownikami i pracownicami!

Czytaj dalej...

Zaangażowanie migrantek i migrantów w związku zawodowym na przykładzie Inicjatywy Pracowniczej

Tekst pochodzi z nadchodzącego 64 numeru Biuletynu Inicjatywy Pracowniczej. Powstał na podstawie tekstu opublikowanego pierwotnie w Magazynie Gromady.

Migracje  odgrywają kluczową rolę w rozwoju gospodarek kapitalistycznych. Obserwujemy to również w Polsce, która od ponad dekady stanowi kraj docelowy dla pracowników i pracownic z całego świata. Osoby migrujące są bardziej narażone na dyskryminację, wyzysk i niestabilne zatrudnienie niż inni pracownicy. Do problemów charakterystycznych dla konkretnych branż dochodzą kwestie związane z zapewnieniem legalności pracy i samego pobytu. Sytuację dodatkowo komplikują bariery językowe, nieznajomość instytucjonalnych aspektów rynku pracy w Polsce oraz czasowe ramy zatrudnienia pobytu w Polsce.  Jako Inicjatywa Pracownicza, od początku naszego istnienia deklarujemy otwartość na wszystkich pracowników i wszystkie pracownice, niezależnie od ich narodowości i kraju pochodzenia. Jest dla nas oczywiste, że miejsce migrantów i migrantek jest w związkach zawodowych. Poniżej opisujemy przykłady organizowania się społeczności migranckich w naszym związku zawodowym na przykładach  Komisji Pracownic i Pracowników Domowych oraz Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce. 

Komisja Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce 

Głównym krajem pochodzenia migrantek i migrantów z  Ameryki Łacińskiej jest Kolumbia (inne kraje to między innymi Meksyk, Kuba i Argentyna), a wśród samych migrantów przeważają mężczyźni, chociaż wśród osób aktywnych społecznie i związkowo są również kobiety. Pracują w produkcji (w tym w przetwórstwie żywności), logistyce i rolnictwie. Większość z nich pracuje za pośrednictwem wyspecjalizowanych agencji. Pracodawcy lub pośrednicy zapewniają również zakwaterowanie i są częściowo odpowiedzialni za wyrabianie pozwoleń na pracę, dokumentów pobytowych i inne formalności. Osoby z krajów Ameryki Łacińskiej zazwyczaj pracują w grupach, na jednym konkretnym odcinku produkcji lub dystrybucji oddzielnie od pracownic i pracowników z Polski. Sprawia to, że mają niewiele kontaktów z polskimi pracownikami tych samych przedsiębiorstw, oraz z innymi migrantami. Prawdopodobnie jest to celowa strategia pracodawców i pośredników na izolację pracowników i pracownic i zwiększenie możliwości ich kontrolowania.  Masowa emigracja z Kolumbii jest w Polsce zjawiskiem nowym, zaczęła się w 2022 r., a w kolejnych latach jej tempo stale rosło. Na specyfikę organizacji przełożyło się połączenie problemów pracowniczych (językowa i „etniczna” izolacja w zakładach oraz prekarne warunki pracy) i migracyjnych (brak zorganizowanej diaspory w Polsce i brak sieci społecznych mogących przełożyć się na konkretne wsparcie).

Powołana w 2023 r. we Wrocławiu Komisja Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce zrzesza osoby głównie – choć nie tylko – z Wrocławia i mniejszych miejscowości na Dolnym Śląsku. Spotkania, poza mapowaniem i rozwiązywaniem problemów bieżących, mają również na celu bazującą na położeniu klasowym integrację społeczności latynoamerykańskiej w Polsce wokół jej problemów bytowych. Członkowie i członkinie Komisji są również aktywni w sferze publicznej: uczestniczą w spotkaniach związkowych na szczeblu regionalnym i krajowym, przemawiają na konferencjach, udzielają wywiadów, publikują materiały w mediach społecznościowych oraz uczestniczą w spotkaniach eksperckich na szczeblach wojewódzkim i ministerialnym. W 2024 Komisja była również organizatorką i pomysłodawczynią protestu pod Urzędem Wojewódzkim we Wrocławiu w sprawie długiego okresu wyrabiania dokumentów pobytowych, w którym wzięły udział również osoby z Ukrainy, Białorusi i innych krajów. 

Komisja Pracownic i Pracowników Domowych 

Zrzeszone w Inicjatywie Pracowniczej pracownice domowe, często potocznie nazywane „opiekunkami”, to kobiety z Ukrainy, z których większość wyemigrowała do Polski po liberalizacji ram prawnych migracji w 2007 roku. Pracują w rozproszeniu, głównie w domach prywatnych lub (rzadziej) w instytucjach opiekuńczych. Większość osób pracujących w domach prywatnych jest tam zakwaterowana, inne dojeżdżają do miejsca pracy. Niektóre z nich pracują za pośrednictwem agencji, które są ich oficjalnymi pracodawcami i delegują swoją pracę do gospodarstwa domowego. Większość pracuje jednak bezpośrednio dla gospodarstw domowych („rodzin"). Ta różnorodność sposobów zatrudnienia przekłada się na zróżnicowanie statusów prawnych wykonywanej przez nich pracy: brak jakichkolwiek umów, umowy cywilnoprawne z osobami prywatnymi (gospodarstwami domowymi), umowy cywilnoprawne z agencjami, umowy o pracę z osobami prywatnymi oraz umowy o pracę z instytucjami opiekuńczymi

Warszawskie „opiekunki” zaczęły organizować się w 2021 roku. W efekcie spotkań, wzajemnych inspiracji i wsparcia, w ramach IP powołana została Komisja Pracownic i Pracowników Domowych. Dziś Komisja działa w Warszawie, ale jej członkinie posiadają również kontakty w innych miastach w Polsce. Członkinie organizują regularne spotkania, wypowiadają się w mediach, uczestniczą w konferencjach związkowych i migracyjnych. Komunikują się również bezpośrednio z pracodawcami, pośrednikami i urzędnikami, korzystając z różnych platform, aby ich problemy i roszczenia były bardziej widoczne. 

Co dalej?

Działania dwóch opisanych komisji   pokazują, jak ważne jest otwarcie związków zawodowych na migrantów i migrantki oraz społeczne zaangażowanie i wspólnotowy charakter samych związkowych struktur. W takim modelu, pracownicy i pracownice organizują się nie tylko wobec pracodawców, ale rzucają również wyzwanie strukturalnym ramom ich pracy i życia w Polsce. Na ramy te składają się: niskie standardy pracy (umowy cywilno-prawne zamiast umów o pracę, praca bez umów, wydłużony czas pracy, pośrednictwo i outsourcing); segmentacja rynku pracy, która przekłada się odmienne warunki pracy w różnych branżach; tymczasowość i niepewność statusów pobytowych (brak spójnej polityki migracyjnej w Polsce).  

Związki zawodowe mają tu do odegrania ważną rolę, zapewniając wsparcie infrastrukturalne i organizacyjne, które umożliwia warunki do walki o godne warunki pracy i prawo do pobytu w kraju, gdzie praca ta jest wykonywana. Na chwilę obecną, głównym wyzwaniem –  zarówno dla pochodzących z Ukrainy pracownic domowych, jak i dla pochodzących z krajów Ameryki Łacińskiej pracowników i pracownic przetwórstwa mięsa, produkcji żywności, przetwórstwa drewna, logistyki i budownictwa – są prawo do pobytu i możliwość uznania zaistnienia stosunku pracy pomimo braku stosownych umów. Z myślą o tym, Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce opracowała cztery postulaty, wokół których planowane są dalsze działania wspólnie z Komisją Pracownic i Pracowników Domowych: 

  1. Prawo pobytu dla migrantów, którzy wnieśli skargi przeciwko pracodawcom do sądu.
  2. Zniesienie obowiązku informowania Straży Granicznej przez Państwową Inspekcję Pracy w przypadkach pracy bez zezwolenia. 
  3. Nadanie Państwowej Inspekcji Pracy uprawnień przekształcanie w trybie administracyjnym umów cywilnoprawnych w umowy o pracę (w tym możliwość administracyjnego ustanawiania umów tam, gdzie ich nie było).  
  4. Wprowadzenia przepisów umożliwiających legalizację pobytu osobom spoza UE przebywającym w Polsce nieformalnie.



Katarzyna Rakowska, Ignacy Jóźwiak

autorka zdjęcia z protestu Komisji Pracownic Domowych: Julia Różańska

Czytaj dalej...

Walne zebranie komisji w Provident Polska

W dniu 23.01.2026 roku (piątek) w miejscowości Trzebiatów odbędzie się Zebranie Ogólne Członków i Członkiń Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza w Provident Polska SA.

Podczas Posiedzenia zostaną podjęte m.in. następujące Uchwały odnośnie wyboru:
- Prezydium Komisji Zakładowej;
- Komisji Rewizyjnej;
- delegatów na Krajowy Zjazd Związku.

I termin:
Miejsce spotkania: Trzebiatów, ul. Wspólna 7, kod pocztowy 72-320.
Godzina: 16:00.

W przypadku braku obecności na Posiedzeniu w pierwszym terminie, wymaganej liczby 50% uprawnionych Członków i Członkiń, zostaje wyznaczony drugi termin Posiedzenia, które odbędzie się:


II termin:
Miejsce spotkania: Trzebiatów, ul. Wspólna 7, kod pocztowy 72-320.
Godzina: 16:30

Czytaj dalej...

Chaos i prywatyzacja w jednym z największych portów na Mazurach. Nadzwyczajna sesja rady miasta w Giżycku

  • Dział: Informacje

Pracownicy portu pasażerskiego Ekomarina w Giżycku domagają się zatrzymania zakulisowych planów reorganizacji swojego zakładu pracy. Zrzeszeni w komisji OZZ IP przy Miejskim Ośrodku Sportu I Rekreacji w Giżycku zawnioskowali wraz z radnymi miasta o nadzwyczajną sesję rady miejskiej. Sesja odbędzie się we wtorek 9.12.2025 o . Powodem zaognienia sytuacji wokół portu jest brak dialogu władz masta z pracownikami i lokalną społecznością oraz parcie na komercjalizację portowej infrastruktury. Zamiast jednego zarządcy obiektu – MOSIR – największy po Sztynorcie port na Mazurach ma być administrowany przez cztery podmioty, a jego zasadniczą część, to jest infrastrukturę wodną przejąć ma prywatny operator. Środowisko żeglarskie alarmuje o ryzyku wyższych opłat za korzystanie z Ekomariny i wspiera związkowców z Inicjatywy Pracowniczej w nagłośnieniu problemu.

Tymczasem burmistrz i jego zastępcy tak uparcie dążą do wdrożenia swojego planu, że ryzykują nawet złamaniem prawa. Przypominamy władzom, że zgodnie z art. 26 ustawy o związkach zawodowych:

  1. W razie przejścia zakładu pracy lub jego części na nowego pracodawcę, dotychczasowy i nowy pracodawca są obowiązani do poinformowania na piśmie działających u każdego z nich zakładowych organizacji związkowych o przewidywanym terminie tego przejścia, jego przyczynach, prawnych, ekonomicznych oraz socjalnych skutkach dla swoich pracowników, a także zamierzonych działaniach dotyczących warunków zatrudnienia tych pracowników, w szczególności warunków pracy, płacy i przekwalifikowania.
  2. Informacje, o których mowa w ust. 1, dotychczasowy i nowy są obowiązani przekazać co najmniej na 30 dni przed przewidywanym terminem przejścia zakładu pracy lub jego części.
  3. Jeżeli dotychczasowy lub nowy pracodawca zamierza podjąć działania dotyczące warunków zatrudnienia pracowników, jest obowiązany do podjęcia negocjacji z zakładowymi organizacjami związkowymi w celu zawarcia porozumienia w tym zakresie, w terminie nie dłuższym niż 30 dni od dnia przekazania informacji o tych działaniach.

Pomijanie obowiązku informacyjnego jest bezprawnym uderzeniem w podstawową wolność związkową. Zgodnie z art. 35 ustawy o związkach zawodowych naruszający to prawo podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Reorganizacja z naruszeniem prawa największego portu na Mazurach słusznie budzi szeroki sprzeciw społeczny. Według zespołu prawnego Inicjatywy Pracowniczej taki proces reorganizacji jest nie tylko kontrowersyjny, ale też formalnie wadliwy.

Władze tłumaczą zakulisową reorganizację wdrażaniem.. nowoczesnych sposobów zarządzania miastem, protesty społeczne nazywają zaś strachem przed tą nowoczesnością. Jednak Ignorowanie opinii lokalnej społeczności i związku zawodowego w celu prywatyzacji zarządu nad komunalnym zakładem przypomina ponure metody sprawowania władzy z lat 90-tych.

Giżycko zasłużyło na szerokie społeczne konsultacje na temat przyszłości swojego portu pasażerskiego i panujących w nim warunków pracy.

Pracujesz w MOSiR Giżycko? Dołącz do związku zawodowego: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



Bartosz Kurzyca,
komisja krajowa OZZ IP

Czytaj dalej...

Walne zebranie Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce 

ENGLISH BELOW

W dniu 6 grudnia 2025 r. we Wrocławiu odbyło się walne spotkanie, działającej przy Inicjatywie Pracowniczej, Komisji Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce.

Podczas spotkania wybrano nowe prezydium i komisję rewizyjną (na fotografii) oraz delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów i Delegatek OZZ IP 28.02-1.03.2026 r. w Poznaniu. W spotkaniu udział wzięli koordynator ds. migracji oraz koordynator ds. międzynarodowych przy Komisji Krajowej IP.

Komisja Pracowników i Pracownic z Ameryki Łacińskiej w Polsce (Sindicato de Trabajadores Latinoamericanos en Polonia) powstała jako komisja środowiskowa naszego związku w listopadzie 2023 r. W tej chwili zrzesza 60 osób, zaś poza bazą członkowską posiada również rozległe kontakty wśród środowisk latynoamerykańskich w Polsce. Większość członków i członkiń pochodzi z Kolumbii, a obecne są również osoby z Meksyku, Argentyny i innych krajów.  Są to pracownicy i pracownice przetwórstwa mięsnego, produkcji żywności, przetwórstwa drewna, logistyki i budownictwo, skupieni głównie na Dolnym Śląsku. 

Wysiłek organizacyjny jest w tym przypadku niezwykle trudny, gdyż osoby te zatrudnione są przez agencję pracy tymczasowej i innych pośredników, a nie bezpośrednio przez zakłady pracy. Komisja zorganizowała już swój pierwszy protest (12.04.2024 r. pod siedzibą Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu (kwiecień 2024), odbyła szereg spotkań z przedstawicielami administracji państwowej oraz prowadzi kilka spraw o odszkodowania za wypadki przy pracy. 

Walne spotkanie było okazją do nakreślenia priorytetów i zaplanowania działań Komisji na nadchodzące miesiące.  Omówiono między innymi listę postulatów mających na celu poprawę warunków pracy i pobytu pracowników migranckich w Polsce, niezależnie od ich krajów pochodzenia. Ich ostateczna lista brzmi następująco:

  1. Domagamy się prawa pobytu dla migrantów, którzy wnieśli sprawy przeciwko pracodawcom do sądu
  2. Domagamy się zakończenie obowiązku informowania Straży Granicznej przez Państwową Inspekcję Pracy
  3. Domagamy się nadania nowych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy
  4. Domagamy się wprowadzenia przepisów umożliwiających legalizację pobytu osobom spoza UE przebywającym w Polsce nieformalnie

Powyższe postulaty mają stać się podstawą kampanii społecznej na rzecz regularyzacji pracy i pobytu pracowników migranckich w 2026 r.

 

ENGLISH

The general meeting of the Committee of Latin American Workers in Poland

On 6 December 2025, a general meeting of the Committee of Latin American Workers in Poland, a section of the IP, was held in the city of Wrocław.

During the meeting, a new presidium, audit committee (pictured), and delegates to the National Congress of Delegates of the IP (to be held on 28 February-1 March 2026 in Poznań) were elected. The meeting was attended by the migration coordinator and the international coordinator of the IP National Committee.

The Committee of Latin American Workers in Poland (Sindicato de Trabajadores Latinoamericanos en Polonia) was established as a section of our union in November 2023. It currently has 60 members and, in addition to its membership base, also has extensive contacts among Latin American communities in Poland. Most of the members come from Colombia, but there are also people from Mexico, Argentina and other countries. These are workers in meat processing, food production, wood processing, logistics and construction, mainly concentrated in the Lower Silesia region in the South-West of Poland.

Their organisational effort in is extremely difficult, as these workers are employed by temporary employment agencies and other intermediaries, rather than directly by the workplaces. The committee has already organised its first protest (12 April 2024 at the headquarters of the Lower Silesian Provincial Office in Wrocław ), held a series of meetings with representatives of the state administration and is pursuing several cases for compensation for accidents at work.

The general meeting was an opportunity to outline priorities and plan the activities for the upcoming months. Among other things, a list of demands aimed at improving the working and living conditions of migrant workers in Poland, regardless of their country of origin, was discussed. The list presents the following claims:

  1. The right of residence for migrants who have brought cases against their employers to court.
  2. End the obligation of the State Labour Inspectorate to notify the Border Guards about cases of irregularity of the migrant workers.
  3. More powers to the State Labour Inspectorate to recognise employment and enforce the proper work-contract on the employers and agencies.
  4. Introduction of procedures enabling regularisation of residence for the non-EU nationals living and working in Poland.

These demands are the basis for a social campaign for regularisation of work and residence of migrant workers, to be launched in 2026.

Czytaj dalej...

Wielki Brat na magazynie

Rozmowa Magdy Malinowskiej z dr. Piotrem Krzyżaniakiem o tym, jak Amazon wymusza tempo pracy i dlaczego PIP musi reagować. A także o tym, dlaczego wiele osób musi pracować za dwóch, a dostaje tylko jedno wynagrodzenie.

Czytaj dalej...

Sprawozdanie z 6. spotkania Międzynarodowej Związkowej Sieci Solidarności i Walk (ILNSS) we Włoszech

  • Dział: Raporty

W dniach 13-16 listopada we włoskim Chianciano di Terme odbyło się 6. globalne spotkania MIędzynarodowej Związkowej Sieci Solidarności i Walk (ILNSS). W spotkaniu brała udział dwójka delegatów z Komisji Krajowej OZZ IP.

Międzynarodowa Związkowa Sieć Solidarności i Walk (ILNSS) to jedna z dwóch organizacji międzynarodowych, do których należy Inicjatywa Pracownicza. W jej skład wchodzą niezależne związki zawodowe o różnych tradycjach z Europy, Ameryki Południowej i Północnej, Afryki i Azji. 

Do Włoch przybyło 187 delegatów i delegatek z 5 kontynentów. Łącznie zarejestrowało się 205 osób, ale nie wszystkim udało się dotrzeć ze względów wizowych. Obecne były między innymi blisko współpracujące z Inicjatywą Pracowniczą: Union Syndicale Solidaires z Francji, CGT z Hiszpanii oraz włoski ADL Cobas. To właśnie te organizacje wsparły finansowo strajkującą załogę w Jeremias w czerwcu i lipcu br., co pokazuje znaczenie działalności międzynarodowej dla związku.

W ciągu trzech dni obrad odbyły się prezentacja poszczególnych organizacji, a największą uwagę przykuwali związkowcy i związkowczynie z krajów objętych wojną (Ukraina, Palestyna) lub stojących przed zagrożeniem zbrojnej inwazji (Wenezuela). Odbyły się również sesje branżowe (przemysł, logistyka, transport, ochrona zdrowia, edukacja, kultura i rozrywka) oraz tematyczne (ekologia, prawa pracowników migranckich, walki kobiet, czy kryminalizacja protestów społecznych). Nawiązane podczas sesji branżowych i tematycznych kontakty z zagranicznymi związkowcami i związkowczyniami pozwolą na dalszą współpracą i wymianę informacji dotyczących walk toczonych przez organizacje członkowskie w różnych krajach. Pozwolą także na organizację wsparcia międzynarodowego dla strajkujących lub będących w sporach zbiorowych Komisja Zakładowych i Międzyzakładowych naszego związku.

 

Paweł Nowożycki

Koordynator ds. międzynarodowych przy Komisji Krajowej OZZ IP

Czytaj dalej...

I Konferencja Związków Zawodowych w Mediach: deklaracja

  • Dział: Raporty
Przedstawiciele związków zawodowych działających w największych polskich firmach medialnych spotkali się w sobotę na I Konferencji Związków Zawodowych w Mediach. Ustaliliśmy, że będziemy współpracować w walce o godne warunki pracy w naszej branży i podpisaliśmy pięciopunktową wspólną deklarację.
 
W spotkaniu, które dzięki uprzejmości Press Club Polska odbyło się w ich siedzibie, udział wzięli przedstawiciele Inicjatywy Pracowniczej w Bauerze, Inicjatywy Pracowniczej w Ringier Axel Springer Polska, „Solidarności” w Agorze, Związku Zawodowego Pracowników TVN i pracownicy innych mediów niezrzeszeni w związkach zawodowych. Rozmawialiśmy o problemach, z którymi mierzą się nasze organizacje, sposobach na poprawę warunków pracy w mediach i zagrożeniach dla pracowników naszej branży, w tym tych związanych z rozwojem sztucznej inteligencji. Wszyscy uczestnicy spotkania podpisali wspólną deklarację. Zamieszczamy jej treść poniżej.
 
 
Deklaracja związków zawodowych w mediach
 
1. Pracownicy są podstawą działania każdej firmy medialnej. Zapewnienie im stabilnych warunków pracy i godnych wynagrodzeń jest niezbędne dla zachowania wolności i niezależności mediów.
2. Od pracy pracowników mediów zależy bezpieczeństwo i ochrona przed dezinformacją. Oprócz solidnych wynagrodzeń i stałego zatrudnienia trzeba zadbać o wsparcie redakcji i opiekę prawną w wypadku gróźb czy slappów.
3. Pracownicy powinni mieć udział w zyskach osiąganych przez firmy medialne.
4. Niezależne i demokratyczne związki zawodowe stanowią najlepszą reprezentację pracowników mediów. Ich działalność jest najskuteczniejszym sposobem walki o prawa pracowników.
5. Zobowiązujemy się do wspólnego działania na rzecz poprawy warunków pracy i rozwoju związków zawodowych w mediach. Uważamy, że współpraca jest kluczowa dla osiągnięcia tych celów, a jej podstawą musi być solidarność pracowników wszystkich mediów.
Czytaj dalej...

PIP zagnębi przedsiębiorców?! Kompromitujące sceny na sejmowym zespole Przemysława Wiplera

  • Dział: Informacje

W sejmie trwa walka o zmniejszenie skali fałszywego zatrudniania pracowników na umowach śmieciowych. Odmawianie umów o pracę pozbawia miliony z nas płatnych nadgodzin, urlopów wypoczynkowych, wychowawczych, macierzyńskich i wielu praw pracowniczych. Ma to zmienić ustawa, która wzmacnia PIP, dając inspektorom uprawnienia by samodzielnie przekształcali fałszywe umowy cywilnoprawne na umowy o pracę, bez oczekiwania na wyniki spraw sądowych. Planowana zmiana ustawy o PIP ma także zwiększyć górny limit kar wobec firm czerpiących duże zyski z nielegalnych form zatrudnienia. Wielu szefów w Polsce mocno uzależniło się od nielegalnego zatrudnienia. Z tego względu, w ich imieniu konfederacje pracodawców gorączkowo naciskają na posłów aby zablokować ustawę.

W tym celu poseł Konfederacji Przemysław Wipler wyszedł z inicjatywą zwołania obrad Parlamentarnego zespołu ds. Wolnego Rynku, zapraszając do sejmu przedstawicieli największych zrzeszeń pracodawców 5. listopada 2025 r. Do dyskusji Wipler zaprosił także Głównego Inspektora Pracy Marcina Staneckiego. Poseł za bardzo jednak uwierzył w mity przedsiębiorców, którzy mu towarzyszyli. Liczył że sam PIP potwierdzi największe z nich. Obradom zespołu przysłuchiwali się także działacze związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, w tym autor tekstu. Z opinii Wiplera i zgromadzonych wokół niego przedsiębiorców można by wysnuć wnioski, że inspekcja pracy jest wszechmocnym tworem, który doprowadza do ruiny zarządy firm. PIP rzekomo masowo gnębi szefów w sądach za publiczne pieniądze. W dodatku według tej wizji inspektorzy przegrywają tysiące spraw, a za niszczenie przedsiębiorców nie odpowiadają personalnie. Mity Wiplera mają uzasadnić odrzucenie ustawy o wzmocnieniu PIP w walce ze śmieciowymi umowami.

Tymczasem okazuje się, że w okresie trzech lat 2022-2024 na trzy miliony śmieciowych umów w Polsce PIP sprawdził przy pomocy sądów pracy.. niewiele ponad sto. Do pomyślnego końca sprawy doczekało się trzydziestu dwóch pracowników. Czemu nawet PIP tak rzadko widzi sens szukania sprawiedliwości w sądzie? Główny Inspektor Stanecki podkreśla, że sprawy o nielegalne zatrudnienie trwają w sądach nawet 567 dni... A w tym czasie musimy przecież płacić czynsze i za coś żyć. W dodatku pracownik na śmieciówce, który podaje szefa do sądu, ekspresowo kończy pracę w swoim zakładzie. Dlatego z promila oszukanych, którzy idą do sądu, ponad dwie trzecie nie doczekuje wyroku. Informacje Głównego Inspektora Pracy potwierdzają dane z sądów. Jak podaje Gazeta Prawna, w ostatniej dekadzie wiara pracowników w skuteczność sądownictwa mocno się załamała: od 2014 roku liczba spraw oddanych do sądów pracy zmalała ponad trzykrotnie, ze 156 do 42 tysięcy rocznie. To załamanie zbiegło się z innym: w 2021 średni czas oczekiwania na wyrok w sądzie pracy przebił okres pełnego roku, wzrastając o dwa miesiące względem 2020 i pięć miesięcy względem 2014. Autorzy raportu kwitują: „zatrudnieni nie chcą latami czekać na wyroki”. Ewidentnie jednak tego właśnie chcą nieuczciwi szefowie, którzy otrzymali pomoc w ochronie swoich interesów od Lewiatana i największych konfederacji pracodawców, zebranych 5. listopada na obradach Zespołu do spraw Wolnego Rynku pod przewodnictwem posła Przemysława Wiplera.

Sądy pracy to fikcja dla milionów pracowników w Polsce. Z ich niesprawności nieuczciwi szefowie czerpią nielegalne zyski. Te zyski biorą się z odmowy urlopów i nieopłaconych nadgodzin. Bezprawnie uzyskane dochody trzeba pilnie oddać oszukanym pracownikom. Z tego względu należy dać PIP narzędzia do likwidacji nielegalnych śmieciówek bez grzęźnięcia w niesprawnych sądach. 

Bartosz Kurzyca,
Komisja krajowa OZZ IP

Poniżej filmowe fragmenty wypowiedzi stron z obrad zespołu ds. wolnego rynku, zebrane przez autora artykułu

https://fb.watch/DhOA_DzHIc/

https://fb.watch/Di1VDw_yo5/

Czytaj dalej...

OGÓLNOPOLSKA MOBILIZACJA: DOŚĆ WYZYSKU MŁODYCH!

15 LISTOPADA | GODZINA 12.00 | WARSZAWA, PAŁAC PREZYDENCKI

Zmagamy się z szeregiem problemów systemowych będących skutkiem polityki państwa. Jesteśmy wyzyskiwani przez szefów, lekceważeni przez polityków. Realia życia w tym kraju nie odpowiadają na nasze potrzeby i bolączki — to efekt długotrwałego marginalizowania naszego głosu i braku realnego zainteresowania naszą sytuacją. Choć warunki stale się pogarszają, a lista problemów się wydłuża, pozostajemy ignorowani. Kolejne lata antyspołecznej polityki odbierają nam przyszłość.

Pracownicy i pracownice trafiają na drapieżny rynek pracy, który jest im całkowicie wrogi. Bezrobocie wśród osób do 25. roku życia wzrosło w ostatnim roku o niemal 30% – to rekord na skalę Unii Europejskiej. Jeśli już pracujemy, to za głodowe stawki, w fatalnych warunkach, na śmieciowych umowach, które nie dają nam ani bezpieczeństwa, ani nie zapewniają praw pracowniczych.

Umowa o pracę, która powinna być standardem, pozostaje dla nas odległym marzeniem. Brak alternatyw sprawia, że często jesteśmy zmuszani do darmowej pracy w postaci staży i praktyk. Pracodawcy wykorzystują każdą okazję, by nas wyzyskiwać, a państwo im to umożliwia poprzez destandaryzację zatrudnienia. Nie chcemy „elastyczności” – domagamy się stabilności.

Usługi publiczne w Polsce są chronicznie niedofinansowane. Zamiast inwestować w nasze potrzeby, państwo systematycznie na nich oszczędza. Nie buduje tanich mieszkań, nie rozwija transportu publicznego, tnie wydatki na edukację i ochronę zdrowia. Państwo nie pełni swojej podstawowej roli — nie zapewnia nam godnych warunków życia, lecz oddaje je rynkowi, który nas wyklucza i żeruje na naszej krzywdzie.

W Polsce brakuje mieszkań społecznych. Zamiast zapewnić nam dach nad głową, państwo zostawia nas na łasce rynku prywatnego. Wysokie czynsze, okazjonalne umowy i brak ochrony lokatorskiej to nasza codzienność. Żyjemy w ciągłej niepewności — nie wiemy, czy będzie nas stać na mieszkanie, czy trafimy na bruk.

Studiowanie staje się coraz trudniejsze i mniej dostępne. Wielu z nas po prostu nie stać na studia. Przeprowadzka do miasta akademickiego wiąże się z ogromnymi kosztami. Żeby się utrzymać, łączymy studia z pracą — a mimo to ledwo wiążemy koniec z końcem. Uczelnie, zamiast wspierać, zostawiają nas samym sobie. Przez ostatnie 3 dekady likwidowano zaplecze socjalne, które miało zapewniać równy dostęp do edukacji. Zamykano i sprzedawano stołówki i akademiki, ograniczano dostęp do stypendiów — a studia stopniowo stawały się odległym marzeniem dla tych z nas, którzy nie pochodzą z rodzin z wykształceniem wyższym. Młodzi z biedniejszych rodzin nieraz mogą wyjechać na studia tylko dzięki wsparciu swoich rodzin, które kosztem własnych potrzeb pomagają im kontynuować naukę. To ogromne obciążenie i poświęcenie, które nie powinno wiązać się z dalszą edukacją swoich dzieci. Wszystko to powoduje, że studia stają się luksusem.

Jedyną szansą na zmianę jest walka. Czas, by nasze postulaty głośno wybrzmiały. Czas wyjść na ulicę i powiedzieć „dość!”. 15 listopada o 12.00 maszerujemy, by przerwać wszechobecny stan. Ruszamy spod Pałacu Prezydenckiego w Warszawie i idziemy pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Dość wyzysku! 

Śledź stronę internetową koordynacji młodzieżowej związku!

Czytaj dalej...

Bierność – cichy zabójca związków zawodowych

Tekst jest częścią 63 numeru biuletynu Inicjatywy Pracowniczej.

Związki zawodowe z założenia mają być fundamentem siły pracowników oraz jednoczyć ludzi we wspólnej walce o godne warunki życia, pracy i płacy. Z założenia, bo w wielu przypadkach borykamy się z poważnym problemem, jakim jest bierność. Wbrew pozorom nie dotyczy ona tylko szeregowych członków, których jedyną „aktywnością” jest opłacenie składki, tak samo zagrożone są osoby „funkcyjne”, które pomimo pełnienia formalnej pozycji tracą impet. Ta powszechna tendencja prowadzi do poczucia osamotnienia i wypalenia u tych, którzy mimo wszystko próbują walczyć w imieniu pozostałych.

Wiele osób dołączających do związku traktuje go jak swego rodzaju „polisę ubezpieczeniową” – takie „w razie co”. Uważają, że w zamian za zapłacenie niewielkiej składki członkowskiej, przedstawiciele związkowi rozwiążą ich indywidualne problemy, bez ich udziału. Nie wierzą, że ich osobiste zaangażowanie może mieć realny wpływ na siłę przetargową całej grupy. Są zdania, że skoro ktoś inny się tym zajmie, to mogą ograniczyć się do roli obserwatora. W społeczeństwie, wpajającym nam rywalizację od najmłodszych lat, i promującym wszechobecny wyścig szczurów, koncepcja wspólnej walki o lepsze życie, wydaje się być naiwną mrzonką. Po latach obserwowania nieskutecznych protestów, konsultacji przynoszących więcej szkody niż pożytku, część pracowników dochodzi do wniosku, że „związki i tak nic nie załatwią – zarząd jest tam dla kasy i w kieszeniach polityków”. Ponadto, w obliczu rosnących wymagań zawodowych i prywatnych, czas stał się dla nas towarem luksusowym. Praca, dojazdy, obowiązki domowe często nie pozostawiają przestrzeni na krótką chwilę relaksu, a prośba o uczestnictwo w spotkaniu po godzinach pracy, udział w akcji protestacyjnej lub nawet podpisanie petycji są postrzegane jako dodatkowy i zbędny wysiłek. Do tego dochodzi strach przed represjami ze strony pracodawcy czasem też osób z najbliższego otoczenia lub nawet członków rodziny. Mimo istnienia przepisów mówiących o karze grzywny lub pozbawienia wolności za dyskryminowanie członków związków zawodowych lub utrudnianie ich działania, wielu pracowników obawia się, że aktywne zaangażowanie może narazić ich na ostracyzm, pominięcie przy awansach i podwyżkach, a nawet na utratę pracy. Ten lęk jest szczególnie widoczny miejscach pracy, w których pracodawca ma tendencję do zastraszania i wywierania presji. 

Bierność dotyka również przedstawicieli prezydiów komisji zakładowych, międzyzakładowych, a także władz krajowych. Osoby, które od lat pełnią te funkcje często czują się wypalone. Działalność związkowa jest emocjonalnie i czasowo wymagająca, a jeśli dołożyć do tego, że swoje obowiązki wykonujemy w tak zwanym wolnym czasie, często prowadzi do skrajnego wyczerpania. Lata lub czasem „tylko” miesiące prowadzenia negocjacji, rozczarowania, połowiczne sukcesy i brak widocznych efektów sprawiają, że ich entuzjazm słabnie. Działania stają się rutyną, a nowe innowacyjne pomysły ustępują miejsca biurokracji i staniu na straży istniejącego porządku. Ponadto liderzy związkowi często nie potrafią lub nie chcą przekazać odpowiedzialności za działanie instytucji nowym członkom. Wynika to, niekoniecznie z braku zaufania, a bardziej z przeświadczenia, że tylko oni są w stanie właściwie poprowadzić tę organizację. Taka postawa blokuje, nie tylko dopływ tzw. świeżej krwi, ale także napływ nowych idei i pomysłów co jeszcze bardziej pogłębia stagnację. Niestety, nie każdy wybrany do władz, czy to na poziomie zakładowym, czy krajowym, posiada odpowiednie umiejętności negocjacyjne, czy komunikacyjne. Brak klarownej i przejrzystej komunikacji z szeregowymi członkami, niejasny przekaz, wewnętrzne spory prowadzą do frustracji i zniechęcenia po obu stronach. 

Wszystko to prowadzi do osłabienia siły przetargowej związku. Organizacja, nieposiadająca realnego wsparcia swoich członków, jest znacznie mniej skuteczna w negocjacjach z pracodawcą. Związek, który reprezentuje zaledwie kilku działaczy, jest łatwym celem dla pracodawcy, który może zignorować jego postulaty, przeciągać negocjacje w nieskończoność lub zwyczajnie narzucić własne warunki. Tym sposobem powstaje błędne koło: im słabszy związek, tym mniejsza skuteczność a im mniejsza skuteczność, tym większa bierność. Organizacja związkowa, która nie przynosi realnych korzyści, traci zaufanie ludzi, a to prowadzi do spadku liczby członków i dalszego jej osłabienia.

Aby przełamać bierność, związki muszą inwestować czas i środki w edukację swoich członków, organizować szkolenia i warsztaty nie tylko dotyczące prawa pracy czy zmian w przepisach, ale także z zakresu komunikacji, negocjacji, asertywności. Takie działania prowadzone cyklicznie pomogą zbudować poczucie wspólnoty. Związkowcy muszą uświadomić sobie, że ich siła leży w jedności. Regularnie wydawane newslettery, aktywne(!) profile w mediach społecznościowych, a także otwarte spotkania, na których każdy, bez obaw, może wyrazić swoje zdanie, pomagają budować obopólne zaufanie. Przedstawiciele związkowi powinni większą uwagę poświęcać małym sukcesom, a nie czekać na spektakularne akcje i zwycięstwa. Skupienie się na drobniejszych, ale widocznych sukcesach pokazuje, że związek działa, a bycie jego członkiem przynosi wymierny efekt. Najważniejsze zadanie spoczywa na barkach Komisji Krajowej, która musi zmienić dotychczasowe podejście, otworzyć się na nowych członków i oddelegować im część swoich zadań. Utworzenie nowych struktur, branż, regionów czy grup zadaniowych/projektowych daje ludziom poczucie sprawstwa i odpowiedzialności za działanie związku a w dłuższej perspektywie odciąża liderów i liderki. 

Pozwolę sobie na odrobinę prywaty, taką refleksję. Jestem jedną z osób, które poświęcają swój czas i energię na rzecz związku. Bierność pozostałych jest jednym z najbardziej frustrujących i wyczerpujących doświadczeń. Czuję się samotna w tłumie, mam wrażenie prowadzenia samotnej walki w imieniu ludzi, którzy są zainteresowani tylko jej wynikiem, a nie działaniami, które mają do niego doprowadzić. Czasami po prostu brakuje mi sił, czepiam się jak pijawka aktywnych działaczy innych komisji i razem próbujemy ciągnąć ten wózek. Czasami „jadę na oparach” mam wrażenie, że nikt poza mną nie wierzy, że bycie członkiem związku zawodowego w Polsce ma jakikolwiek sens. Czasami mam dość. Walczę o ich podwyżki, o lepsze warunki pracy, a oni pytają tylko: i co? Będzie coś z tego? Czasami mam ochotę powiedzieć NIE, NIE BĘDZIE, BO NIKT NIC NIE ROBI!. Nie mówię tego, bo jestem świadoma, że największa walka to walka o przełamanie tego marazmu i zaszczepienie wiary w solidarność i jedność. To ogromne wyzwanie, a jednocześnie misja współczesnego ruchu związkowego.

 

Małgorzata Ziółek

 

Czytaj dalej...

Dwudziesta gospodarka świata: perspektywa krytyczna

  • Dział: Gospodarka

W ostatnim czasie do wiadomości publicznej przedostały się dwie informacje propagujące rzekomy wielki sukces polskiej ścieżki rozwoju po transformacji ustrojowej. Jedną z nich podał Główny Urząd Statystyczny w raporcie dotyczącym wzrostu przeciętnego dochodu rozporządzalnego w 2024 roku. Zgodnie z raportem dochód rozporządzalny, a więc, mówiąc w skrócie, pieniądze lub przychód z działalności po odliczeniu wszystkich podatków i składek, wzrósł realnie o ponad 14% w stosunku do roku 2023 – co jest największym odnotowanym rocznym wzrostem dochodu rozporządzalnego w historii kraju. Należy podkreślić, że wzrost realny oznacza w tym przypadku wzrost nominalny pomniejszony o inflację, która w tym samym roku miała wynieść średnio 3,6%.

Druga informacja obiegła media parę tygodni później i dotyczyła już nie sytuacji mikro, lecz makro: Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił, że gospodarka Polski w roku 2025 urośnie do rangi 20 największej gospodarki świata, której PKB osiągnie wartość biliona dolarów. Podobnie jak w przypadku raportu o wzroście dochodu rozporządzalnego, wiadomość ta była powszechnie używana do propagandy sukcesu, zwłaszcza przez polityków obozu rządzącego oraz prorynkowych komentatorów gospodarczych. Podkreślano, że polska gospodarka ma być najszybciej rosnącą gospodarką w regionie i przykładem wielkiego sukcesu, wręcz „drugą Japonią” – zgodnie z hasłem z 1980 roku.

Pomińmy już milczeniem to, że polska polityka uwięziona jest wciąż w hasłach i symbolach sprzed ponad 40 lat, które uniemożliwiają zniuansowane i realistyczne spojrzenie na kapitalistyczną transformację, a wymuszają jedynie jej bezrefleksyjną akceptację lub puste odrzucenie. Wbrew tej dominującej przez całą III RP i łączącej wszystkie główne obozy politycznej ideologii antykomunistycznej, zgodnie z którą wszystko, co tylko nie jest „komuną”, jest z automatu dobre i słuszne, postarajmy się krytycznie i trzeźwo przyjrzeć obu tym informacjom. Z jednej bowiem strony wzrost gospodarczy jest łatwy do zauważenia, a nominalne dane wydają się mieć pewne pokrycie w obserwowalnej rzeczywistości nowych inwestycji, rosnących miast (przynajmniej tych wojewódzkich) i możliwości konsumpcyjnych. Niemniej polski model rozwoju jest niezwykle nierówny, a Polska wydaje się już na dobre grzęznąć w koleinach neoliberalnych recept na wzrost gospodarczy, których efektem jest pogłębianie się nierówności, wykluczanie kolejnych warstw ludności z pełnej partycypacji w społeczeństwie, zaostrzająca się konkurencja i pogłębianie się wyzysku, a w efekcie polityczna polaryzacja, czego efektem jest widoczny gołym okiem wzrost poparcia dla autorytarnych ruchów politycznych.

Projektowany bilion dolarów polskiego PKB wygląda już trochę gorzej, gdy spojrzymy na PKB per capita. Według oficjalnych danych Banku Światowego wynosi ono w Polsce nieco powyżej 25 tys. dolarów, a gdy uwzględnimy ceny bieżące – nieznacznie ponad 26 800 dolarów. W skali globalnej nie daje nam to bardzo wysokiej pozycji, ale sens porównywać jest tę wartość z gospodarkami o podobnej historycznej trajektorii oraz podobnym udziale sektora finansowego (a więc bez uwzględnienia takich krajów jak, chociażby Lichtenstein, Szwajcaria, Kuwejt czy Monako). Nasze PKB per capita – niezależnie czy będziemy uwzględniać ceny bieżące, czy nie – wynosi 79% średniej UE i jest niższe od Czech, Słowenii, Słowacji, Litwy, Portugalii czy Estonii, a jedynie nieznacznie wyższe od Chorwacji czy wciąż niemogącej się w pełni podnieść z kryzysu Grecji. Nie da się ukryć, że w porównaniu z takimi krajami jak Serbia, Turcja czy chociażby Rosja można mówić o zdecydowanie wyższej stopie życia w Polsce, ale w samej Unii Europejskiej niższe PKB per capita mają od nas ledwo Rumunia, Węgry, Łotwa i wspomniane już Węgry oraz Grecja (wszystkie dane za MFW). Wielkość PKB całej polskiej gospodarki jest w tym kontekście efektem przede wszystkim uczestnictwa we wspólnym europejskim rynku oraz dużej populacji (znacząco zwiększonej dzięki imigracji pracowników i pracownic z Ukrainy), nie zaś szczególnie wybitnej polityki gospodarczej

Inne dane pokazują raczej, że polityka ta jest wręcz niesprzyjająca dla pracowników i pracownic w Polsce. Udział płac w polskim PKB jest bardzo niski (41,4% PKB) i wciąż niższy od udziału zysków (45,7% PKB), co mocno kontrastuje ze średnimi unijnymi (odpowiednio 47,9% i 41%). Być może za część tej dysproporcji odpowiada duży udział jednoosobowych działalności gospodarczych, gdzie zdecydowana większość tych osób powinna być liczona raczej jako normalni pracownicy, a nie przedsiębiorstwa. Niemniej nawet wtedy dysproporcja między udziałem płac i zysów w polskim PKB na tle unijnej średniej jest łatwo widoczna i wskazuje na jedną ważną kwestię: polski model rozwoju oparty jest w dużym stopniu na olbrzymim wyzysku pracowników i pracownic. Wszelkie hasła o tym, że mamy w Polsce do czynienia z „rynkiem pracownika”, można uznać raczej za kiepski żart.

Wszystko to pokazuje, że chwalony polski model rozwoju jest oparty na taniej pracy, dużym wyzysku, a także słabej pozycji pracowników – według oficjalnych danych Departamentu Dialogu i Partnerstwa Społecznego MRPiPS w roku 2024 w Polsce miało miejsce 118 konfliktów społecznych. Nie 118 tysięcy – 118 przypadków. We wszystkich sektorach gospodarki. Przy ponad 15 milionowej liczbie pracowników w Polsce liczba ta jest porażająco niska (dla przykładu, we Francji, gdzie dochodzi do średnio największej liczby strajków w krajach OECD, dochodzi do ok. 118 strajków na 1000 zatrudnionych osób). Za sytuację tę odpowiada niezwykle mocne antypracownicze prawo strajkowe w Polsce, jak i bardzo niski poziom uzwiązkowienia – w Polsce wynosi on ok. 10%, przy czym uzwiązkowienie skupione jest głównie w paru konkretnych branżach, a w sektorze prywatnym prawie nie istnieje. 

Można by stwierdzić, że co z tego, skoro średnio wszystko rośnie, zwłaszcza dochód rozporządzalny, a to się przecież z perspektywy pracowników i pracownic liczy najbardziej. Problem polega na tym, że rośnie właśnie średnio, a taka średnia nam tak naprawdę niewiele mówi o realnej sytuacji konkretnych ludzi. Co więcej, można zgłosić również zastrzeżenia do podawanej wielkości realnego wzrostu. Podawana wartość 14% realnego wzrostu dochodu rozporządzalnego obliczona została na podstawie średniej wartości inflacji wynoszącej 3,6%. Przy czym sposób liczenia koszyka dóbr konsumpcyjnych przez GUS sprawia, że wartość inflacji również podaje się średnią, opartą na średniej konsumpcji gospodarstw domowych. Oznacza to, że dla tych gospodarstw domowych, które przeznaczają prawie całość swoich dochodów na żywność, czynsz i opłaty za energię – a te koszty skoczyły najbardziej – realna inflacja jest odczuwalnie wyższa. Ile wyższa? - trudno powiedzieć, ale przy danych mówiących, że nawet około 40% osób w Polsce stać jedynie na minimum socjalne, można założyć, że ponad połowa (jeśli nie wręcz jakieś 2/3) gospodarstw domowych w Polsce odczuwa dużo wyższą inflację niż jej wartość bazowa. Doliczmy do tego fakt, że podawana w raporcie GUS wielkość dochodu rozporządzalnego jest liczona jako wartość przeciętna, a więc w efekcie nie dostajemy informacji o tym, jak wielkie są różnice między gospodarstwami najlepiej i najgorzej zarabiającymi, a nawet jak wygląda mediana tych wielkości

Na marginesie dodajmy, że kwestia liczenia inflacji jest zresztą także istotna w dyskusji o podwyżce pensji minimalnej. Ponieważ od wysokości pensji minimalnej zależą przede wszystkim najbiedniejsze gospodarstwa domowe,  a te za pensje kupują głównie towary, których ceny podskoczyły najbardziej (żywność, czynsz i energia), ostatnia decyzja Rady Ministrów o podniesieniu pensji minimalnej o wartość inflacji oznacza tak naprawdę zbiednienie ponad 10% polskich pracowników i pracownic otrzymujących wynagrodzenie nieprzekraczające pensji minimalnej.

Co ciekawe, w całej dyskusji o wzroście dochodu rozporządzalnego znikła praktycznie zupełnie informacja o tym, że w roku 2024 odnotowano rekordowy skok wydatków państwa, które wyniosły 49,4% PKB. Był to skok w stosunku do roku 2023 o 2,5 punktów procentowych, jeden z największych w całej Unii Europejskiej. Duża część tego wzrostu to wydatki na zbrojenia, niemniej nie tylko – jakąś część stanowiły również podwyżki pensji w sektorze publicznym, chociażby nauczycielskich i pielęgniarskich. Wniosek z tego jest taki, że dochód rozporządzalny wzrósł między innymi dlatego, że państwo wyrównało wreszcie pensje jednym z najbardziej potrzebnych zawodów o poziom pandemicznej inflacji. Kolejnych podwyżek, które by poprawiły sytuację materialną tych grup, a nie tylko zabezpieczały ich przed zbiednieniem, szybko raczej nie będzie, przynajmniej póki grupy te się nie zmobilizują i nie  poddadzą się politycznej presji wyboru między mniejszym a większym złem w polskiej polityce, tylko ponownie zawalczą strajkiem. Można więc podejrzewać, że już w 2025 realny wzrost dochodu rozporządzalnego nie będzie taki spektakularny, gdyż znikną przynajmniej niektóre (jeśli nie główne) czynniki jego wzrostu w 2024: podwyżka pensji minimalnej ponad inflację oraz znaczące podwyżki niektórych grup w sektorze publicznym. 

Podsumowując, trudno podzielać wielki entuzjazm z powodu faktu, że Polska weszła do „elitarnego” klubu 20 największych gospodarek świata. Pomijając już, że sama wielkość gospodarki niewiele jeszcze mówi o życiu w danym kraju – w tym jakże elitarnym klubie zasiadają m.in. Arabia Saudyjska, Rosja, Chiny czy Indie, a więc kraje, które cierpią na szereg problemów dotyczących poszanowania praw człowieka i praw pracowniczych – to pozycja 20 największej gospodarki świata w przypadku Polski jest raczej dość naturalną koleją rzeczy. Mając ludność niewiele mniejszą od Kanady (zwłaszcza jeśli się uwzględni imigrację w ostatnich latach), Polska w zasadzie nie ma zbyt wielu konkurentów w zajęciu tej pozycji: wszystkie inne kraje z większą od nas ludnością, które nie znajdują się na liście G20, nie są członkami wspólnego europejskiego rynku, a większość z nich wciąż mierzy się z długim trwaniem kolonialnych relacji lub jest wprost poddawana sankcjom gospodarczym. Natomiast na tle innych krajów znajdujących się w bliskich relacjach z globalnym, kapitalistycznym centrum Polska wciąż jest krajem stosunkowo taniej, mocno wyzyskiwanej, dyscyplinowanej i potulnej siły roboczej. Ten model rozwoju prędzej czy później (raczej prędzej) natrafi na swoje granice, jeśli nie ekonomiczne, to polityczne, gdyż już teraz widać, że stworzył doskonałe podłoże do rozwoju radykalnie prawicowych, faszyzujących ruchów społecznych, zyskujących coraz większe społeczne poparcie. Skromnym celem w ramach  reformistycznej ledwie polityki jest wyprowadzenie polskiego społeczeństwa z kolein modelu rozwoju, w którym wzrost gospodarczy dokonuje się kosztem znaczącej części, jeśli nie większości społeczeństwa, która musi pracować więcej, w większym stresie i niepokoju, z coraz trudniejszym dostępem do mieszkań i będąc wciąż pozbawioną kolektywnej ochrony przed przemocą przełożonych. Najbardziej elementarnymi i wciąż najskuteczniejszymi środkami do tego, jak widać, jest kolektywny nacisk pracowniczy w sektorze prywatnym oraz publicznym, a także wywieranie nacisku na państwo, by zwiększało pensję minimalną oraz wydatki na zarobki w sektorze publicznym. Grunt to znaleźć metody organizacji, by móc z tych środków korzystać. Żyjemy bowiem w czasach, w których tak elementarne i skromne cele stają się nie tylko coraz trudniej osiągalne, ale są powoli być albo nie być przetrwania demokratycznej formy polityki.

 

Mikołaj Ratajczak

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
514-252-205
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 514-252-205
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.