EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT
tik tok

Przemówienie z demonstracji "Za wolność naszą i waszą - sprzeciw się nacjonalizmowi"

11 listopada Inicjatywa Pracownicza wsparła demonstrację "Za wolność naszą i waszą - sprzeciw się nacjonalizmowi". Ok. 5 000 osób przemaszerowało przez Warszawę z Placu Zamkowego do Placu Powstańców Warszawy. Poniżej publikujemy treść przemówienia Magdaleny Chusteckiej z Komisji Pracujących w Organizacjach Pozarządowych wygłoszonego na demonstracji.

Czytaj dalej...

Spotkanie Czerwono-Czarnej Koordynacji w Atenach

  • Dział: Zagranica

W dniach 22-23 października br. odbyło się coroczne spotkanie Czarno-Czerwonej Koordynacji (Red-Black Coordination - RBC). Jest to sieć zrzeszająca alternatywne, niehierarchiczne, anarchosyndykalistyczne  związki zawodowe, do której OZZ IP należy od 2010 roku. Poniżej publikujemy relację ze spotkania.

Czytaj dalej...

PROTEST #Nie Oddamy Wam Kultury

W War­sza­wie przed Pała­cem Kul­tury i Nauki 8 paździer­nika 2016 odbył się pro­test pod hasłem #Nie Oddamy Wam Kul­tury. Jed­nym z orga­ni­za­to­rów była Ini­cja­tywa Pra­cow­ni­cza. Wzięli w nim udział przed­sta­wi­ciele z Komisji Krajowej, komisji zakładowych w Warszawie oraz człon­ko­wie KZ z Teatru Pol­skiego we Wro­cła­wiu – akto­rzy i pra­cow­nicy, któ­rzy przy­je­chali do Teatru Dra­ma­tycz­nego z dwu­na­sto­go­dzin­nymi Dzia­dami Adama Mic­kie­wi­cza w reży­se­rii Michała Zadary.

„Tu nie będzie smut­nego mia­steczka” – wołali zebrani arty­ści, widzo­wie, ludzie, dla któ­rych kul­tura i jej nie­za­leż­ność jest ważna, ponie­waż to ona broni i kształ­tuje wol­ność oraz god­ność czło­wieka. Wyda­rze­nie pro­mo­wał krótki film, w któ­rym akto­rzy pol­skiej sceny i kina róż­nych poko­leń: Andrzej Chyra, Mar­cin Kowal­czyk, Dawid Ogrod­nik, Marta Nie­rad­kie­wicz, Tomasz Nosiń­ski, Jan Peszek, Agnieszka Prze­piór­ska, Jerzy Radzi­wi­ło­wicz, Piotr Rogucki, Andrzej Sewe­ryn, Danuta Stenka, Andrzej Sze­re­meta, Jerzy Trela, Zbi­gniew Zama­chow­ski, Ewe­lina Żak – czy­tali Smutne mia­steczko, bar­dzo aktu­alny dzi­siaj wiersz, napi­sany przez Woj­cie­cha Mły­nar­skiego w 1988 roku.

Pro­test #Nie Oddamy Wam Kul­tury skie­ro­wany był prze­ciwko poli­ty­kom i urzęd­ni­kom inge­ru­ją­cym we wszyst­kie sfery kul­tury, chcą­cym, ją sobie pod­po­rząd­ko­wać i wyko­rzy­stać do pro­mo­wa­nia wła­snej linii poli­tycznej. Stąd hasła towa­rzy­szące pro­testowi: „STOP upo­li­tycz­nia­niu kul­tury”, „STOP poli­tycznej cen­zu­rze”, „STOP Misie­wi­czom kul­tury”.

Pro­testowi towa­rzy­szył mani­fest odczy­tany tam­tego dnia przez: Woj­cie­cha Malaj­kata, Mar­cina Bosaka, Prze­my­sława Blusz­cza, Monikę Strzępkę, Agnieszke Prze­piór­ską, Ilonę Ostrow­ską, Dorotę Miś­kie­wicz, Michała Ogórka, Halinę Rasia­kównę, Krzysz­tofa Dra­cza, Miło­go­sta Reczka i Wie­sława Cichego. Warto ten mani­fest zacy­to­wać:

  1. To oby­wa­tel­ski pro­test ludzi kul­tury.
  2. Zwra­camy się dziś do poli­ty­ków wszyst­kich par­tii. Histo­ria poka­zuje, że od zawsze pró­bu­je­cie zawłasz­czyć kul­turę. Robi­li­ście to i robi­cie, bo czu­je­cie, że kul­tura kształ­tuje wyobraź­nię ludzi.
  3. Liczy­cie na to, że mając wła­dzę nad kul­turą, zawład­nie­cie duszami i umy­słami Pola­ków.
  4. Im bar­dziej wie­rzy­cie, że Wasza wła­dza jest „jedy­nie słuszna”, tym więk­szą macie pokusę, żeby usta­wić kon­kurs, odwo­łać kogoś, kto myśli samo­dziel­nie, zamó­wić przed­sta­wie­nie „na temat”, wrę­czyć nagrodę „dla przy­kładu”.
  5. Powta­rzamy: Nie rozu­miecie kul­tury. A każda wła­dza najbar­dziej boi się tego, czego nie rozu­mie.
  6. W ostat­nim cza­sie obser­wu­jemy kolejny już marsz wła­dzy po kul­turę.
  7. Uczest­ni­czy w nim coraz wię­cej par­tyj­nych nie­udacz­ni­ków, któ­rym wydaje się, że wie­dzą. A prze­cież nie mają poję­cia.
  8. Wła­śnie w takim momen­cie zebra­li­śmy się tutaj. Jeste­śmy tu razem i wiemy, jaką mamy siłę.
  9. Zobacz­cie, jaką siłę ma parę zdań wier­sza, który poru­szył nie tylko nas, ale setki tysięcy ludzi w całym kraju.
  10. Jeste­śmy tu po to, by powstrzy­mać marsz Misie­wi­czów kul­tury. Tylko razem możemy wygrać tę walkę o wolną prze­strzeń kul­tury.
  11. Nie pozwo­limy na poli­tyczne kon­kursy w kul­tu­rze, na cen­zurę, na szan­taż finan­sowy. Nie damy się zastra­szyć, znie­wo­lić, kupić ani sprze­dać.
  12. Poli­tycy, to do Was te słowa. Zapa­mię­taj­cie: Nie oddamy Wam kul­tury!
  13. Tu nie będzie smut­nego mia­steczka.

Po odczy­ta­niu mani­fe­stu głos zabrało trzech przed­sta­wi­cieli orga­ni­za­to­rów: Igor Kujaw­ski i Edwin Petry­kat (Teatr Pol­ski we Wro­cła­wiu) oraz Miko­łaj Iwań­ski (z Ini­cja­tywy). Prze­sła­nie Igora Kujaw­skiego kon­cen­tro­wało się na potrze­bie jed­no­ści śro­do­wisk twór­czych pomimo róż­nic este­tycz­nych. Tylko jed­ność zagwa­ran­tuje podmio­to­wość tej gru­pie zawo­dowej i da jej realny wpływ na decy­den­tów zaj­mu­ją­cych się kul­turą. „Mam nadzieję – mówił do zebra­nych – że uda nam się stwo­rzyć, a być może nie trzeba ich stwa­rzać, bo one są, wypeł­nić struk­tury, w któ­rych nasze spory śro­do­wi­skowe zała­twimy we wła­snym sosie i wyj­dziemy z wnio­skami do moż­nych tego świata jako jed­ność. Kiedy sta­niemy się wresz­cie tą jed­no­ścią – nie pod­sko­czą nam”. Edwin Petryt­kat przy­po­mniał wyda­rze­nia z Marca ’68. Jako stu­dent PWST w War­sza­wie brał udział w tam­tym pro­te­ście prze­ciwko aro­gan­cji wła­dzy, która chciała cen­zu­ro­wać Mic­kie­wi­cza. Nie pozwo­liła na dal­szą eks­plo­ata­cję Dzia­dów w reży­se­rii Kazi­mie­rza Dejmka i zdjęła spek­takl z afi­sza Teatru Naro­do­wego w War­sza­wie. Kon­klu­zja wypo­wie­dzi Edwina Petry­kata była przy­gnę­bia­jąca: „Wyda­wało się, że tamte wra­że­nia, o tam­tym cza­sie, będę tylko ja, stary aktor, opo­wia­dał mło­dym kole­gom jako rzecz z histo­rii. I co się stało dzi­siaj, w 2016 roku? Tak jak wtedy rzą­dził nami wszech­władny, pierw­szy sekre­tarz Komi­tetu Cen­tral­nego PZPR Wła­dy­sław Gomułka, tak dzi­siaj Pol­ską rzą­dzi też pierw­szy sekre­tarz – Jaro­sław Kaczyń­ski […]”.

Jako ostatni wypo­wie­dział się Miko­łaj Iwań­ski, bar­dziej jesz­cze wzmac­nia­jąc suge­ro­waną przez Igora Kujaw­skiego potrzebę soli­dar­no­ści. Pod­kre­ślił także mocno, iż naj­lep­szym narzę­dziem do walki z poli­ty­kami, mediami i podzia­łami mię­dzy pra­cow­ni­kami są związki zawo­dowe. Tylko w ich struk­tu­rze nasza bata­lia może przy­nieść ocze­ki­wany rezul­tat. Trudno się z nim nie zgo­dzić, kiedy mówił: „Jeśli się zjed­no­czymy, jeśli zapo­mnimy o tym, kto jest sprzą­taczką, kto akto­rem, kto wykła­dowcą, kim­kol­wiek innym, jeśli stwier­dzimy, że stoi przed nami wspólne zagro­że­nie, jeśli nie damy się podzie­lić i będziemy wal­czyć razem jako pra­cow­nicy, będziemy w sta­nie trwale wywal­czyć wol­ność wypo­wie­dzi, wol­ność kul­tury oraz to, co gwa­ran­tuje nam to wszystko, czyli nasze prawa pra­cow­ni­cze. Naszą god­ność po pro­stu w naszych miej­scach pracy”. Oby!

Marian Koniec­pol­ski

Czytaj dalej...

Przemówienie Justyny Frydrych ze Strajku Kobiet 3. października

Prezentujemy treść przemówienia Justyny Frydrych, członkini Komisji Pracujących w Organizacjach Pozarządowych, wygłoszone podczas Strajku Kobiet, 3. października na Placu Zamkowym w Warszawie.

Jako członkini związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza chcę jasno powiedzieć, że brak dostępu do aborcji – legalnej, bezpiecznej, dostępnej bez względu na powód - to przemoc systemowa oraz ogromny problem klasowy. 

Obecnie prawie 3 mln osób w Polsce żyje w skrajnej nędzy, tj. poniżej progu ubóstwa. Ponad dwa razy więcej żyje za minimum socjalne, czyli ok. 800-900 złotych miesięcznie. Ubóstwem najbardziej zagrożone są rodziny wielodzietne oraz osoby mieszkające w mniejszych miastach i na wsi, zatrudnione na śmieciówkach, pracujące na czarno albo osoby bez szans na zatrudnienie. W skrajnej biedzie żyje co 10 dziecko w Polsce. 

Tymczasem zabieg w podziemiu aborcyjnym kosztuje kilka tysięcy złotych. Cena pigułek poronnych to około 350 złotych, ale mało kto wie, gdzie i jak takie pigułki zamówić. Na zabieg niejedna kobieta musiałaby wydać kilka miesięcznych pensji. A na pigułkę czasami 1/4 pensji. Niektóre z nas stać na takie wydatki. Inne nie.

Zakaz aborcji najsilniej uderza w te z nas, których na to nie stać. Zakaz aborcji uderza w najuboższe kobiety, czyli te, które najczęściej nie mogą pozwolić sobie ani na wychowanie kolejnego dziecka, ani na opłacenie zabiegu w klinice na Słowacji, ani nie znają sposobu na bezpieczne zamówienie leków do aborcji farmakologicznej. Zakaz aborcji uderza w kobiety z mniejszych miast i wsi, w kobiety, które mają ograniczony dostęp do informacji oraz do szybkiej pomocy.

Zakaz aborcji pozbawia nas kontroli nad własną płodnością i nad własnym życiem. Zmusza się nas, do schodzenia do podziemia aborcyjnego. Zmusza się nas do rodzenia. Zmusza się nas do rezygnowania z pracy zarobkowe. Zmusza się nas do wykonywania darmowej pracy – do opieki nad nieplanowanym potomstwem. Zmusza się nas do rezygnowania z godnego życia.

Strajkujemy, bo zakaz aborcji zagraża naszemu zdrowiu i życiu. To my ponosimy konsekwencje ciąży i porodu - i to my chcemy za siebie decydować. Strajkujemy, bo politycy nie dbają o to, aby prawa, w tym prawa pracownicze, kobiet i matek były przestrzegane. Strajkujemy, bo politycy nie dadzą naszym dzieciom jeść, nie zapewnią nam wolnego, kiedy dziecko jest chore, a my jesteśmy na śmieciówce, nie opłącą żłobków i przedszkoli, nie kupią podręczników, nie ściągną alimentów, nie zapewnią mieszkania, kiedy grozi nam eksmisja, nie spędzą czasu z naszymi dziećmi, kiedy praca i dojazdy do pracy zajmują nam kilkanście godzin dziennie, nie zagwarantują nam, że wrócimy do pracy po urodzeniu dziecka.

Politycy, którzy 23 lata temu wprowadzili zakaz aborcji, teraz forsują barbarzyńskie zaostrzenie tego prawa. Od wielu lat obserwujemy w Polsce fałszywe współczucie wobec uczłowieczonego zarodka i niezdrową fascynację macicami milionów kobiet. Wielka szkoda, że kobiety – te pracujące i te bez pracy, matki i te bezdzietne - nie zasługują w Polsce na miano człowieka.

Mimo tego nie powstrzymają nas absurdalne pomysły i agresywne ataki rządu i środowisk anty-choice. To własnie nasza solidarność przywraca nam kontrolę nad naszym życiem i daje nam siłę. I tej siły – tej, którą uosabiamy MY tu dzisiaj zgromadzone - nikt nie jest w stanie powstrzymać.

Państwo, zamiast prześladować kobiety za ich samodzielne decyzje, powinno zapewnić im podstawowe poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego i społecznego.

Wraz z prawem do kontroli własnej płodności domagamy się możliwości utrzymania siebie i dzieci. Domagamy się godnej płacy, zatrudnienia na umowy gwarantujące prawo do emerytury i opieki zdrowotnej, równości mężczyzn i kobiet na rynku pracy, bezpiecznych warunków pracy. Domagamy się dostępu do bezpłatnych żłóbków i przedszkoli oraz efektywnego egzekwowania alimentów. A przede wszystkim domagamy się możliwości legalnego i bezpiecznego przerywania ciąży wtedy, kiedy kobiety tego potrzebują – abyśmy mogły same decydować o tym, czy i kiedy jesteśmy gotowe na macierzyństwo.

Solidarnie biorąc udział w strajku kobiet, dzisiaj pokazujemy, że o nic już nie prosimy, a żądamy!

Czytaj dalej...

Dialog z pracownikami? Związkowców nie wpuszczono do siedziby Amazona (video)

22 września odbyła się demonstracja pod główną siedzibą firmy AMAZON Fulfillment Poland Sp. z o. o. w Warszawie. Uczestniczyła w niej delegacja pracowników Amazona z magazynów pod Poznaniem oraz Wrocławiem, członkowie Inicjatywy Pracowniczej z innych komisji zakładowych oraz osoby wspierające. Protestujący domagali się przywrócenia do pracy zwolnionego Macieja Gorajskiego oraz osób, które w ostatnich tygodniach związek bronił przed zwolnieniem. Protestowano przeciwko wypowiadaniu umów o pracę z powodu absencji usprawiedliwionej zwolnieniami lekarskimi czy z powodu nierealizowania norm. Domagano się, aby firma odniosła się do argumentów prawnych, które związek przywołuje broniąc pracowników.

Na miejscu był obecny Maciej Gorajski, który mówił o swoim zwolnieniu (zobacz wypowiedź na filmie), przemawiało też kilka osób z innych komisji, mówiąc jak ważne jest budowanie sojuszy i wzajemne wspieranie się. Rozwinęliśmy transparenty oraz flagi związkowe, skandowaliśmy hasła: "Wszystkich nas nie zwolnicie", "Dość zwolnień w Amazonie".

Przed protestem przedstawicielka związku zapytała w siedzibie firmy, czy możliwe jest złożenie korespondencji do Amazona, na co uzyskała pozytywną odpowiedź. Trzeba zaznaczyć, że pracownicy pracujący w magazynach w Sadach czy Bielanach Wrocławskich, podpisują umowy o pracę z firmą Amazon z siedzibą właśnie przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Jednak gdy protestujący chcieli złożyć petycję do zarządu, ochrona nie wpuściła ich do budynku, a jeden z ochroniarzy stwierdził, że „siedziba istnieje prawdopodobnie tylko na papierze”. Poza tym na miejsce protestu zostały wysłane dwa patrole policji, a funkcjonariusze wraz z ochroną blokowali wejście do rzekomej siedziby Amazona. Właśnie tak wygląda dialog zarządu Amazona z pracownikami!

ZOBACZ VIDEO: https://www.youtube.com/watch?v=RIRRIOU62fA


Rozdawano przechodniom następującą ulotkę:

Przeciwko zwolnieniom w Amazonie

Amazon z fanfarami ogłosił podwyżki, wprowadzenie stażowego i zatrudnienie 12 tys. osób. Zarazem w ostatnich tygodniach firma zwolniła doświadczonych pracowników, w tym działacza związkowego z Poznania. Planowane są kolejne wypowiedzenia. Związek organizuje protest przed główną siedzibą AMAZON Fulfillment Poland Sp. z o. o. przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie.

W ostatnich tygodniach Amazon zwolnił kilkunastu pracowników z dłuższym stażem, którzy chorowali lub nie wyrabiali norm. Od początku 2016 r. firma wystosował do związku zapytanie o ok. 600 osób, w związku z zamiarem podjęcia wobec nich jakiś czynności – najczęściej wypowiedzenia umowy. Związek wziął w obronę ponad 70 z nich. Dużą część z nich firma zwolniła lub planuje zwolnić. Chodzi o zwolnienia za wypowiedzeniem, gdyż zwolnień dyscyplinarnych jest dużo więcej (ponad setka, o których został poinformowany związek). Amazon formalnie zwrócił się również do związku z zapytaniem o zgodę na zwolnienie pięciu związkowców oficjalnie reprezentujących OZZ Inicjatywa Pracownicza. Są wśród nich członkowie Komisji Socjalnej, Forum Pracowniczego oraz Komisji BHP.

OZZ Inicjatywa Pracownicza przez ostatnie tygodnie prowadził kampanię przeciwko trwającym zwolnieniom – rozdawał ulotki, redagował pisma w sprawie wyrzuconych osób i informował o tym media.

Pośród zwolnionych jest Maciej, członek związku od połowy 2015 r. Pracował w Amazonie od początku tj. od września 2014 r., głównie na dziale pakowania. Przez większość czasu działał na rzecz związku jako jego anonimowy członek. Amazon planował rozwiązać z nim umowę z powodu za mało wydajnej pracy tzn. nierealizowania wyśrubowanych norm. Zarzucał mu zbyt wolną pracę, nawet gdy osiągał 99% normy.

Związek zdecydował się stanąć w jego obronie. Nie chcąc stracić działacza, objął go specjalną ochroną, gwarantowaną przez ustawę o związkach zawodowych i nie wyraził zgody na jego zwolnienie. Od czasu gdy firma została o tym poinformowana, Maciej formalnie reprezentował Inicjatywę Pracowniczą, zapisywał ludzi do związku, odbierał od spółki korespondencję. Mimo to 31 sierpnia 2016 r. otrzymał wypowiedzenie. Zwolnienie Macieja wywołało poruszenie. Jego kolega napisał: „Dzięki za wszystkie wspaniałe chwile w ostatnich dwóch latach, które stały się naszym wspólnym udziałem. Za Twoje starania, autentyczny wysiłek i za wspólne budowanie historii tego miejsca. Dla firmy to tylko slogany, ale historia to przecież ludzie. Ci ludzie – są Tobie wdzięczni i dobrze Cię zapamiętają. Dzięki Maciej. Powodzenia w nowym miejscu”.

Zwolniono także inne osoby, m.in. dziewczynę po wypadku samochodowym, kolegę z Białorusi za niecałe 27% absencji chorobowej, doświadczonych pracowników na stałych umowach o pracę, którym system wykrył choćby najdrobniejsze błędy. Doświadczenie i staż nie mają w Amazonie znaczenia, liczą się jedynie dane w systemie. Aktualnie Amazon chwali się nową masową rekrutacją. Prawda jest taka, że firma zatrudnia przez agencje pracy na miesiąc lub dwa. Część z nowozatrudnionych nie pierwszy już raz pojawia się w Amazonie, wcześniej nie przedłużono im umów. Na przemian wyrzuca się ludzi i zatrudnia z powrotem, kiedy są potrzebni, obiecując im stałą umową o pracę w przyszłości.

Jak się jednak okazuje amazońska umowa o pracę również nie daje stabilności. Aneks do Regulaminu pracy opisujący przede wszystkim negatywny proces oceniania pracowników, według firmy jest wystarczający, by pozbywać się pracowników bez względu na ich własne zaangażowanie czy możliwości. W korporacji jesteś tylko słupkiem w tabeli z wynikami.

Amazon będzie twierdzić, że związek nadużył prawa do bronienia swoich członków i zbyt późno ujawnił Macieja jako związkowca. My stoimy na stanowisku, że ustawa o związkach zawodowych gwarantuje związkowi autonomię, co do decyzji, kto i kiedy ma związek reprezentować. Związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza zrzesza w Amazonie blisko 400 pracowników, liczebność ta pozwala więc na nadanie ochrony kilkunastu z nich.

Maciej złożył sprawę do sądu pracy. Będziemy go bronić i protestować, min. przed siedzibą główną Amazona Poland w Warszawie. Nie tylko dlatego, że w naszej opinii firma złamała prawo. Chodzi też o zwykły gest solidarności i niezgody na wyrzucanie z pracy wszystkich tych, którzy nie wpisują się w algorytmy korporacji.

Komisja Międzyzakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy AMAZON Fulfillment Poland Sp. z o. o. tel. kontaktowy: 721-852-897 e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. WWW.OZZIP.PL

Czytaj dalej...

TTIP a prawa pracownicze

Artykuł pierwotnie ukazała się książce "TTIP - Pułapka Transatlantycka" pod red. Przemysława Wielgosza (Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2015). Publikacja jest dostępna w całości w wersji pdf on-line na stronie Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego [pobierz pdf].

Wstęp – obietnice wolnego handlu

TTIP – podobnie jak wszystkie inne międzynarodowe porozumienia handlowe i inwestycyjne – jest przedstawiane jako inicjatywa, z której korzyści odniesie całe społeczeństwo: ograniczenie „barier” handlowych oraz uproszczenie i harmonizacja regulacji mają – w założeniach – zintensyfikować wymianę handlową, co z kolei pociągnąć ma za sobą większy wzrost gospodarczy, powstawanie nowych miejsc pracy oraz podwyżki wynagrodzeń.

W przypadku TTIP, powyższe korzyści mają zostać osiągnięte poprzez zrealizowanie następujących, podstawowych celów porozumienia[1]:

•Dalszej liberalizacji dostępu do rynków wewnętrznych;

•Zniwelowania barier inwestycyjnych poprzez lepsze regulację;

•Eliminacji ceł we wzajemnym handlu;

•Zniwelowania kosztownych barier pozataryfowych, które utrudniają przepływ towarów;

•Poprawy dostępu do rynku usług;

•Znaczącym obniżeniu kosztów różnic w przepisach i standardach („poprzez promowanie większej zgodności, przejrzystości i współpracy, przy zachowaniu wysokiego poziomu ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i ochrony środowiska”);

•Opracowanie nowych zasad i nowych sposobów współpracy w sprawach o znaczeniu globalnym (własność intelektualna, mechanizmy rynkowe w odniesieniu do przedsiębiorstw państwowych, lokalne bariery dyskryminujące dostęp do rynku); 

•Promowanie globalnej konkurencyjności małych i średnich przedsiębiorstw.

Cele te mają zostać osiągnięte poprzez następujące działania:  (1) redukcje ceł; (2) eliminację „barier pozataryfowych”; (3) wzajemne uznawanie standardów technicznych, certyfikatów etc.; (4) „uspójnienie regulacji”; (5) bardziej otwarty dostęp do zamówień publicznych; (6) „lepszą ochronę inwestycji”.

Zarówno zwolennicy, jak i krytycy TTIP podkreślają, że wśród wyżej wymienionych narzędzi stosunkowo najmniejsze znaczenie mają cła (które obecnie są na bardzo niskim poziomie – w 2011 r. średni poziom stawek taryfowych KNU ad valorem[2] wynosił w UE 5,3%, a w USA – 3,5%[3]), natomiast kluczowym dla TTIP aspektem są tzw. „bariery pozataryfowe” – czyli wszelkie regulacje prawne, które ograniczają lub blokują wymianę handlową. Jako przykłady barier pozataryfowych wskazuje się m.in.:  inne regulacje sanitarne i fitosanitarne (US  Toxic Substances Control Act – TSCA w USA i Registration, Evaluation and Autorisation of Chemicals – REACH w UE), inne limity dopuszczalnych pozostałości  pestycydów, różne zasady stosowania biotechnologii w uprawie roślin i produkcji żywności (GMO), różnice w przepisach dot. bezpieczeństwa żywności, zróżnicowanie systemów ochrony praw własności intelektualnej i świadczenia usług finansowych oraz  inne procedury dopuszczania do obrotu środków farmakologicznych. Materiały informacyjne Komisji Europejskiej (np. broszura „Transatlantic Trade and Investment Partnership – The Regulatory Part”[4]) przedstawiają różnice pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi w zakresie w/w regulacji jako nieuzasadnione, biurokratyczne obciążenie dla biznesu, który na skutek zróżnicowania niektórych szczegółowych norm i procedur jest zmuszony do ponoszenia dodatkowych kosztów, a w niektórych wypadkach jest w ogóle wykluczony z dostępu do danego rynku. Jednocześnie, w tych samych materiałach podkreśla się, że redukcja barier pozataryfowych nie będzie miała negatywnego wpływu na bezpieczeństwo, prawa pracownicze, czy poziom ochrony środowiska naturalnego. Ograniczenie barier pozataryfowych ma być procesem „technicznym” – wzajemnym uznaniem odmiennych norm i procedur, które mają (w teorii) takie same skutki. KE zastrzega przy tym, że celem TTIP nie jest „zmiana decyzji politycznych określających poziom ochrony”.

Drugim „filarem” TTIP jest system ochrony inwestycji i rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem (Investor-to-state dispute settlement – ISDS). ISDS pozwala inwestorom wnosić sprawy przeciwko rządom za przepisy, które ci pierwsi uznają za „dyskryminujące” lub „niesprawiedliwe”. Ma to w założeniach stworzyć „przyjazny klimat” dla inwestycji zagranicznych poprzez „obniżenie ryzyka inwestycji” i przewidywalność „otoczenia inwestycyjnego”

TTIP jako całość[5] ma doprowadzić do: (1) znaczącego obniżenia kosztów transakcyjnych w handlu; (2) obniżenie kosztów wejścia na rynki UE i USA; (3) obniżyć koszty dostępu do półproduktów i surowców oraz (4) obniżyć ryzyka inwestycyjne. Dla gospodarek i konsumentów te efekty mają natomiast przełożyć się na: wzrost obrotów handlowych i przepływów inwestycyjnych, obniżenie cen produktów i usług oraz wzrost zatrudnienia, PKB i dochodów gospodarstw domowych.

TTIP a prawa pracownicze

TTIP nie obejmuje explicite kwestii praw pracowniczych – znane opinii publicznej ustalenia zawarte w dokumencie zawierają jedynie bardzo ogólne odniesienie do „zobowiązania stron do włączenia w zakres porozumienia mechanizmów wspierających promocję godnej pracy i implementacje podstawowych standardów Międzynarodowej Organizacji Pracy”. Pracownicy i pracownice mają raczej odnieść korzyści pośrednie wynikające przede wszystkim z wzrostu zatrudnienia oraz wzrostu siły nabywczej ich pensji na skutek spadku cen. Komisja Europejska, powołując się analizę think-tanku Centre for Economic Policy Research (CEPR), szacuje, że po pełnej implementacji TTIP w 2027 r. PKB UE będzie wyższy o 0,5% (120 mld. euro) a PKB Stanów Zjednoczonych – o 0,4% (95 mld. euro). Ma się to przełożyć na wzrost płac wszystkich pracowników i pracownic (wykwalifikowanych i niewykwalifikowanych) o ok. 0,5%. Dodatkowo, KE zapowiada, że „najambitniejszy scenariusz TTIP” może przynieść w Unii „wzrost o kilka milionów liczby miejsc pracy w sektorach zależnych od eksportu”.

Te optymistyczne prognozy są w dużej mierze oparte na abstrakcyjnych modelach ekonomicznych, które zakładają, że liberalizacja wymiany handlowej w każdych warunkach przynosi korzyści wszystkim uczestnikom.  Jeronim Capaldo z Instytutu Globalnego Rozwoju i Środowiska przy Uniwersytecie Tufts w stanie Massachusetts (USA),  zwraca uwagę na fakt, że szacunki CEPR są oparte na modelu równowagi ogólnej (CGE – Computable General Equilibrum Model), który sam z kolei jest oparty na wątpliwym założeniu elastycznych cen i wynagrodzeń, które zapewniają pełne wykorzystanie wszystkich dostępnych zasobów (w tym pracy)[6]. Capaldo dokonał alternatywnego oszacowania efektów TTIP bazując na modelu Global Policy Model (GPM) Organizacji Narodów Zjednoczonych[7], który opiera się na tradycyjnym, keynesowskim założeniu determinowania poziomu aktywności ekonomicznej przez zagregowany popyt oraz podział dochodu narodowego – w opinii Capaldo, TTIP doprowadzi raczej do spadku PKB (w przypadku Francji o 0,48%, Niemiec – 0,29%, ale negatywny wpływ będzie odczuwalny we wszystkich krajach Unii), obniżenia się dochodów z pracy (Francja – 5500 euro na pracownika, Wielka Brytania – 4200 euro na pracownika, Niemcy – 3400 euro na pracownika, w przypadku pozostałych krajów UE wpływ będzie również negatywny), zmniejszeniem zatrudnienia o ok. 600 tys. miejsc pracy w całej UE oraz zwiększeniem rozmiarów długu publicznego w praktycznie wszystkich krajach Unii do poziomu limitu ustalonego w Traktacie z Maastricht.

Do optymistycznych obietnic Komisji Europejskiej powinniśmy podchodzić sceptycznie także ze względu na efekty Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (NAFTA) zawartego w 1994 r. pomiędzy rządami USA, Kanady i Meksyku. Bilans 21 lat funkcjonowania tej umowy jest raczej negatywny – dostępne analizy sugerują, że liberalizacja wymiany handlowej doprowadziła w przypadku Meksyku, Kanady i stanów Zjednoczonych do spadku zatrudnienia, stagnacji płac i ogólnego pogorszenia warunków pracy (por. niżej).

Wpływ TTIP na sytuację klasy pracującej nie ogranicza się jednak wyłącznie do kwestii płac i zatrudnienia. Zaprojektowane mechanizmy „redukcji barier pozataryfowych” i związanej z nią „współpracy regulacyjna”, a także system „ochrony inwestycji” ISDS będą miały wieloaspektowy, negatywny wpływ na sytuację pracowników i pracownic po obu stronach Atlantyku:

•System ISDS był wielokrotnie wykorzystywany do podważania lub blokowania regulacji chroniących środowisko naturalne, zdrowie pracowników i pracownic oraz konsumentów i konsumentek.

•Tworząc gigantyczną strefę wolnego handlu, w ramach której możliwe jest stosunkowo tanie i szybkie przenoszenie działalności gospodarczej z kraju do kraju, przy jednoczesnym zróżnicowaniu poziomów ochrony socjalnej, płac, norm i procedur bezpieczeństwa, TTIP stwarza warunki wymuszające „wyścig na dno” pomiędzy państwami rywalizującymi o przyciągnięcie inwestycji.

•Istniejące regulacje stanowią nie tylko „koszt” dla biznesu, ale także korzyść dla społeczeństwa: ograniczają lub uniemożliwiają produkcję lub działalność usługową szkodliwą dla pracowników i pracownic, konsumentów i konsumentek oraz środowiska naturalnego; zniesienie lub ograniczenie zakresu tych regulacji (realizowane poprzez uznanie za równorzędne odmiennych norm i procedur lub poprzez system ISDS) przerzuca więc negatywne koszty działalności gospodarczej na społeczeństwo.

ISDS 

Wiliam Greider[8] - analizując funkcjonowanie systemu ISDS w ramach północnoamerykańskiego porozumienia NAFTA – twierdzi, że system ten jest częścią strategii biznesu mającej na celu utożsamienie regulacji ustanawianych przez władze państwowe z „wywłaszczeniem”, za które należy się odszkodowanie. ISDS jest więc nie tylko zagrożeniem dla finansów publicznych (koszty odszkodowań i zastępstwa procesowego), ale jest też wykorzystywany jako narzędzie do powstrzymywania władz państwowych przed wprowadzaniem nowych regulacji. 5 lat po wejściu w życie NAFTA, przedstawiciel kanadyjskiego rządu[9] opisywał  ten fenomen następująco: „Widziałem listy od kancelarii prawnych z Nowego Jorku i Waszyngtonu do kanadyjskiego rządu dotyczące praktycznie każdej nowej propozycji regulacji z zakresu ochrony środowiska naturalnego. […] Na celowniku były praktycznie wszystkie nowe projekty regulacji i większość z nich nigdy nie ujrzała światła dziennego.” Chociaż nie wszystkie sprawy kończą się dla korporacji korzystnie, często sama groźba zaskarżenia danej regulacji w trybie ISDS wystarcza do skłonienia rządu do porzucenia projektów nowych regulacji: po słynnym pozwie korporacji Philip Morris przeciwko rządowi Australii przeciwko restrykcyjnym regulacjom dotyczącym oznakowania paczek papierosów, rząd Nowej Zelandii ogłosił wycofanie się z projektu wprowadzenia podobnych ograniczeń dla koncernów tytoniowych, pomimo że pozew Philipa Morrisa został odrzucony. 

Przegląd znanych opinii publicznej spraw rozpatrywanych w systemie ISDS opracowany przez niemiecką fundacje Friedricha Eberta[1] pokazuje, że jest to system, który potencjalnie zagraża wszystkim formom regulacji – tym bardziej, że pozwy składane w ramach tego systemu stają się coraz popularniejsze: w 2002 r. takich spraw toczyło się ok. 100, w 2012 r. liczba pozwów (kumulatywnie, od 1995 r.) wynosiła już 568. Omówienie najważniejszych regulacji, które zostały zakwestionowane do tej pory w ramach systemu ISDS zawiera tabela 1.

Tabela 1 - Przegląd regulacji zakwestionowanych do tej pory przez międzynarodowe korporacje w ramach systemu ISDS

Płaca minimalna – francuska firma Veolia pozwała w 2012 r. Egipt o odszkodowanie w związku z decyzją władz Aleksandrii, które nie zgodziły się na renegocjowanie kontraktu z korporacją odpowiedzialną za usługi komunalne (wywóz i utylizacja śmieci). Veolia chciała renegocjować kontrakt w związku ze wzrostem płacy minimalnej.

Nacjonalizacja zakładów produkcyjnych  – indonezyjska firma Indorama pozwała w 2011 r. Egipt o odszkodowanie w związku z decyzją egipskiego sądu o re-nacjonalizacji zakładu tekstylnego sprywatyzowanego (z naruszeniem prawa) przez reżim Mubaraka. Wyrok sądu był poprzedzony protestami i okupacją zakładu pracy przez pracowników, którzy wysuwali postulaty podwyżek płac i nacjonalizacji zakładu pracy.

Odszkodowania za katastrofy ekologiczne – amerykański koncern Chevron pozwał w 2009 r. Ekwador, w związku z decyzją sadu nakazującą koncernowi zapłacić 9,5 mld. dolarów za skażenie środowiska powstałe na skutek działalności koncernu. Trybunał nakazał rządowi Ekwadoru wstrzymanie realizacji wyroku, na co ten ostatni nie wyraził zgody powołując się na konstytucyjną zasadę podziału władz. Chevron zażądał więc odszkodowania za naruszenie zasady „sprawiedliwego i słusznego prowadzenia negocjacji w zakresie inwestycji”.

Ochrona zdrowia publicznego – Philip Morris pozwał rządy Australii i Urugwaju domagając się wycofania restrykcyjnych przepisów dotyczących oznakowania paczek papierosów, których celem było ograniczenie spożycia tytoniu. Odszkodowanie, którego Philip Morris żąda od Urugwaju wynosi 2 mld. dolarów, co stanowi 4% PKB tego kraju.

Ochrona środowiska naturalnego – koncern paliwowy Lone Pine pozwał rząd Kanady o odszkodowanie za wprowadzenie moratorium na wydobycie gazu łupkowego metodą szczelinowania, które skutkowało cofnięciem niektórych licencji wydobywczych. Analogiczny pozew w 2009 r. złożyła firma Pacific Rim, żądając od rządu Salwadoru 301 mln. dolarów odszkodowania (1% salwadorskiego PKB)za moratorium na działalność wydobywczą, na skutek którego firma nie może otworzyć swojej kopalni złota „El Dorado”. Moratorium wprowadzono po masowych protestach społecznych przeciwko skażeniu wody na skutek działalności wydobywczej.

„Współpraca regulacyjna” czyli wyścig na dno

Wbrew zapewnieniom Komisji Europejskiej, redukcja „barier pozataryfowych” nie jest kwestią techniczną, ale ma doniosłe znaczenie dla zakresu praw pracowniczych w trzech podstawowych aspektach: (1) tworzy warunki do „wyścigu na dno” – konkurencji pomiędzy państwami w zakresie „oferowania” inwestorom najniższych możliwych poziomów norm i regulacji; (2) otwiera drogę do deregulacji przepisów związanych z bezpieczeństwem i higieną w miejscu pracy oraz (3) utrudnia wprowadzanie nowych regulacji w przyszłości.

Martin Myant i Ronan O’Brein w analizie przygotowanej dla European Trade Union Institute (ETUI)[11] wskazują, że projektowane mechanizmu wzajemnego uznawania odmiennych norm i procedur mogą prowadzić  do „wyścigu na dno” pomiędzy krajami/regionami o różnym poziomie regulacji: w warunkach swobody mobilności kapitału, przedsiębiorstwa będą przenosić swoją działalność na obszary gdzie obowiązuj mniej restrykcyjny poziom regulacji, tym samym przyczyniając się do podważenia bardziej restrykcyjnych norm. Zdaniem autorów, taka sytuacja miała miejsce w sektorze finansów w okresie przed kryzysem, gdy przedsiębiorstwa finansowe „wybierały” dużo mniej restrykcyjne regulacje obowiązujące w Stanach Zjednoczonych.

Adoración Guamán[12] – hiszpańska politolożka związana z lewicowym think-tankiem Transform! zwraca uwagę, że mobilność kapitału i możliwość swobodnego świadczenia usług ponad granicami w sytuacji występowania różnych poziomów ochrony praw (pracowniczych, konsumenckich, ekologicznych) nie stanowi problemu, o ile spełnione są dwa warunki: (1) gdy porozumienie handlowe/inwestycyjne ustanawia wspólny, minimalny poziom standardów w zakresie praw pracowniczych (płacy minimalnej, maksymalnego czasu pracy itp.) oraz (2) gdy porozumienie handlowe/inwestycyjne zawiera klauzule zobowiązujące państwa-sygnatariuszy do utrzymania istniejącego poziomu regulacji. W przeciwnym wypadku, efektem porozumienia będzie socjalny dumping oraz konkurencja pomiędzy państwami chcącymi zaoferować „najkorzystniejsze warunki dla biznesu”, czyli najmniejszy możliwy poziom regulacji.

 W tym aspekcie TTIP bezpośrednio zagraża prawom pracowniczym: oprócz dotychczasowego zróżnicowania w ramach UE poziomów płac, przepisów dotyczących czasu pracy, układów zbiorowych oraz praw i wolności związkowych, porozumienie rozszerza  strefę wolnego handlu na Stany Zjednoczone, gdzie poziom ochrony praw pracowniczych (szczególnie kolektywnych praw i wolności związanych z działalnością związkową) jest znacznie niższy niż w Europie.

Spośród ośmiu kluczowych konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy (które ILO uznaje za podstawowe i wymagające uznania przez wszystkie państwa członkowskie bez względu na poziom ich rozwoju gospodarczego) Stany Zjednoczone ratyfikowały zaledwie dwie: Konwencję nr 105 o Zniesieniu Pracy Przymusowej z 1959 r. oraz Konwencję nr 182 o Najgorszych Formach Pracy Dzieci z 1999 r. Amerykańskie prawo pracy pozostaje natomiast w sprzeczności z następującymi kluczowymi konwencjami MOP[13]:

1.Konwencją nr 87 o Wolności Zrzeszania się i Ochronie Prawa Pracowników do Organizowania się (z 1948 r.);

2.Konwencją nr 98 o Prawie do Organizowania się i Prowadzenia Negocjacji Zbiorowych (z 1949 r.);

3.Konwencją nr 29 o Pracy Przymusowej (z 1930 r.);

4.Konwencją nr 138 o Minimalnym Wieku (z 1973 r.);

5.Konwencja nr 100 o Równym Wynagrodzeniu za Pracę (z 1951 r.);

6. Konwencją nr 111 o Dyskryminacji (z 1958 r.)

W porównaniu z w/w konwencjami MOP, normy prawa pracy w USA wykluczają pluralizm związkowy (pracowników z danego zakładu pracy może reprezentować tylko jedna organizacja związkowa), zezwalają pracodawcom na podejmowanie działań przeciwko próbom organizowania się pracowników i pracownic w związki zawodowe, w większym stopniu ograniczają prawo do strajku, umożliwiają władzom publicznym pozbawienie organizacji związkowej statusu reprezentanta pracowników w trybie administracyjnym, mniej restrykcyjnie regulują kwestie korzystania przez prywatne przedsiębiorstwa z pracy więźniów, w większym stopniu ograniczają zakres negocjacji zbiorowych w sektorze publicznym i w mniejszym stopniu chronią reprezentantów i reprezentantki związków zawodowych przed zwolnieniem z pracy.

Jeśli TTIP miałby więc faktycznie „wspierać implementację podstawowych standardów MOP”, to wymagałoby to uprzedniej lub jednoczesnej ratyfikacji przez Stany Zjednoczone wszystkich w/w konwencji MOP oraz radykalnej zmiany amerykańskiego systemu prawnego. Taka deklaracja jednak nie padła i powszechnie wiadomo, że amerykańska administracja od dawna wzbrania się przed implementacja tych standardów. W konsekwencji, wszystko wskazuje na to, że TTIP stworzy wspólny obszar wolnego handlu obejmujący dwa skrajnie różne systemy norm prawa pracy – bardziej restrykcyjne regulacje w UE (w większym stopniu chroniące pracowników i pracownice i w większym stopniu ograniczające przedsiębiorców) i dużo bardziej liberalne w USA. Nietrudno przewidzieć, że w takich warunkach biznes będzie wywierał presję na poszczególne rządy państw europejskich mającą skłonić je do równania w dół, a nie w górę.

„Współpraca regulacyjna” czyli deregulacja

Komisja Europejska podkreśla stanowczo, że celem TTIP nie jest deregulacja, a istniejące normy i przepisy „mają pozostać na miejscu”. Jednocześnie – w ramach zaprojektowanej w TTIP współpracy regulacyjnej – porozumienie zakłada, że istniejące regulacje będą wzajemnie uznawane (lub uznawane za równoważne) przez strony porozumienia. Zdaniem cytowanych autorów analizy ETUI „osiągnięcie „kompatybilności” pomiędzy dwoma różnymi systemami regulacji może prowadzić do różnych skutków w poszczególnych obszarach. W tym także do zaakceptowania przez jedną ze stron regulacji bądź systemu regulacji drugiej strony. Podczas gdy „równanie w górę” zostało wspomniane jako jedna z możliwości porozumienia w tych sferach [..] gdzie wyższy poziom ochrony jest akceptowany przez drugą stronę, obecne realia polityczne sprawiają, że jest to bardzo mało prawdopodobne w najważniejszych obszarach [objętych TTIP].” Szczególne obawy budzi współpraca regulacyjna w zakresie norm sanitarnych – europejski system REACH i amerykański TSCA są bowiem kompletnie różne: 

•REACH wymaga rejestrowania wszystkich substancji chemicznych obecnych na rynku, podczas gdy TSCA wymaga rejestracji tylko w odniesieniu do substancji sprzedawanych, produkowanych lub użytkowanych po roku 1976.

•REACH nakłada na producentów obowiązek dostarczenia szczegółowych informacji o wszelkich substancjach chemicznych, które są produkowane lub importowane w ilościach przekraczających 1 tonę rocznie w celu weryfikacji czy są one bezpieczne, podczas gdy TSCA nie wymaga od producenta udowodnienia, że dana substancja jest bezpieczna – jest on zobowiązany jedynie do dostarczenia informacji o jakości danej substancji.

•REACH wymaga umieszczania informacji o ryzyku związanym z użytkowaniem lub narażeniem na oddziaływanie danej substancji, podczas gdy TSCA nie wprowadza takich wymagań.

•REACH nakłada na producentów obowiązek wykazania, że dana substancja chemiczna jest bezpieczna oraz ustanawia zakazy lub limity używania substancji uznanych za szczególnie niebezpieczne, podczas gdy TSCA zobowiązuje władze publiczne do wykazania, że dana substancja jest niebezpieczna  i wymaga ograniczeń w zakresie produkcji lub użytkowania.

W efekcie, amerykański system prawny zezwala na produkcję i obrót wieloma toksycznymi substancjami zakazanymi w UE – włącznie z azbestem, który ciągle jest używany w USA w branży budowlanej oraz w przemyśle samochodowym. Ewentualne „wzajemne uznanie” istniejących norm sanitarnych oznaczać więc będzie ich faktyczną deregulację i przyjęcie dużo mniej restrykcyjnych amerykańskich regulacji – „tańszych” dla biznesu (i realizujących tym samym główny cel TTIP jakim jest intensyfikacja wymiany handlowej), ale generujących dużo większe koszta społeczne.

Bariery dla nowych regulacji i inne spojrzenie na kwestię kosztów

System harmonizacji regulacji, który odnosi się do norm i procedur projektowanych w przyszłości zakłada, że wprowadzanie nowych ograniczeń będzie dużo trudniejsze niż ma to miejsce obecnie – przede wszystkim ze względu na konieczność wcześniejszego przeprowadzania konsultacji ze środowiskami biznesowymi. Wg. Myanta i O’Briena, „w USA takie podejście skutkuje długotrwałym opóźnieniem lub nawet zablokowaniem nowych regulacji”.

Oczywiście w perspektywie czysto „biznesowej” (czyli przyjmującej zyski przedsiębiorstw za jedyne kryterium oceny) zarówno opisane wcześniej regulacje, jak i normy wprowadzane ewentualnie w przyszłości stanowią koszty i bariery ograniczające możliwość prowadzenia działalności gospodarczej. Z punktu widzenia społecznego są one jednak często korzyściami: poprawiają jakość życia i stan zdrowia społeczeństw oraz ograniczają koszty leczenia. Dwa przykłady takich korzyści z regulacji przedstawiono w tabeli nr. 2 (na podstawie analizy Myanta i O’Briena).

Tabela 2 – Korzyści z regulacji

Każdego roku w Europie 65 tys. osób umiera na skutek narażenia na substancje kancerogenne w pracy – to dwa razy więcej niż liczba ofiar wypadków drogowych. Wg. niektórych analiz narażenie na kancerogeny w pracy odpowiada za 5,3% zgonów z powodu raka w Wielkiej Brytanii i 8% zgonów spowodowanych rakiem w Finlandii. W Wielkiej Brytanii, 85% zgonów wynikających z narażenia na czynniki rakotwórcze w miejscu pracy wynika z kontaktu z 10 substancjami chemicznymi. Wg. autora analizy wykonanej na zamówienie KE, problem ten można by rozwiązać poprzez ścisłą kontrolę użytkowania i kontaktu z relatywnie nieliczną grupą rakotwórczych chemikaliów, co pozwoliłoby na zredukowanie udziału zgonów spowodowanych kontaktem z kancerogenami w pracy w ogólnej liczbie zgonów na raka z poziomu 5% do 1%.

W 2011 r. Komisja Europejska opublikowała analizę kosztów wynikających z niestosowania obowiązujących przepisów ochrony środowiska naturalnego. Koszty te oszacowano na kwotę 50 mld. Euro rocznie.

Całościowy bilans liberalizacji handlu i inwestycji – przykład NAFTA

Optymistyczne prognozy wzrostu PKB, płac i zatrudnienia są argumentami, które stosuje się przy okazji wszystkich inicjatyw zmierzających do liberalizacji handlu – były one również obiecywane na początku laty 90. pracownikom i pracownicom z USA, Kanady i Meksyku, gdy rządy tych krajów negocjowały porozumienie NAFTA, którego zakres i charakter jest bardzo podobny do TTIP (chociaż NAFTA kładła większy nacisk na redukcję ceł oraz ISDS, a mniejszy na „współpracę regulacyjna”). Ponad 20 lat po wejściu w życie NAFTA istnieje ogromna liczba analiz i opracowań podsumowujących efekty tego porozumienia – obraz jaki się z nich wyłania jest skrajnym przeciwieństwem obietnic sprzed dwóch dekad.

Wg. szacunków Economic Policy Institute (EPI)[14] bezpośrednim skutkiem porozumienia dla amerykańskiej gospodarki był radykalny wzrost deficytu w handlu z Meksykiem i Kanadą (w 1993 r. USA miały niewielką nadwyżkę handlową z Meksykiem wynoszącą 1,6 mld. USD, w 2010 r. import z Meksyku przewyższał znacząco eksport skutkując powstaniem deficytu w wysokości 97,2 mld USD). Deficyt handlowy powstały w okresie 1994-2010 (wg. EPI) odpowiada za redukcję 682 900 miejsc pracy w USA (po uwzględnieniu wzrostu zatrudnienia wywołanego zwiększeniem eksportu na rynek meksykański) – co ważne redukcja miejsc pracy dotyczyła głównie produkcji przemysłowej (wyższe płace) a nowe miejsca pracy powstawały w usługach (niższe płace).

Poza redukcją liczby miejsc pracy, NAFTA stało się także narzędziem wykorzystywanym przez amerykańskich kapitalistów do zwalczania związków zawodowych i ograniczania presji płacowej. Wg. analizy przygotowanej przez Kate Bronfenbrenner[15] na zamówienie Sekretariatu ds. Pracy trójstronnej Komisji ds. Współpracy w zakresie Pracy (North American Commision for Labor Cooperation) jednym z efektów NAFTA w Stanach Zjednoczonych było masowe używanie przez pracodawców gróźb przeniesienia zakładu do Meksyku gdy pracownicy i pracownice podejmowali próby założenia związku zawodowego. Bronfenbrenner przeanalizowała w sumie około tysiąca kampanii organizowania pracowników prowadzonych przez amerykańskie związki zawodowe w zakładach zatrudniających powyżej 50 osób w okresie od 1993 r. do 1995 r. Na podstawie zgromadzonego materiału doszła do wniosku, że groźby delokalizacji produkcji były skutecznym narzędziem: gdy podczas kampanii przygotowującej załogę do głosowania nt. powołania reprezentacji związkowej pracodawcy ich używali, odsetek wygranych przez związek głosowań wynosił 33%, natomiast gdy groźby te nie padały, 47% głosowań kończyło się wynikiem korzystnym dla związku. Co ważne, deklaracje przeniesienia produkcji czy działalności usługowej „na Południe” padały niezależnie od kondycji finansowej przedsiębiorstw.

Także w przypadku Meksyku liberalizacja wymiany handlowej nie przyniosła zapowiadanych efektów. Chociaż kraj ten osiągnął nadwyżkę handlową w relacjach z USA, nie przełożyło się to w istotny sposób na wzrost płac i poprawę warunków pracy: amerykański think-tank Center for Economic and Policy Research[16] (CEPR – instytut nosi taką samą nazwę jak europejski think-tank, na którego analizy powołuje się Komisja Europejska, jednak obie instytucje mają skrajnie różne spojrzenie na gospodarkę) wskazuje, że okres 20 lat obowiązywania porozumienia przyniósł stagnację płac: przeciętna płaca realna w 2012 r. była tylko o 2,3% wyższa niż w 1994 r.[17] , natomiast płaca minimalna po skorygowaniu o poziom inflacji w okresie 1994-2012 spadła o 26,3%. Równie mizerne były efekty w dziedzinie zatrudnienia: stopa bezrobocia wynosząca w 1994 r,. poszybowała w dwóch kolejnych latach do poziomu 6,2%, następnie spadła do 2,2% w 2000 r., aby ponownie wzrosnąć do 5% w 2013 r. Co ważne, meksykańskie regulacje w zakresie zabezpieczenia społecznego są bardzo restrykcyjne, w związku z czym niewielu osobom przysługuje prawo do otrzymywania zasiłków dla bezrobotnych – efektem jest rozwój „niepełnowartościowego zatrudnienia” (w niepełnym wymiarze czasu pracy, dorywczego) i pracy w szarej strefie. Stopa bezrobocia rejestrowanego w Meksyku powinna więc być (zdaniem ekspertów CEPR) traktowana raczej jako ogólny wskaźnik sytuacji na rynku pracy, a nie faktyczna miara bezrobocia. Wpływ porozumienia na zatrudnienie w meksykańskiej gospodarce można natomiast dość dokładnie przeanalizować na podstawie zatrudnienia w rolnictwie – EPI szacuje[18], że na skutek otwarcia meksykańskiego rynku na amerykańskie (dotowane!) produkty rolne ok. 2 mln. osób straciło pracę w rolnictwie – głównie w sektorze małych gospodarstw rodzinnych gdzie zatrudnienie spadło łącznie o 4,9 mln. osób. Wzrost zatrudnienia o 3 mln. nastąpił w sektorze prac sezonowych (związanym głównie z działalnością korporacji lokujących swoją działalność w Meksyku), ale był on niewystarczający aby wchłonąć wszystkie osoby, które straciły prace w rolnictwie. 

Wszystkie cytowane wyżej analizy wskazują, że „rozwój” meksykańskiej gospodarki oparty był przede wszystkim na radykalnym zwiększeniu znaczenia bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ), których udział w PKB w okresie 1994-2007 wzrósł do poziomu 2,9% (w latach 1980-1993 wynosił zaledwie 1%)[19]. Inwestycje te najczęściej były jednak skupione w sektorze maquiladoras (montowni) składających produkty finalne z półproduktów importowanych najczęściej z USA, a  następnie eksportowanych z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Sektor ten bazuje na niskich płacach, długich godzinach pracy, ścisłym nadzorze nad pracownikami i koncentruje się na działalności niewymagającej wysokich kwalifikacji. Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNCATD) podaje, że w okresie od 1980 r. do 1997 r. udział Meksyku w światowym eksporcie produktów przemysłowych wzrósł dziesięciokrotnie, podczas gdy udział w światowej wartości dodanej obniżył się o 1/3 a udział w światowym dochodzie spadł o ok. 13%[20].

Można więc powiedzieć, że NAFTA „włączyła” Meksyk w globalną gospodarkę, ale integracja ta była oparta wyłącznie na niskich płacach i skrajnym wyzysku. Co ważne – wbrew zapewnieniom apologetów wolnego handlu popierających NAFTA, sytuacja meksykańskich pracowników i pracownic nie uległa poprawie w dłuższej perspektywie czasowej – nie nastąpiło żadne „skapywanie bogactwa” od właścicieli firm i kadry zarządzającej, które korzystały z rozwoju eksportu zagarniając gigantyczne zyski. Model „rozwoju” oparty o liberalizację handlu okazał się ściśle związany z niskimi płacami, co z kolei przełożyło się na utrzymanie się w Meksyku  wysokiego poziomu ubóstwa (wg. CEPR w 2012 r. 52,3% meksykańskiej populacji żyła w ubóstwie – w porównaniu z rokiem 1992, kiedy to odsetek ten wynosił 53,1%, trudno mówić o znaczącej poprawie).

Opowieści o „triumfie” meksykańskiej gospodarki ostatecznie zakończyły się w 2001 r., wraz z dołączeniem Chin do WTO. Od tego czasu udział meksykańskiego eksportu w całkowitym amerykańskim imporcie wyrobów innych niż ropa naftowa doświadczył stagnacji lub niemrawego wzrostu (z poziomu ok. 10% w 2001 r. do 13% w 2012), podczas gdy radykalnie wzrósł udział dóbr eksportowanych przez Chiny – z poziomu ok. 10% w 2001 r. do 22,8% w 2012. Chiny wygrały konkurencję oferując jeszcze niższe koszty pracy i wspierając krajowe firmy przez państwowy system bankowy.

Martin Hart-Landsberg z amerykańskiego Monthly Review wskazuje, że inne kraje Trzeciego Świata wraz z integracją ich gospodarek z globalnym systemem kapitalistycznym podążały bardzo podobną ścieżką „rozwoju” jak Meksyk[21] – rywalizowały z innymi krajami niskim poziomem płac i warunków pracy, ale przyczyniło się to jedynie do tymczasowego umiejscowienia w nich pracochłonnych etapów globalnego łańcucha produkcji międzynarodowych korporacji. Nie nastąpił natomiast zapowiadany wzrost płac i rozwój zaawansowanych technologii – te bowiem pozostały w krajach Centrum, które z kolei zaczęły borykać się z problemami z deficytem handlowym i rosnącym bezrobociem.

TTIP – z powodów opisanych powyżej – niesie ze sobą ryzyko dalszego pogłębiania sprzeczności globalnej gospodarki, jakie ujawniły się przy okazji porozumienia NAFTA. Taki model „rozwoju” gospodarczego w pierwszej kolejności uderza w pracowników (i to na wiele sposobów – od likwidacji miejsc pracy, przez stagnacje płac, aż po demontaż siatki zabezpieczenia społecznego i atak na prawa związkowe), ale jest też trwale (i w coraz większym stopniu) narażony na kolejne kryzysy. Zablokowanie TTIP powinno więc stać się jednym z priorytetów ruchu związkowego – tak w Europie, jak i w stanach Zjednoczonych. 

Jakub Grzegorczyk

Przypisy:

[1] Amerykańska Izba Handlowa w Polsce, TTIP: szanse i wyzwania dla biznesu URL: http://amcham.pl/administrator/components/com_advocacy_descriptions/advocacy/41482c482ad67976ea00e87c13239d45-7b5b0d6309eeb43bb281ae431f958ea1-ttip-final1.pdf  (dostęp z 20.04.2015r.)

[2] Stawki ceł od wartości nakładanych na towary pochodzących z krajów, którym UE przyznała Klauzulę Najwyższego Uprzywilejowania (czyli klauzulę zgodnie z którą UE zobowiązała się do przyznaniu danemu państwu przywilejów gospodarczych nie mniejszych niż przyznane jakiemukolwiek innemu państw).

[3] Raport Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (op.cit.)

[4] European Commission, Transatlantic Trade and Investment Partnership – The Regulatory Part URL:http://trade.ec.europa.eu/doclib/docs/2013/july/tradoc_151605.pdf  (dostęp z 20.04.2015 r.)

[5] Raport Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (op.cit.)

[6] Jeronim Capaldo, Overcooked Free-Trade Dogmas in the Debate on TTIP URL: http://ase.tufts.edu/gdae/Pubs/rp/CapaldoTTIP_Rejoinder.pdf (dostęp z 20.04.2015 r.)

[7] Jeronim Capaldo, European Disintegration, Unemployment and Instability URL: http://ase.tufts.edu/gdae/Pubs/wp/14-03CapaldoTTIP.pdf (dostęp z 21.04.2015r.)

[8] Greider, William (2001): The Right and US Trade Law. Invalidating the 20th Century, in: The Nation, 17. November, http://www.thenation.com/article/right-and-us-trade-law-invalidating-20th-century.

[9] Ibid.

[10] Pia Eberhardt, Investment Protection at a Crossroads. The TTIP and the Future of International Investment Law  URL http://library.fes.de/pdf-files/iez/global/10875.pdf  (dostęp z 15.04.2015r.)

[11] Martin Myant, Ronan O’Brein, The TTIP’s impact: bringing in the missing issue  URL: https://www.etui.org/content/download/18925/144411/file/15+WP+2015+01+Myant+O%27Brien+TTIP+Web+version.pdf  (dostęp z 10.04.2015 r.)

[12] Adoración Guamán, The Consequences of the TTIP on Labour: a Disaster Waiting to Happen URL: http://www.transform-network.net/blog/blog-2014/news/detail/Blog/-c8d177d3ff.html (dostęp z 10.04.2015 r.)

[13] United States Council for International Business, U.S. Ratification of ILO Core Labor Standards, URL: http://www.uscib.org/docs/US_Ratification_of_ILO_Core_Conventions.pdf (dostęp z 18.05.2015 r.)

[14] Robert E. Scott, Heading south. U.S.-Mexico trade and Job displacement after NAFTA URL: http://www.epi.org/publication/heading_south_u-s-mexico_trade_and_job_displacement_after_nafta1/ (dostęp z 18.04.2015 r.)

[15] Kate Bronfenbrenner, Final Report : The Effects of Plant Closing or Threat of Plant Closing on the Right of Workers to Organize URL:  http://digitalcommons.ilr.cornell.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1000&context=intl (dostęp z 18.04.2015 r.)

[16] Mark Weisbrot, Stephan Lefebvre, Joseph Sammut, Did NAFTA help Mexico? An assessment after 20 years URL: http://www.cepr.net/documents/nafta-20-years-2014-02.pdf (dostęp z 22.04.2015 r.)

[17] Należy w tymi miejscu zaznaczyć, że na skutek kryzysu walutowego w latach 1994-1996 płace realne spadły o 21,2% i dopiero w 2005 r. wróciły do poziomu z 1994 r.

[18] Carlos Salas, Robert E. Scott, Jeff Faux, Revisiting NAFTA. Still not working for North America’s workers URL: http://s2.epi.org/files/page/-/old/briefingpapers/173/bp173.pdf (dostęp z 22.04.2015 r.)

[19] Ibid.

[20] Podaje za Martin Hart-Landsberg, Neoliberalism: Myths and Reality URL: http://monthlyreview.org/2006/04/01/neoliberalism-myths-and-reality/ (dostęp z 15.04.2015 r.)

[21] Ibid.

Czytaj dalej...

15 października – mobilizacja przeciwko CETA i TTIP!

W sobotę 15 października w całej Europie odbędą się demonstracje i pikiety przeciwko traktatom o wolnym handlu CETA (porozumienie Unia Europejska - Kanada) i TTIP (porozumienie Unia Europejska - USA). Obie umowy mają stworzyć gigantyczną strefę wolnego handlu i zagrażają prawom pracowniczym i konsumenckim oraz środowisku naturalnemu i obie mają poparcie polskiego rządu. Jedyną szansą na zatrzymanie TTIP i CETA są protesty społeczne, które zmuszą elity polityczne do wycofania się z tych projektów. W tę walkę muszą włączyć się także związki zawodowe ponieważ obie umowy zagrażają naszym prawom!

Inicjatywa Pracownicza wspiera protesty przeciwko TTIP i CETA i zachęca członków i członkinie związku do aktywnego udziału w demonstracjach w Warszawie i Krakowie:

Warszawa - godz. 13:00 Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (ul. Wspólna 30) [wydarzenie na Facebooku]

Kraków - godz. 13:00 Rynek Główny [wydarzenie na Facebooku]

Czytaj dalej...

Strajk kobiet teraz! - stanowisko Komisji Krajowej OZZ IP

Wzywamy wszystkie pracownice i pracowników do udziału w Ogólnopolskim Strajku Kobiet 3 października 2016 r. przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.

Całkowity zakaz aborcji pozbawia kobiety kontroli nad własną płodnością. W ten sposób zmusza się je do wykonywania darmowej pracy związanej z opieką nad nieplanowanym potomstwem. Zakaz uderza więc w najbiedniejsze warstwy społeczne, które mają ograniczony dostęp do środków utrzymania, nie wspominając o funduszach na opłacenie „nielegalnej” aborcji. Dla kobiet prawdziwy wybór nie oznacza jedynie prawa do aborcji. Wraz z kontrolą własnej płodności domagamy się możliwości utrzymania siebie i dzieci. To natomiast wiąże się ze wzrostem wydatków na służbę zdrowia, oświatę, emerytury, transport i ze zwiększeniem dostępności mieszkań. Politycy zakazując aborcji, pogarszają położenie ludzi pracy, niezależnie od ich płci. Dostęp do aborcji nie jest tylko „sprawą kobiecą”, lecz polem walki z wyzyskiem toczonej przez kobiety i mężczyzn.

Czytaj dalej...

Dołącz się do Ogólnopolskiego Strajku Kobiet! (3 października 2016)

W poniedziałek 3 października w całej Polsce odbędzie się Ogólnopolski Strajk Kobiet - seria akcji protestacyjnych przeciwko planowanemu zaostrzeniu ustawy o przerywaniu ciąży. Organizatorzy i organizatorki apelują do wszystkich kobiet o nie przychodzenie do pracy tego dnia i udział w akcjach protestacyjnych. OZZ Inicjatywa Pracownicza popiera strajk i apeluje do wszystkich członków i członkiń związku o aktywny udział w poniedziałkowych protestach. Nasz związek konsekwentnie wypowiadał się przeciwko zakazowi aborcji i brał udział w demonstracjach i pikietach w obronie praw kobiet. Teraz zachęcamy do połączenia walk, jakie toczymy w naszych miejscach pracy z walką o prawo kobiet do decydowania o własnych ciałach.

[przeczytaj stanowisko Komisji Krajowej "Strajk kobiet teraz!"] [strona akcji Ogólnopolski Strajk Kobiet]

Czytaj dalej...

Pra­cow­nicy i pra­cow­nice III sek­tora – orga­ni­zuj­cie się!

Cie­szymy się, że pod­jęto bada­nie warun­ków pracy w orga­ni­za­cjach poza­rzą­do­wych. To kwe­stia, która doty­czy 28 tys. orga­ni­za­cjii ponad 100 tys. osóbii. Ten raport to sygnał, że trzeci sek­tor wciąż stwa­rza szansę na kry­tyczną i otwartą samo­re­flek­sję. [raport PDF: http://popop.org.pl/raport-trzecia-strona-medalu-sytuacja-osob-pracujacych-w-polskich-organizacjach-pozarzadowych/]

Czytaj dalej...

Warszawa: pamięci Robotniczej Brygady Obrony Warszawy

We wtorek 6 września o godzinie 18:00, Warszawska Komisja Środowiskowa OZZ IP zorganizowała demonstrację pod hasłem “Nigdy więcej wojny, nigdy więcej nacjonalizmu!” poświęconą upamiętnieniu działaczy i działaczki związków zawodowych oraz członków i członkinie przedwojennych organizacji lewicowych, którzy we wrześniu 1939 roku bronili Warszawy przed agresją III Rzeszy. Poniżej prezentujemy relację organizatorów i organizatorek akcji.

Czytaj dalej...

Spór zbio­rowy w Teatrze Pol­skim we Wro­cła­wiu


Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza w Teatrze Polskim we Wrocławiu spotkała się 5 września 2016 roku z dyrektorem teatru Cezarym Morawskim. Celem spotkania było uzyskanie odpowiedzi od dyrekcji na postulaty pracownicze złożone 1 września 2016 roku. Strony nie doszły do porozumienia w żadnym z punktów, więc Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza weszła w spór zbiorowy z dyrektorem Morawskim. Jednocześnie obie strony wyraziły chęć negocjacji, data kolejnego spotkania zostanie ustalona po 15 września 2016 roku.

Czytaj dalej...

Stanowisko OZZ Inicjatywa Pracownicza w sprawie handlu w niedzielę

OZZ Inicjatywa Pracownicza popiera zakaz handlu w niedzielę. Bez względu na to, czy ludzie pracy samodzielnie utrzymują swoje gospodarstwa domowe lub są w związkach partnerskich, czy są wierzący lub nie, mają prawo do godnego wypoczynku, do spędzenia tego dnia zgodnie z własnymi upodobaniami. 

Same wolne niedziele nie rozwiążą jednak całkowicie problemu przemęczenia, narażenia na przewlekły stres oraz innych trudności związanych z codziennym utrzymaniem. Konieczne jest więc ogólne skrócenie czasu pracy, we wszystkich branżach. Jeżeli musimy robić zakupy w niedzielę to tylko dlatego, że pracujemy za długo w ciągu tygodnia.

Jak wszystkim wiadomo większość pracowników handlu stanowią kobiety. Ich płace zwykle niewystarczają na zakup towarów lub usług ułatwiających obowiązki domowe np. związane z wychowywaniem dzieci. Z powodu zbyt niskich płac w "czasie wolnym" musimy odpracowywać drugi etat w domu. Łącznie z ograniczeniem czasu pracy powinien więc następować wzrost płac. Mamy dosyć "wolnych" dni spędzanych na pracy w kuchni,  gdyż brakuje nam pieniędzy na zakup gotowych posiłków czy na wynajęcie pomocy do opieki nad naszymi krewnymi. Skracanie czasu pracy nigdy nie doprowadziło do zapaści handlu bądź innych branż gospodarki, natomiast wielokrotnie poprawiało byt pracowników, do czego dążymy. 

 

 

Czytaj dalej...

Pracownicze poparcie dla zespołu Teatru Polskiego we Wrocławiu

Wyrażamy głębokie oburzenie wobec skandalicznej decyzji zarządu województwa dolnośląskiego, który wbrew stanowisku zespołu Teatru Polskiego, a także Instytutu Teatralnego, ZASP-u, środowiska pracowników sztuki i widzów powołał Cezarego Morawskiego na stanowisko dyrektora Teatru Polskiego. W pełni solidaryzujemy się także z akcją strajkową podjęta przez naszych kolegów i koleżanki z Komisji Zakładowej OZZ IP w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Popieramy wszystkie sformułowane przez strajkujących postulaty. Zarazem, podobnie jak koledzy i koleżanki z Teatru Polskiego, wyrażamy sprzeciw wobec wszelkich prób wykorzystywania tej akcji do celów politycznych i zawłaszczania pracowniczego protestu przez jakiekolwiek partie polityczne.

Czytaj dalej...

Apel KZ przy Teatrze Polskim we Wrocławiu o wsparcie

Drogie Koleżanki i Drodzy Koledzy z Inicjatywy Pracowniczej,

bardzo prosimy o poparcie naszego protestu związanego ze skandalicznym wyborem nowego dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu. Władze samorządowe (wojewódzkie i miejskie) zaczynają z własnej inicjatywy przeprowadzać „dobrą zmianę”, która zagraża naszym miejscom pracy, naszym zarobkom i poziomowi artystycznemu naszych instytucji. We Wrocławiu to już epidemia: Muzeum Współczesne Wrocław, wydawnictwo Warstwy, Teatr Polski we Wrocławiu. Kto będzie następny?

W załączeniu nasze pismo protestacyjne do Marszałka Województwa Dolnośląskiego

Komisja Zakładowa OZZ IP przy Teatrze Polskim we Wrocławiu

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
514-252-205
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 514-252-205
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.